Stefan Szczepłek wspomina Oresta Lenczyka: Pan Trener

Na poziomie ekstraklasy prowadził dziesięć klubów w 584 meczach, w ciągu 38 lat. To absolutny rekord ligi. Pierwszy tytuł mistrza Polski, z Wisłą Kraków w roku 1978, zdobył w wieku 36 lat. Ostatni, ze Śląskiem w roku 2012, kiedy miał już 70.

Publikacja: 13.06.2024 10:28

Orest Lenczyk (1942-2024)

Orest Lenczyk (1942-2024)

Foto: Fotorzepa/ Piotr Guzik

Spytałem kiedyś Oresta Lenczyka, jakie jest jego największe marzenie. Mogłem oczekiwać odpowiedzi w rodzaju: poprowadzić reprezentację Polski na Wembley lub w roli trenera pokonać Brazylię na Maracanie.

Lenczyk, jak zwykle nim odpowiedział na jakiekolwiek pytanie, zastanowił się chwilę, po czym przymknął oczy, jakby przenosząc się do innego świata i powiedział: Chciałbym 1 stycznia usiąść w Złotej Sali Musikverein w Wiedniu i mieć takie miejsce na widowni, żeby z bliska przyglądać się pracy pierwszego skrzypka.

Jak Orest Lenczyk został rekordzistą ekstraklasy

Z punktu widzenia przeciętnego trenera piłkarskiego, większości zawodników i działaczy nie był to więc normalny człowiek. Nie pił, nie palił, był wierny żonie, przeklinał w ostateczności, do czego nazbyt często doprowadzała go praca w klubach. Gdyby taki „Fryzjer” zwrócił się do niego z propozycją korupcyjną, można być więcej niż pewnym, że Lenczyk użyłby wobec niego przemocy fizycznej.

Niecodzienne imię, jakie otrzymał, to wyraz szacunku dla kultury antycznej. Ojciec miał na imię Nestor. Uczył w szkole matematyki, astronomii, ale był też skrzypkiem w Filharmonii Rzeszowskiej

Wychował się w domu lwowskich intelektualistów, którzy przenieśli się do Sanoka, gdzie Lenczyk urodził się w czasie wojny. Niecodzienne imię, jakie otrzymał, to wyraz szacunku dla kultury antycznej. Ojciec miał na imię Nestor. Uczył w szkole matematyki, astronomii, ale był też skrzypkiem w Filharmonii Rzeszowskiej.

Orest też grał na skrzypcach. Kiedy w Polsce trwał stan wojenny, wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Podczas pracy fizycznej w fabryce doszło do wypadku, w wyniku którego stracił część palca i o grze mógł zapomnieć. Cieszył się już tylko z gry swojej córki - skrzypaczki.

Czytaj więcej

Nie żyje Orest Lenczyk

Wspominając Oresta Lenczyka, wymienia się jego niezwykłe osiągnięcia. Na poziomie ekstraklasy prowadził dziesięć klubów w 584 meczach, w ciągu 38 lat. To absolutny rekord ligi. Pierwszy tytuł mistrza Polski, z Wisłą Kraków w roku 1978, zdobył w wieku 36 lat. Ostatni, ze Śląskiem w roku 2012, kiedy miał już 70.

Zawsze był w środku „wielkiej piłki”, zawsze stawiano go za wzór, jednak, mimo że jego nazwisko wymieniano wśród kandydatów na selekcjonera, PZPN nigdy nie powierzył mu tego stanowiska 

Wychował selekcjonerów: Adama Nawałkę i Waldemara Fornalika. Kiedy miał lat trzydzieści, pracował w Stali Rzeszów jako asystent legendarnego środkowego napastnika węgierskiej „Złotej Jedenastki” Nandora Hidegkutiego. Zawsze był w środku „wielkiej piłki”, zawsze stawiano go za wzór, jednak, mimo że jego nazwisko wymieniano wśród kandydatów na selekcjonera, PZPN nigdy nie powierzył mu tego stanowiska. A przyznał mi się kiedyś, że właśnie to było jego największym sportowym marzeniem (pamiętając o koncercie noworocznym).

