Trwa walka o igrzyska. Polacy ponownie górą

Polscy koszykarze znów udowodnili, że są zespołem konsekwentnym oraz zdyscyplinowanym i pokonali Estończyków 93:83 w półfinale turnieju prekwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich. Nasza reprezentacja w niedzielę o 14.15 zagra z Bośniakami.

Publikacja: 18.08.2023 22:00

Michał Michalak (P) i Kristian Kullamae (L) z Estonii podczas meczu półfinałowego turnieju prekwalif

Michał Michalak (P) i Kristian Kullamae (L) z Estonii podczas meczu półfinałowego turnieju prekwalifikacji IO 2024 koszykarzy w Gliwicach

Foto: PAP/Zbigniew Meissner

Korespondencja z Gliwic

Piątkowi konkurenci Polaków dopiero w ostatnim meczu fazy grupowej, którą rozgrywali przed własną publicznością, zapewnili sobie wyjazd na półfinały do Gliwic. Pokonali wówczas Izrael 67:65, choć przegrywali nawet dziesięcioma punktami i 61:62 trzy minuty przed końcem meczu. Ich rywale trafili jednak tylko jeden z ostatnich siedmiu rzutów.

To dowód, że Estończycy polegają głównie na obronie, choć ich trenerem jest Fin Jukka Toijala. Gdy przed kilkoma laty krótko pracował w polskiej lidze, jego drużyna miała zdecydowanie najwyższą średnią traconych punktów.

Czytaj więcej

Koszykówka. Nadzieja jest w młodzieży

Tym razem Toijala miał do dyspozycji ledwie trzech graczy z ekipy, która niedawno pokonała Polaków u siebie 75:71 i uległa w rewanżu 68:70, zamykając naszej drużynie drogę do mistrzostw świata. Brakowało na parkiecie grającego w Hiszpanii giganta Maika Kotsara i łowcy punktów Janariego Joessara z Anwilu Włocławek.

Estończycy to przede wszystkim młodzi i nie aż tak wysocy zawodnicy, wśród których najstarszy jest 27-letni rozgrywający. Biją się na tablicach, biegają do kontry, wymieniają na pozycjach, szukają piłką i generalnie grają zespołowo, ponieważ gwiazd nie mają. Nie dysponują też snajperami, zwłaszcza do rzutów za trzy.

Polacy rozszyfrowali przeciwników: zaryglowali własną strefę pod koszem, nie przegrywali akcji jeden na jednego oraz zmuszali Estończyków do ataków pozycyjnych i rzutów z dystansu. Co z tego, że ci zaskakująco dobrze trafiali za 3 (15-krotnie w całym meczu), skoro nie byli w stanie zbilansować znaczącej przewagi gospodarzy w grze podkoszowej.

Czytaj więcej

Europejskie przetarcie szlaków w NBA. Nowitzki, Parker i Gasol w Hall of Fame

Istotą tego elementu są zdobycze za dwa punkty, a także wymuszanie fauli i stawanie na linii wolnych. Dzięki temu już w pierwszej połowie Polacy uciekli na 41:30. Krótko po przerwie prowadziliśmy nawet 13 punktami, ale Estończycy - dzięki "trójkom" - doprowadzili na początku trzeciej kwarty do wyniku 63:59. To było jednak wszystko, na co ich stać.

Polska drużyna korzystała bowiem bezlitośnie z przewag fizycznych. Piłki w naszych atakach trafiały do zdecydowanie najwyższego na boisku Aleksandra Balcerowskiego, świetne zmiany dawał Andrzej Pluta, a mądrze sterowali tempem gry Mateusz Ponitka i Michał Sokołowski. Ta konsekwencja w wykorzystywaniu atutów musiała wziąć górę.

Igrzyska olimpijskie w Paryżu
Półfinał turnieju prekwalifikacyjnego

Polska - Estonia 93:83 (22:18, 19:17, 22:21, 30:27)
Najwięcej punktów: dla Polski - Sokołowski 19 (3x3), Balcerowski 18 (1), Pluta 16 (2); dla Estonii - Treier 18 (4), Kullamae 15 (3), Drell 12 (3)

W drugim półfinale spełniło się marzenie Bośniaków o ponownym starciu z Polakami (ulegli nam kilka dni temu w fazie grupowej). To efekt ich zwycięstwa nad Izraelem 86:77. Zobaczyliśmy mecz, w którym górowali zbilansowaniem. Mieli siedmiu punktujących graczy, przeciwko - przez ponad 35 minut - ledwie pięciu skutecznym rywalom.

Koszykarze z Bałkanów przypominali w tym spotkaniu nieco Polaków, a Izraelczycy - Estończyków. Pierwsi byli potężniejsi, grali wysokim składem, prowokowali przewinienia. Stąd - tak, jak w naszym półfinale - największy dystans budowały punkty zdobywane z rzutów wolnych. Bośniacy zwyciężyli w tym elemencie 23:9.

Ich tercet koszykarzy z NBA w CV zdobył 64 punkty z 86 całej drużyny. Jusuf Nurkić, Dżanan Musa oraz Luka Garza udowodnili tym samym, że ich celem pozostaje walka o wyjazd na igrzyska do Paryża - kosztem Polaków. Niedzielny mecz w Gliwicach rozpocznie się o godzinie 14.15.

Korespondencja z Gliwic

Piątkowi konkurenci Polaków dopiero w ostatnim meczu fazy grupowej, którą rozgrywali przed własną publicznością, zapewnili sobie wyjazd na półfinały do Gliwic. Pokonali wówczas Izrael 67:65, choć przegrywali nawet dziesięcioma punktami i 61:62 trzy minuty przed końcem meczu. Ich rywale trafili jednak tylko jeden z ostatnich siedmiu rzutów.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Koszykówka
Europejskie przetarcie szlaków w NBA. Nowitzki, Parker i Gasol w Hall of Fame
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Koszykówka
Polak pomoże odbudować potęgę. Aleksander Balcerowski w Panathinaikosie
Koszykówka
Koszykówka. Nadzieja jest w młodzieży
Koszykówka
Igor Milicić: Jesteśmy zespołem. Jeremy Sochan sam nie wygra
Koszykówka
Jeremy Sochan: Polskie barwy to największy honor
Koszykówka
Poznaliśmy mistrza NBA. Boston Celtics sięga po 18. tytuł