Reklama

Kolarstwo: Sky chce sięgnąć bruku

Czas na klasyki w Belgii i Holandii. Michał Kwiatkowski już zwycięża.
Michał Kwiatkowski wygrał wyścig E3 Harelbeke. Następny start to niedzielny Tour de Flandres

Michał Kwiatkowski wygrał wyścig E3 Harelbeke. Następny start to niedzielny Tour de Flandres

Foto: AFP

Polak to przedstawiciel gatunku w peletonie wymierającego – może utrzymać wysoki poziom od stycznia do października, czyli przez cały sezon. Ale właśnie wczesna wiosna to jest ten czas, gdy najbardziej możemy liczyć na dobry występ 25-letniego kolarza z Torunia. Od trzech lat właśnie na marzec i kwiecień przypada pierwszy ze szczytów formy Kwiatkowskiego.

Przystawką są wyścigi wieloetapowe w Portugalii, Włoszech albo we Francji, gdzie też potrafi się wykazać, ale daniem głównym w tej części sezonu pozostają klasyki, szczególnie te odbywające się na krętych, wąskich, pagórkowatych, często brukowanych drogach Flandrii i Walonii.

Były mistrz świata wyspecjalizował się zwłaszcza w cyklu kwietniowych wyścigów ardeńskich – Amstel Gold Race, Strzała Walońska, Liege–Bastogne–Liege. W ubiegłym roku, jadąc w tęczowej koszulce, wygrał pierwszy z nich, a w poprzednich latach pięciokrotnie zajmował w Ardenach miejsce w czołowej piątce, dwa razy stał na podium.

W tym roku Kwiatkowski przemodelował nieco swój program. Zrezygnował ze startu w wieloetapówce w Kraju Basków, gdzie jeździł przez ostatnie dwa lata i traktował to jako formę przygotowań przed ardeńskim tryptykiem. W zeszłym roku się żalił, że wyścig w Hiszpanii wykończył go i nie pozwolił na aktywną jazdę w Strzale Walońskiej i Liege–Bastogne–Liege. Zamiast treningów w Hiszpanii dołożył w tym roku dwa klasyki – E3 Harelbeke i Tour des Flandres.

Najbardziej udziwniona część nazwy istniejącego od lat 50. klasyku E3, który odbył się w Wielki Piątek, pochodzi od pobliskiej autostrady. Trasa prowadzi jednak, jak to w belgijskich wyścigach, ciasnym duktem na pofałdowanym terenie. To idealne warunki dla Polaka, choć bez wysokiej formy i wyjątkowego zmysłu taktycznego zwycięstwa by nie było.

Reklama
Reklama

Kwiatkowski oderwał się od peletonu w idealnym momencie – 30 km przed metą, z idealnym partnerem do ucieczki – Słowakiem Peterem Saganem. Pracowali solidarnie, by we dwójkę stoczyć walkę o zwycięstwo. Na finiszu były mistrz świata zachował więcej sił od aktualnego mistrza, wyprzedził go o 4 sekundy. O tym, jak cenne to zwycięstwo, świadczy wynik kolejnego wyścigu wśród flandryjskich pól, rozegranego w niedzielę Gent–Wevelgem. Wszystkich pokonał Sagan. Kwiatkowski nie wziął w nim udziału.

W Harelbeke Polak wygrał pierwszy wyścig w barwach zespołu Sky. W brytyjskiej grupie jeździ od nowego sezonu i nie stracił silnej pozycji, jaką miał w Etixxie. Nie wiadomo jednak, czy szefowie brytyjskiej grupy uczynią torunianina liderem na niedzielny Tour des Flandres. Posyłają w bój także Brytyjczyka Gerainta Thomasa, zwycięzcę tegorocznego Paryż–Nicea, który w ubiegłym sezonie był najlepszy w E3 Harelbeke.

W Amstel Gold Race (17 kwietnia), Strzale Walońskiej (20 kwietnia) i Liege–Bastogne–Liege (24 kwietnia) Polak ma być już numerem 1. Nigdy kolarz z grupy Sky nie wygrał żadnego z tych wyścigów. Brytyjczycy wiedzą, że w wiosennych klasykach na Kwiatkowskiego zawsze można liczyć. Przekonali się o tym w Harelbeke.

Śmierć w peletonie, kolarze protestują

W niedzielę wieczorem w szpitalu w Lille zmarł belgijski kolarz Antoine Demoitie. Podczas wyścigu Gent–Wevelgem 25-letni zawodnik zespołu Wanty-Group Gobert najpierw upadł w czasie kraksy, a potem przygniótł go jadący w kolumnie wyścigu motocykl. Zdaniem świadków motocyklista nie miał szans ominięcia grupy leżących na ziemi kolarzy. Szefowie zespołu Wanty-Group w wydanym oświadczeniu nie winią go za śmierć kolarza.

W peletonie jednak zawrzało. Wielu kolarzy domaga się zmian w regulaminie, przede wszystkim ograniczenia liczby motorów w kolumnie wyścigów.

Inne sporty
Super Bowl: Tryumf Seattle Seahawks
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Inne sporty
Mistrzostwa świata w darcie. Luke Littler bezlitosny, półfinał nie dla Krzysztofa Ratajskiego
Wioślarstwo
Polskie wiosła na fali. Nasi medaliści wrócili z mistrzostw świata w Szanghaju
Inne sporty
Kolejny sukces Polaków w Himalajach. Andrzej Bargiel zjechał na nartach z Everestu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama