Polacy zaczynają grę na Euro 2024. W niedzielę mecz z Holandią

Skoro mistrzostwa Europy odbywają się w Niemczech, a Michał Probierz czyta Arthura Schopenhauera, to warto pozostać w tym duchu, parafrazując opinię o muzyce Richarda Wagnera: w grze reprezentacji Polski są ciekawe momenty i nudne kwadranse.

Publikacja: 14.06.2024 04:30

Trening polskiej drużyny w Hanowerze

Trening polskiej drużyny w Hanowerze

Foto: PAP/Leszek Szymański

Probierz jedzie na turniej jako trener niepokonany. Reprezentacja pod jego kierownictwem z ośmiu meczów wygrała sześć, a pięć ostatnich z rzędu (wliczając ten na karne z Walią). Żaden inny trener reprezentacji Polski nie znajdował się w takiej sytuacji.

Jej wyjątkowość polega też na tym, że chociaż drużyna nie przegrywa, to jej najbardziej krytykowaną i najmniej stabilną formacją jest defensywa. Probierz jest trenerem od października ubiegłego roku. Od tamtej pory sprawdził dziesięciu obrońców i chyba nadal ma wątpliwości, jaki wybór będzie najlepszy.

Euro 2024. Na kogo Michał Probierz postawi w obronie?

Trudno się dziwić. Jedynym zawodnikiem, który za kadencji Probierza rozegrał wszystkie mecze od pierwszej do ostatniej minuty, jest obrońca Arsenalu Jakub Kiwior. W ustawieniu z trzema defensorami (bo czterema już się nie praktykuje) może grać z boku lub na środku i zwykle wywiązuje się z zadania.

Kto obok niego - to jest pytanie, na które niełatwo znaleźć odpowiedź. Tym bardziej, że Kiwior lepiej gra z boku. Pierwszym wyborem na środek będzie zapewne Jan Bednarek, ale można tu też postawić Bartosza Salamona (bywa zbyt impulsywny jak na tę pozycję) lub Pawła Dawidowicza, któremu trener dał zaledwie dwie szanse.

Czytaj więcej

Euro 2024. Jakub Kiwior - chwalił go nawet Paolo Maldini

Ciekawe, że Sebastian Walukiewicz i Bartosz Bereszyński, którzy też są w kadrze, pierwszy raz w zespole Probierza pokazali się dopiero w ostatnim meczu, z Turcją. Wcześniej trener dokonywał innych wyborów. Stawiał m.in. na Mariusza Wieteskę, co wydawało się dziwne, czy na Patryka Pedę z trzecioligowej włoskiej drużyny SPAL, co już było szokujące. Ale trener ma swoje zdanie odrębne w każdej sprawie i bardzo lubi pokazywać, że wie lepiej. I na tym wygrywa, oby jak najdłużej.

rp.pl

Jednak takie roszady bywają ryzykowne, stanowią natomiast paliwo dla bramkarzy. To między innymi w wyniku postawy niestabilnej obrony Wojciech Szczęsny niemal w każdym występie może udowadniać, że jest nadal jednym z najlepszych bramkarzy świata. A Łukasz Skorupski obronił co najmniej dwa bardzo groźne strzały w meczu z Ukrainą.

Reprezentacja Polski na Euro 2024. Siła na wahadłach

Im dalej od naszej bramki, tym większy wybór i więcej pytań. Siłą napędową reprezentacji są wahadłowi, zwani do niedawna bocznymi pomocnikami, mający w założeniu łączyć funkcje ofensywne z obronnymi. Z prawej strony Przemysław Frankowski, z lewej Nicola Zalewski. To są bardzo jasne punkty. Frankowski wzorcowo się rozwija. Z Lechii przeszedł do Jagiellonii, sprawdził się w Chicago Fire, a od trzech lat, w barwach Lens jest rozpoznawalnym graczem ligi francuskiej. Widać, że to jest ktoś, kto dobrze wie, na czym polega gra na jego pozycji.

Czytaj więcej

Przemysław Frankowski – francuski łącznik

Zalewski zaś to produkt zagranicznej szkoły. Widać to w każdym jego ruchu, zagraniu, wyjściu na pozycję. Kiedyś takie wrażenie w kadrze robił Euzebiusz Smolarek. który ze swoimi umiejętnościami, wyniesionymi ze szkoły holenderskiej, wyglądał na piłkarza z innego świata.

Najedź myszką (stuknij w ekran) na diagram, by wyświetlić interesującą Cię wartość liczbową z opisem.

rp.pl/Weronika Porębska

Kimś takim jest też od lat Piotr Zieliński, który nie grał nigdy w polskiej ekstraklasie (wyjechał do Włoch w wieku szesnastu lat), a bez którego nie można sobie wyobrazić reprezentacji. Występuje w niej od jedenastu lat. Był na mistrzostwach Europy i świata, nigdy nie zawodził, ale ja wciąż czekam na taki występ, jakie mieli jego wielcy poprzednicy na pozycji rozgrywającego: Kazimierz Deyna i Zbigniew Boniek. Takim pozytywnym postaciom jak Zieliński tego się życzy. A wielcy piłkarze rodzą się na największych turniejach.

Czytaj więcej

Kadra Polski na Euro 2024. Jak Bartosz Slisz został żołnierzem Michała Probierza

Skoro reprezentacja nie przegrywa, to pochwały należą się też defensywnym pomocnikom. Probierz zaufał Bartoszowi Sliszowi, którego wystawia w prawie każdym meczu. Pamiętając reprezentacyjnych graczy na tej pozycji, którzy nie ograniczali się do przeszkadzania, ale po otrzymaniu piłki stawali się rozgrywającymi (ostatnim takim był Grzegorz Krychowiak), nie podzielam zachwytów nad talentem Slisza.

Jego obecność wynika jednak z filozofii gry obecnego trenera. Polega ona z grubsza na burzeniu tego, co konstruuje przeciwnik, a nie na tworzeniu własnych akcji. Jesteśmy lepsi w niszczeniu, niż budowaniu, bo to trudniejsze i wymaga większych umiejętności.

Czytaj więcej

Euro 2024. Jakub Piotrowski - z Bułgarii na piłkarskie salony

Są też na tej pozycji Damian Szymański i Jakub Piotrowski. Piotrowski wbijał gole Czechom i Estonii, wydawało się, że jesteśmy świadkami narodzin gwiazdy. A przeciw Turcji zagrał beznadziejnie. Może dlatego jest wciąż zawodnikiem klubu z Bułgarii, a nie zachodniego.

Kontuzja Roberta Lewandowskiego szansą dla innych

Kontuzja Roberta Lewandowskiego wcale nie jest dramatem narodowym, ani, tym bardziej - tragedią, jak już niektórzy mówią. To jest słowo zarezerwowane dla poważniejszych spraw. To tylko pech zawodnika, którego można zastąpić.

Kto wie, czy ewentualna nieobecność Lewandowskiego w jedenastce na mecz z Holandią (bo wciąż wierzę, że zagra), nie stanie się szansą dla innych zawodników. Historia piłki nożnej zna wiele przypadków, w których nieszczęście jednego gracza stało się początkim kariery drugiego.

Czytaj więcej

Euro 2024. Czy Robert Lewandowski zagra z Holendrami? Jest decyzja

Brazylia zdobyła swój drugi tytuł mistrza świata bez kontuzjowanego Pelego, bo znakomicie zastąpił go Amarildo. Marco van Basten zaczynał Euro 1988 jako rezerwowy, ponieważ nawet Rinus Michels myślał, że lepszy jest Johny Bosman. W Polsce przeżywaliśmy takie rozterki, kiedy Włodzimierz Lubański doznał kontuzji w meczu z Anglią. A w roku 1973 Lubański to był ktoś taki, jak Lewandowski dzisiaj.

Kazimierz Górski zastąpił go Janem Domarskim, który na Wembley strzelił najsłynniejszą bramkę w historii polskiej piłki. A na mistrzostwa do Niemiec zabrał Andrzeja Szarmacha, który został wicekrólem strzelców i narodził się jako jeden z najlepszych napastników świata.

Może gdyby Lubański wtedy grał, to on zbierałby zaszczyty. Ale to bardzo wątpliwe. Dopóki grał, wszyscy przeciwnicy Polaków wiedzieli, że wcześniej czy później piłka trafi do niego. To było dość przewidywalne. O Szarmachu wiedzieli niewiele.

Taka zmiana z konieczności stanowi kłopot dla analityków i trenerów naszych przeciwników. Oni muszą brać pod uwagę ruchy Michała Probierza. Czy dokona zmiany najprostszej, zastępując Lewandowskiego Adamem Buksą, Karolem Świderskim lub Krzysztofem Piątkiem, czy zdecyduje się na bardziej wyrafinowane decyzje, jakich przeciwnicy nie przewidzą.

Czytaj więcej

Euro 2024. Kacper Urbański - jedyny debiutant w polskiej kadrze, który może zagrać w turnieju

Kiedy w stanach wyższej konieczności na boisko wychodził 19-letni Kacper Urbański, zachowywał się jak przystało na nastolatka bez kompleksów (i wyobraźni przy okazji). W takich jak on jest przyszłość reprezentacji, jeśli nie pobłądzą za sprawą swoich agentów, jak Bartosz Kapustka po Euro we Francji.

Kiedy popatrzymy na mecze w ostatnich dwóch latach, niejednokrotnie Polacy dawali sobie radę i strzelali bramki nawet wtedy, kiedy Lewandowskiego na boisku nie było

Ewentualna absencja Lewandowskiego byłaby oczywiście osłabieniem. Ale być może dla niektórych to szansa. Gra obok takiego majestatu stanowi zaszczyt, ale nakłada też obowiązki. Psychicznie nie każdy to wytrzymuje, choćby nawet po meczach Robert głaskał kolegów komplementami.

