Co gryzie Roberta? Lewandowski jest cieniem piłkarza z początku sezonu

W niedzielę Barcelona – Real na Camp Nou. Dla Roberta Lewandowskiego szansa, by pokazać światu, że nie stracił strzeleckiego instynktu.

Publikacja: 17.03.2023 03:00

Robert Lewandowski po powrocie z mundialu jest cieniem piłkarza z początku sezonu

Robert Lewandowski po powrocie z mundialu jest cieniem piłkarza z początku sezonu

Foto: Juan Manuel Serrano Arce/Getty Images

Coś złego dzieje się z polskim asem, odkąd wrócił z mundialu w Katarze. Jest cieniem piłkarza z początku sezonu, gdy niosła go euforia po transferze do Barcelony.

Nie chodzi tylko o to, że nie strzela już tylu goli, co latem i jesienią. Problem w tym, że często bywa niewidoczny, snuje się po boisku, chwilami można zapomnieć, że w ogóle jest na murawie. Rzadko dochodzi do sytuacji bramkowych, a kiedy już ma dogodną okazję, nie jest tak skuteczny jak dawniej.

Czytaj więcej

Gianni Infantino. Król plugawy, ale kochany

Współpraca z młodszymi kolegami, nad którą rozpływały się hiszpańskie media, nie przynosi już takich efektów. Zdarza się, że Polak nie może się doczekać podań. Nie bez znaczenia jest kontuzja Pedriego, który z Lewandowskim rozumiał się bez słów. Dziś komunikacja często zawodzi, a frustrację widać zwłaszcza po jego minach i gestach.

To dla niego sytuacja nowa, bo w Bayernie cała taktyka była ustawiona pod niego. Mógł więc skupić się na swoich ofensywnych zadaniach i biciu strzeleckich rekordów.

Miesiąc bez gola

Przeprowadzka do Hiszpanii miała przybliżyć go do wymarzonej Złotej Piłki i wygrywania trofeów w Europie. Tymczasem to Barcy nie ma już dawno w Lidze Mistrzów, odpadła też z Ligi Europy, a Bawarczycy wyeliminowali Paris Saint-Germain, są w ćwierćfinale Champions League i wyrośli na faworyta. Lothar Matthaeus, były gwiazdor zespołu z Monachium i reprezentacji Niemiec, stwierdził nawet na łamach „Bilda”, że Bayern ma obecnie najlepszy skład w historii.

Liczby nie kłamią. Do katarskiego mundialu polski napastnik strzelił dla Barcelony 18 goli w 19 meczach, po powrocie z Kataru już tylko siedem w 13 spotkaniach – ledwie dwa w lidze. To dane niepokojące, choć Lewandowski w pierwszej części sezonu wypracował sobie tak dużą przewagę nad konkurencją, że w klasyfikacji strzelców La Liga nadal patrzy na rywali z góry (15 bramek).

Czytaj więcej

Liga Mistrzów. Cudu nie było, Real i Napoli w ćwierćfinale

Dziś, zamiast liczyć mu serie meczów z golem, cieszymy się, gdy trafi w dwóch spotkaniach z rzędu. Więcej niż jedną bramkę zdobył poprzednio w styczniu – w 1/8 finału Pucharu Króla, kiedy przeciwnikiem Barcy była trzecioligowa AD Ceuta. Na gola w jakichkolwiek rozgrywkach czeka od 23 lutego.

To prawda, że z rytmu wybijały go przymusowe przerwy – trzymeczowe zawieszenie za czerwoną kartkę, a ostatnio uraz mięśniowy – Lewandowski nie jest przyzwyczajony do śledzenia gry z pozycji widza, ale gdy był w formie, nic nie było w stanie mu przeszkodzić.

– On zawsze chce grać i zawsze ma dobre samopoczucie. Porównałbym go do Ronaldinho i Leo Messiego. Zmienił mentalność tej drużyny i jest naszym liderem, przykładem dla innych, jeśli chodzi o zaangażowanie oraz poświęcenie. Wygrywaliśmy bez niego, ale bardzo nam go brakowało – chwalił Lewandowskiego Xavi przed ostatnim meczem z Athletikiem Bilbao.

Polak wrócił po kontuzji, ale zanotował jeden z najsłabszych występów w katalońskiej koszulce. To, co parę miesięcy temu przychodziło mu z łatwością, teraz nie funkcjonuje. Brak mu szybkości i precyzji, ma więcej strat, podejmuje nietrafione decyzje i częściej pudłuje. Słychać opinie, że gdyby nie niepodważalna pozycja w zespole, powinien usiąść na ławce.

Czytaj więcej

Mundial. Inflacja emocji

Spadek formy Lewandowskiego sprawił, że Barca – z nim czy bez niego – nauczyła się przepychać zwycięstwa. W tym roku wygrała już osiem meczów wynikiem 1:0. Nikt nie będzie jednak marudził, jeśli takim rezultatem skończy się El Clasico.

