Chociaż Napoli grało na wyjeździe, to na stadionie Diego Armando Maradony zebrało się 50 tys. osób, by wspólnie obejrzeć mecz na telebimach. Do Udine pojechało około 12 tys. kibiców, więc piłkarze Luciano Spallettiego mogli poczuć się jak w domu.

Po ostatnim gwizdku sędziego zapanowało szaleństwo. Ludzie wpadli na murawę, Piotr Zieliński nie mógł się opędzić od fanów, którzy chcieli zrobić sobie z nim zdjęcie i zdobyć na pamiątkę jego koszulkę. Boisko opuścił bez spodenek.

Czytaj więcej

Koniec pięknego snu Napoli, Liga Mistrzów już bez polskich piłkarzy

- Ten dzień jest kulminacją 33 lat oczekiwań. Kiedy przybyłem do Napoli, powiedziałem: "zajmie nam dziesięć lat, by dostać się do Europy". Dotrzymaliśmy obietnicy przed czasem. Scudetto wygraliśmy dwa lata wcześniej, niż zakładaliśmy. Musimy to zrobić ponownie. Ten projekt nigdy się nie kończy, dla mnie to dopiero początek - opowiadał przed kamerami DAZN właściciel klubu Aurelio De Laurentiis.

Piotr Zieliński nie mógł się opędzić od fanów, boisko opuścił bez spodenek

Trener Luciano Spalletti popłakał się w trakcie wywiadu. To jego pierwszy tytuł mistrzowski we Włoszech. To, czego nie zdołał dokonać wcześniej ani z Interem, ani z Romą, w końcu osiągnął z Napoli.

- Gdy tu przyszedłem, poproszono mnie, bym utrzymał Napoli w Lidze Mistrzów. Kiedy odpowiedziałem, że musimy wygrać scudetto, usłyszałem, że to zbyt ambitny cel - wspomina Spalletti.

Gratulacje dla Napoli spływają z różnych stron. "To miasto zasłużyło na ten tytuł. Zawsze uważałem się za neapolitańczyka urodzonego w Mediolanie" - napisał były premier Włoch, twórca potęgi Milanu, a obecnie właściciel Monzy Silvio Berlusconi.

Napoli dokonało rzeczy historycznej i przełomowej. Po raz pierwszy od 22 lat mistrzostwo trafia poza Turyn i Mediolan. W niedzielę (18.00, Eleven Sports 1) domowy mecz z Fiorentiną na stadionie Maradony i fety ciąg dalszy.