Kiedy popatrzymy na mecze w ostatnich dwóch latach, niejednokrotnie Polacy dawali sobie radę i strzelali bramki nawet wtedy, kiedy Lewandowskiego na boisku nie było. A siła dobrej drużyny nie powinna wynikać z obecności jednego zawodnika, choćby był najlepszy na świecie (już nie jest), tylko dziesięciu w polu.

Euro 2024. Czy Polska wyjdzie z grupy?

Czy my takich zawodników mamy? Wszelkie rankingi, oparte na wynikach mówią, że nie. Sposób i poziom gry reprezentacji Polski również nie sprawia, że nie chce się odejść od telewizora. To są bardzo często męczarnie, wynikające nie tylko z klasy przeciwnika, nie pozwalającego nam rozwinąć skrzydeł.

Piłkarze czasami męczą się sami ze sobą, z piłką, nie rozumieją się na tyle dobrze, aby przeprowadzić ładną i skuteczną akcję, składającą się z kilku podań, przybliżających nas do bramki. Wciąż naszym największym atutem jest gra z kontry. Czasami zdarzy się nieoczekiwany strzał Piotra Zielińskiego, jak ten z Ukrainą, czy błyskotliwa akcja Nicoli Zalewskiego. Jeśli przeciwnik robi takie błędy w ustawieniu przy rzutach rożnych jak Ukraina, to potrafimy je wykorzystać. To wszystko.

Czy wyjdziemy z grupy? Mistrzostwa Europy w roku 2004 wygrała Grecja, na którą nikt nie liczył. Miała przeciętnych zawodników, którzy w większości nie zapadli w pamięć, grała słabo przed i po turnieju. Jednak niemiecki trener Otto Rehhagel przygotował ją perfekcyjnie pod względem taktycznym i fizycznym, żeby wygrała to, co najważniejsze. Czy coś takiego jest możliwe w przypadku reprezentacji Polski?

Czytaj więcej

Stefan Szczepłek: Grają jak grają, ale zwyciężają

W piłce wszystko jest możliwe, ale często bywa mało prawdopodobne. Fakt, że trafiliśmy do bardzo silnej grupy, nie jest wcale taki zły. Polacy potrafią zlekceważyć Mołdawian, ale mobilizują się na teoretycznie lepszych od siebie.

Nie ulega wątpliwości, że prawie każdy piłkarz holenderski i francuski jest lepszy od polskiego na tych samych pozycjach. Pod względem potencjału możemy się porównać z Austrią.

Taki turniej to nie tylko giełda umiejętności, ale i testy odporności psychicznej, charakterów, gra pozorów, wojny psychologiczne, burze mózgów trenerów. Zwycięży ten, kto w tym wszystkim będzie najskuteczniejszy, co wcale nie znaczy, że będzie najładniej grał

Nasze ostatnie mecze z Holandią były dość wyrównane, chociaż zazwyczaj zwyciężali Pomarańczowi. Z Francją na mundialu w Katarze Polacy rozegrali najlepszy mecz w turnieju. Możemy się tym przeciwnikom postawić. Austria ma swoje problemy, bo do nieobecnego Davida Alaby (Real) dołączył Marcel Sabitzer (Borussia), mający zdrowotne kłopoty osobiste.

Każdy ma jakieś problemy. Taki turniej to nie tylko giełda umiejętności, ale i testy odporności psychicznej, charakterów, gra pozorów, wojny psychologiczne, burze mózgów trenerów. Zwycięży ten, kto w tym wszystkim będzie najskuteczniejszy, co wcale nie znaczy, że będzie najładniej grał.

Probierz jedzie na turniej jako trener niepokonany. Reprezentacja pod jego kierownictwem z ośmiu meczów wygrała sześć, a pięć ostatnich z rzędu (wliczając ten na karne z Walią). Żaden inny trener reprezentacji Polski nie znajdował się w takiej sytuacji.

Jej wyjątkowość polega też na tym, że chociaż drużyna nie przegrywa, to jej najbardziej krytykowaną i najmniej stabilną formacją jest defensywa. Probierz jest trenerem od października ubiegłego roku. Od tamtej pory sprawdził dziesięciu obrońców i chyba nadal ma wątpliwości, jaki wybór będzie najlepszy.

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Euro 2024
W piątek rozpocznie się Euro 2024. Przez miesiąc będzie nim żyć nie tylko Europa
PIŁKA NOŻNA
Co ze zdrowiem Lewandowskiego? Probierz wyjaśnia i odpowiada Koemanowi
PIŁKA NOŻNA
Euro 2024. Czy za reprezentację Polski będzie trzeba się wstydzić?
Piłka nożna
Euro 2024: Złe wiadomości dla rywali Polaków. Gwiazda Barcelony nie zagra
Materiał Promocyjny
Mity i fakty – Samochody elektryczne nie są ekologiczne
Piłka nożna
Trzy gole Jesusa Imaza. Jagiellonia wygrywa 4:0