Lenczyk był członkiem Rady Trenerów, z jego głosem bardzo się liczono, ale nigdy sam nie walczył o siebie, więc inni też tego nie robili. Być może trochę z obawy, bo zasady etyczne Lenczyka i jego niezależność w każdej sprawie jasno mówiły, że nie da się nim sterować, a kompromisy mogą być utrudnione.

Kto nie lubił Oresta Lenczyka?

Z jednej strony był szanowany, z drugiej nielubiany przez tych, którzy chcieli grać „na skróty”, załatwiali sprawy pod stołem lub przy stole zastawionym. Doszło nawet do tego, że w przerwie meczu o Superpuchar Polski argentyński zawodnik Śląska, którego Lenczyk zostawił na ławce, zwymyślał go od najgorszych, przy wszystkich zawodnikach.

- Zbaraniałem, nie wiedziałem co mam powiedzieć - opowiadał Orest Lenczyk. - Gdyby 30 lat temu wydarzyło się coś takiego, zawodnicy sami wyrzuciliby takiego gościa z szatni. A cudzoziemca zwłaszcza. Teraz nikt się nie odezwał, wszyscy szukali czegoś na podłodze. To ja już wiedziałem, że coś się skończyło.

Czytaj więcej

Prawo Lenczyka

Nie dość, że piłkarz nie poniósł dotkliwej kary, to prezydent Wrocławia, do którego należał klub, polecił trenerowi przeproszenie gracza i wstawienie go do zespołu.

Tego było za wiele. Lenczyk polecenia nie wykonał, a kilka dni później, oglądając telewizję, przeczytał na pasku programu informacyjnego o swoim zwolnieniu z funkcji trenera Śląska. Po takim afroncie opuścił miasto, które niedawno nosiło go na rękach i oświadczył, że wróci do Wrocławia, ale tylko na koncert symfoniczny, na który zaprosił go dyrygent Marek Pijarowski.

Dlaczego konferencje Oresta Lenczyka były spektaklem?

Wkrótce całkiem pożegnał się z zawodem. Wrócił do Krakowa, opiekował się żoną, bawił wnuki, nie chodził na mecze, bo wolał słuchać muzyki w filharmonii.

Jego konferencje prasowe stanowiły spektakl. Dziennikarze się go bali, bo wytykał im - zawsze kulturalnie, ale dosadnie - nie tylko nieznajomość piłki, ale i nieuctwo. Trenerzy zwykle zwracający się do siebie po imieniu woleli nie używać tej formy wobec trenera. Kiedy jeden z nich, mogący być synem Lenczyka, zwrócił się do niego per Orest, trener, jak zwykle nie zmieniając wyrazu twarzy i nie podnosząc głosu, poprawił go: „Pan Orest”.

Bo to był rzeczywiście Pan Trener Orest Lenczyk. Trener inny niż wszyscy.

Spytałem kiedyś Oresta Lenczyka, jakie jest jego największe marzenie. Mogłem oczekiwać odpowiedzi w rodzaju: poprowadzić reprezentację Polski na Wembley lub w roli trenera pokonać Brazylię na Maracanie.

Lenczyk, jak zwykle nim odpowiedział na jakiekolwiek pytanie, zastanowił się chwilę, po czym przymknął oczy, jakby przenosząc się do innego świata i powiedział: Chciałbym 1 stycznia usiąść w Złotej Sali Musikverein w Wiedniu i mieć takie miejsce na widowni, żeby z bliska przyglądać się pracy pierwszego skrzypka.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Euro 2024
Ekologiczne Euro 2024. Zielony ład na mistrzostwach Europy
Euro 2024
W piątek rozpocznie się Euro 2024. Przez miesiąc będzie nim żyć nie tylko Europa
Piłka nożna
Fernando Santos selekcjonerem kolejnej reprezentacji
PIŁKA NOŻNA
Co ze zdrowiem Lewandowskiego? Probierz wyjaśnia i odpowiada Koemanowi
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Piłka nożna
Trzy gole Jesusa Imaza. Jagiellonia wygrywa 4:0