Polski Związek Piłki Nożnej (PZPN) termin zmieniał kilkukrotnie. Pojawiały się nawet pomysły przeniesienia rywalizacji do Stanów Zjednoczonych, co nie byłoby rozwiązaniem nietypowym, skoro takie mecze za granicą od lat regularnie organizują Hiszpanie, Włosi czy Francuzi.
Stanęło na 2 kwietnia, choć są głosy, że – biorąc pod uwagę podejście do spotkania ze strony zainteresowanych – właściwszy byłby prima aprilis.
Czytaj więcej
Industria Kielce po raz pierwszy od trzynastu lat może odpaść z Ligi Mistrzów w fazie grupowej. T...
Organizacja meczu na PGE Narodowym ma uratować prestiż Superpucharu Polski?
PZPN sam wpędził się w kłopoty, gdy – na wniosek Wisły, mającej wówczas w kalendarzu mecze eliminacji Ligi Europy – zrezygnował z lipcowego terminu, aby ułatwić klubom rywalizację na międzynarodowej arenie. Później więcej było dyskusji niż konkretów. Podobno na rozegraniu meczu zależało Jagiellonii. Prezes Wisły Jarosław Królewski o terminie spotkania miał dowiedzieć się z mediów.
Organizacja meczu na PGE Narodowym ma nie tyle dodać Superpucharowi powagi i prestiżu, ile raczej go uratować. Taka lokalizacja to bowiem tak naprawdę owoc kibicowskiego paktu. Fani Wisły podobno do niego nie przystąpili, więc ultrasi innych klubów nie chcą ich na meczach swoich drużyn. Gospodarze spotkań poddają się temu dyktatowi i – pod różnymi pretekstami – od miesięcy odmawiają przyjmowania fanów Wisły.