Jedynego gola strzelił w 81. minucie po kontrataku John Yeboah. I był to gol, który może przesądzić o tym, że Raków po zimowej przerwie będzie kontynuował swą pucharową drogę w Lidze Konferencji.
Mistrz Polski musiał wygrać, by nie stracić szans na trzecie miejsce i nie pożegnać się z Europą już w czwartek. - Musimy pokazać nasze prawdziwe DNA. To jest mecz, w którym nie można sobie pozwolić na słabsze momenty, na chwile nieuwagi, bo przeciwnik to wykorzysta - mówił trener Dawid Szwarga.
Piłkarze wzięli sobie jego słowa do serca. W Austrii zagrali jak dotąd swój najlepszy mecz, dominowali, stwarzali sobie sytuacje, ale długo nic z tej przewagi nie wynikało. Cierpliwość została nagrodzona dopiero w samej końcówce.
Co się musi stać, by Raków trafił do Ligi Konferencji
Szkoda, że nie udało się zdobyć choćby jednej bramki więcej. Raków i Sturm mają dziś po tyle samo punktów, każdy z zespołów wygrał bezpośredni mecz 1:0, ale to Austriacy są wyżej w tabeli dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu.
14 grudnia do Sosnowca przyjedzie Atalanta Bergamo. Pewna już awansu, podobnie jak Sporting Lizbona, który podejmie Sturm.
Raków uzyska przepustkę do Ligi Konferencji, jeśli w ostatniej kolejce zdobędzie więcej punktów niż Sturm. Może też dojść do sytuacji, że oba zespoły przegrają i o kolejności będzie decydował bilans bramkowy.
Scenariuszy jest wiele, ale najważniejsza wiadomość po czwartkowym wieczorze jest taka, że Raków wciąż ma o co walczyć.
5. kolejka
Grupa D
Sturm Graz - Raków Częstochowa 0:1
(J. Yeboah 81)
Atalanta Bergamo - Sporting Lizbona 1:1
(G. Scamacca 23 - M. Edwards 56)
1. Atalanta 5 11 8-4
2. Sporting 5 8 7-6
3. Sturm 5 4 4-6
4. Raków 5 4 3-6