Choć końcowe wyniki Polaków nie wyglądają efektownie, to na Lysgardsbakken widać było na pewno, że przynajmniej Kamil Stoch odzyskał pewność skakania. W pierwszej serii spisał się świetnie, był drugi za Markusem Eisenbichlerem, który wyjątkowo wiele skorzystał na przychylności wiatru i poleciawszy 138 m, oddalił się od konkurentów.
Polak był jednak względnie blisko Niemca, też uciekł nieco rywalom, jeszcze bardziej interesująca niż klasyfikacja konkursowa wyglądała kolejność w turnieju Raw Air. Po czterech skokach Stoch prowadził – punkt przed Lindvikiem, dwa przed Ryoyu Kobayashim, dotychczasowy lider, Constantin Schmid był czwarty, ale prawie 10 punktów za Polakiem.