Piotr Małachowski zrobił w stolicy Kataru mały show – zaczął rzuty spokojnie, jego dysk nie dolatywał do 65 metra, liderami po trzech kolejkach byli inni: Victor Hogan z RPA, wicemistrz świata z Pekinu Belg Phillip Milanov i drugi z Polaków Robert Urbanek.
Emocje nagle wzrosły w czwartej serii, gdy polski mistrz świata wreszcie wyszedł na prowadzenie (65,81), ale kontra Milanova w piątej kolejce wydawała się bardzo mocna – 67,26 i rekord życiowy. Małachowski poczekał do ostatniego rzutu, by machnąć potężnie i raz jeszcze pokazać, kto w jego konkurencji rządzi: 68,03, ładne zwycięstwo, najlepszy wynik sezonu (poprawiony o 1 centymetr, ale zawsze), plus świetny początek walki o czwarte zwycięstwo w Diamentowej Lidze.