- Z pewnością to był chaotyczny wyścig i domyślam się, że byliśmy sprawcami większości tego chaosu - powiedział po Grand Prix Azerbejdżanu w Baku Daniel Ricciardo, który wjechał w tył auta Maxa Verstappena.
- Chcemy móc się ścigać i jestem wdzięczny zespołowi, że nam na to pozwala. Staraliśmy się jechać czysto i zostawiać sobie miejsce, ale twardo ścigaliśmy się i ostatecznie dużo nas to kosztowało. Nie zamierzam mówić o incydencie, ale to był dla nas najgorszy scenariusz i wszyscy mają teraz złamane serca - dodał kierowca Red Bulla.
Zespół ogłosił w poniedziałek, że obaj kierowcy zostaną wysłani do siedziby w Milton Keynes w Wielkiej Brytanii i osobiście serdecznie przeproszą 800 zatrudnionych tam osób.
- To nie powinno się zdarzyć... Muszą okazywać szacunek zespołowi, a nie tylko dbać o własny interes - ostro ocenił Christian Horber, dyrektor zespołu.
Ricciardo jest bardziej doświadczony z dwójki kierowców. 28-latek ma na koncie 133 wyścigi w Formule 1 od 2011 roku. Vertappen ma tylko 20 lat, ale przybył do F1 jako "cudowne dziecko" i już w wieku 18 lat wygrał swój pierwszy wyścig. Ma jednak reputację bycia nieobliczalnym na torze. Popularna strona internetowa pod adresem crashstappen.com zadaje pytanie "Czy Max już się rozbił" i skrupulatnie rozlicza kierowcę z każdego wypadku, odliczając czas od ostatniej kolizji.