Reklama

Tak nabiera się pewności siebie

Trener Wisły Kraków po zwycięstwie pierwszej kolejce ekstraklasy
Tak nabiera się pewności siebie

Foto: Fotorzepa, Pio Piotr Guzik

Jak się czuje trener, który przygotowuje na mecz plany, a w drugiej minucie przeciwnik strzela bramkę i trzeba wszystko zmieniać?

Michał Probierz: To nie jest łatwe, ale właśnie takie sytuacje hartują piłkarzy. Wychodzimy na boisko, żeby zwyciężyć, więc nawet kiedy tracimy bramkę, nie tracimy wiary. Mam dużo uznania dla takich piłkarzy jak Maor Melikson, Ivica    Iljew czy Łukasz Garguła, którzy niemal natychmiast po stracie bramki ruszyli do odrabiania strat. Oni po prostu wierzyli, że można.

Patrzyliśmy na inną Wisłę niż ta, którą pamiętamy z poprzedniego sezonu. Tamta sprawiała wrażenie drużyny, w której każdy gra dla siebie.

To już przeszłość. Dla mnie najważniejsze, że rozpoczęliśmy sezon od zwycięstwa, na które liczyli kibice. A rola faworyta nie ułatwia gry, bo Bełchatów też potrafi walczyć. Znam zawodników, wiedziałem, jak im zależy na zwycięstwie, i widziałem, jak cieszyli się w szatni. Nieważne, w której minucie strzela się zwycięską bramkę. Trzeba grać, dopóki sędzia nie zakończy meczu. I Wisła właśnie tak grała. Prawie w pierwszej minucie ponieśliśmy stratę, a w prawie ostatniej doprowadziliśmy do zwycięstwa. W ten sposób nabiera się pewności siebie.

Co pana zaskoczyło w pierwszej kolejce?

Reklama
Reklama

Przede wszystkim wysokie zwycięstwo Pogoni nad Zagłębiem. Lubinianie byli rewelacją poprzedniej rundy. Jestem ciekawy, czy Pogoń niosła publiczność i świadomość powrotu do ekstraklasy, czy rzeczywiście będzie groźna dla kolejnych przeciwników. Dziś zasłużyła na szacunek.

Mistrz i wicemistrz Polski przegrali swoje mecze. Można wyciągać z tego jakieś wnioski?

Wyciąganie wniosków po pierwszej kolejce bywa ryzykowne. Śląsk przegrał, bo był znacznie osłabiony. Bez pięciu czy sześciu czołowych zawodników trudno się gra. Natomiast porażka Ruchu z Lechem to dla mnie duża niespodzianka. Wydaje mi się, że jest w tym trochę przypadku, nie odbierając niczego Lechowi.

Ma pan jeszcze emocjonalny stosunek do Jagiellonii?

Oczywiście. Jest tam wciąż bodajże ośmiu moich zawodników, więc cieszę się z ich zwycięstwa nad Podbeskidziem. Zapracowali na nie. Oni też, podobnie jak my w niedzielę, stracili bramkę na samym początku, a jednak zwyciężyli. Wrażenie zrobiła na mnie gra Górnika, który w spotkaniu z Piastem też nie załamał się stratą gola i odrobił ją z nawiązką. A Legia pokazała, że słusznie uważa się ją za faworyta.

—rozmawiał Stefan Szczepłek

Piłka nożna
Robert Lewandowski przed barażami o mundial. „Mamy dwa finały. Wierzę, że awansujemy”
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Piłka nożna
Był nadzieją polskiej piłki, podniósł się po ciężkich kontuzjach. Czy Jakub Moder zbawi kadrę?
Piłka nożna
Ekstraklasa. Hit w Warszawie na remis, Legia dalej balansuje na krawędzi utrzymania
Piłka nożna
Czas na baraże. Czy Robert Lewandowski zagra jeszcze na mundialu?
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama