Korespondencja z Katowic
Po zwycięstwie nad Słowenią apetyty naszych koszykarzy i kibiców mocno wzrosły. Jeśli ogrywa się drużynę, która jeszcze niedawno była mistrzem Europy i ma w składzie Lukę Doncicia, jednego z najlepszych zawodników na świecie, to można nosić głowy wysoko.
Polacy pokazali w tamtym spotkaniu, że są drużyną, z którą trzeba się liczyć i której warto kibicować, bo zostawia na boisku serce i walczy do ostatniej sekundy. Nic dziwnego, że Spodek po raz drugi wypełnił się do ostatniego miejsca i nie milkł nawet na chwilę. Znów był sektor prowadzący doping, który podrywał resztę widzów. Kibice z Izraela starali się wspierać swój zespół, ale nie mieli szans przebić się przez hałas, który tworzyli polscy fani.
Polska – Izrael. Gwizdy podczas hymnu
Mecz z Izraelem wywoływał też dodatkowe emocje. Drużyny izraelskie od czasu rozpoczęcia ofensywy w Strefie Gazy spotykają się w Europie z chłodnym przyjęciem. Polscy kibice na pewno pamiętali też haniebny transparent, który wywiesili kibice Maccabi Hajfa podczas meczu z Rakowem Częstochowa. Trudno się dziwić, że w trakcie hymnu Izraela przez cały czas rozlegały się głośne gwizdy.
Czytaj więcej
W czwartkowy wieczór katowicki Spodek odleciał. Wypełniony po brzegi nie milkł ani na chwilę, wsp...
Na szczęście, kiedy mecz się rozpoczął, ważniejsza stała się koszykówka, chociaż na parkiecie też nie brakowało ostrych starć. To był brzydszy i trudniejszy mecz niż ze Słowenią. Tutaj liczyła się przede wszystkim obrona, walka o każdą piłkę, twarde zasłony i walka o zbiórki. Sygnał do ataku dał, jak zwykle Mateusz Ponitka, który zdobył pięć pierwszych punktów, zebrał piłkę i wymusił faul.