Transmisja meczu Barcelona – Real w niedzielę o 21.00 w Canal+ Sport i Eleven Sports 1

Lewandowski nie traci humoru i nadziei, że wyjdzie z zapaści. – W jakiej formie jestem? W takiej, że mógłbym być w lepszej – żartował w rozmowie z Eleven Sports. – Ostatnie tygodnie zdecydowanie nie były dla mnie łatwe. Z wielu różnych powodów. Ale to jest piłka nożna i czasami takie momenty się zdarzają. Tym bardziej że przechodzimy przez pewien proces. Nie wszystko idzie po naszej myśli, ale dobro klubu i drużyny jest najważniejsze. Przychodząc do Barcelony, zdawałem sobie sprawę, że w pierwszym sezonie nie będę mógł myśleć o tych wszystkich rekordach, które chciałem pobić. Ale, oczywiście, chcę zdobyć jak najwięcej bramek.

Hiszpańskie media nazywają go koszmarem Realu, choć ponad połowa jego strzeleckiego dorobku przeciw Królewskim (siedem goli w dziesięciu meczach) pochodzi z czasów, gdy grał jeszcze w Borussii Dortmund. Cztery bramki w półfinale Ligi Mistrzów 2013 zapewniły mu miejsce w historii i status wschodzącej gwiazdy. W ligowym El Clasico wciąż nie trafił.

Twierdza Camp Nou

Jesienią Królewscy wygrali 3:1, a Polak nie wyszedł z cienia madryckich gwiazd. Boisko opuszczał, nie kryjąc rozczarowania. Nie tak wyobrażał sobie debiut w meczu, który generuje największą oglądalność na świecie. Błyszczał za to Karim Benzema, który dzień później odebrał w Paryżu swoją pierwszą Złotą Piłkę. Po tamtym zwycięstwie Real został liderem ligi hiszpańskiej, ale później zdarzyło mu się wiele wpadek i dziś traci do Barcy aż dziewięć punktów. To więc ostatnia okazja, by nawiązać jeszcze walkę z Katalończykami.

15 bramek

zdobył w tym sezonie La Liga Robert Lewandowski

Dziennik „Mundo Deportivo” zwraca uwagę na imponującą serię zawodników Xaviego. Na Camp Nou nie ponieśli porażki w żadnym z 12 meczów ligowych, stracili tylko jednego gola – z rzutu karnego. Żaden z zespołów z wielkich lig nie zbliża się do tych liczb, następny w zestawieniu Inter stracił na własnym stadionie sześć bramek, Real – dziewięć.

Zepsuć statystykę

Piłkarzom Carlo Ancelottiego nie zabraknie motywacji, by tę statystykę zepsuć. Z Barceloną mają rachunki do wyrównania, bo przegrali z nią już w tym roku w finale Superpucharu Hiszpanii (1:3) i w pierwszym spotkaniu półfinałowym Pucharu Króla (0:1, rewanż 5 kwietnia na Camp Nou). Może więc dojść do sytuacji, że ostatnim kołem ratunkowym, by zakończyć sezon z trofeum, będzie dla Królewskich triumf w Lidze Mistrzów.

Po El Clasico nastąpi dwutygodniowa przerwa na eliminacje Euro 2024. Oby Lewandowski wreszcie się przełamał i przyjechał na zgrupowanie kadry w dobrym nastroju, bo zmagająca się z plagą kontuzji reprezentacja bardzo go potrzebuje. Grę o awans Polacy zaczynają od meczów z dwoma najsilniejszymi rywalami w grupie – Czechami (24 marca w Pradze) i Albanią (trzy dni później w Warszawie). Dziś w samo południe nowy selekcjoner Fernando Santos ogłosi swoje pierwsze powołania.

Coś złego dzieje się z polskim asem, odkąd wrócił z mundialu w Katarze. Jest cieniem piłkarza z początku sezonu, gdy niosła go euforia po transferze do Barcelony.

Nie chodzi tylko o to, że nie strzela już tylu goli, co latem i jesienią. Problem w tym, że często bywa niewidoczny, snuje się po boisku, chwilami można zapomnieć, że w ogóle jest na murawie. Rzadko dochodzi do sytuacji bramkowych, a kiedy już ma dogodną okazję, nie jest tak skuteczny jak dawniej.

Pozostało 93% artykułu
Piłka nożna
Euro: Następcy ośmiornicy Paula. Słonica i orangutan przewidują, że Niemcy wygrają
Piłka nożna
Szóste Euro Cristiano Ronaldo. Jaki cel stawia przed Portugalią?
Piłka nożna
Euro 2024. Chuligani to już najmniejszy problem
Piłka nożna
Polacy zaczynają grę na Euro 2024. W niedzielę mecz z Holandią
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Piłka nożna
Tomasz Wacławek: Reprezentacja Polski na Euro 2024. Niech nie zabraknie im odwagi
Piłka nożna
Euro 2024. Kostka Karola Świderskiego w centrum uwagi