MKOl rozpoczął właśnie serię spotkań z członkami ruchu olimpijskiego: narodowymi komitetami, przedstawicielami sportowców, federacjami.

Istotnych efektów na razie nie ma, najnowszy komunikat podtrzymuje utarty przekaz: wspieramy organizatorów, jesteśmy w pełni oddani imprezie w Tokio i w tym momencie nie widzimy podstaw do podejmowania drastycznych decyzji, a jakiekolwiek spekulacje byłyby bezproduktywne. Jak nic: świat niech drży, a przedstawienie musi trwać.

Igrzyska powinny wystartować 24 lipca. Cztery miesiące przed rozpoczęciem zawodów epidemia koronawirusa zatrzymała sportową Europę, system kwalifikacji jest w rozsypce (do wypełnienia pozostało 43 proc. miejsc), a wielu zawodników nie ma gdzie trenować.

–Nasz stadion tydzień temu został zamknięty. Wiem, że podobne kłopoty mają sportowcy w Niemczech, Francji, Słowenii, Portugalii, Norwegii czy Hiszpanii – wymienia mistrzyni olimpijska w skoku o tyczce Greczynka Ekaterini Stefanidi.

Przełożenia imprezy domagają się już między innymi rekordzista świata w dziesięcioboju Francuz Kevin Mayer i mistrzyni olimpijska w rzucie młotem Anita Włodarczyk.

MKOl na razie zachęca sportowców, aby „przygotowywali się do igrzysk najlepiej jak mogą" i podkreśla, że jakiekolwiek decyzje dotycząca zawodów w Tokio nie będą motywowane kwestiami finansowymi.