[b]Rz: Nie było sposobu, by pokonać Simona Ammanna?[/b]

Hannu Lepistoe: Tu nie dało się z nim wygrać, ale to nie znaczy, że nie można tego zrobić w najbliższej przyszłości. Tak pewnie jak Ammann olimpijskie konkursy wygrywał tylko Matti Nykaenen. Dlatego srebrne medale Adama tak bardzo mnie cieszą, bo przegrał z kimś wyjątkowym.

[b]Nowe wiązania pomogły Ammannowi?[/b]

Bez nich skakałby równie daleko, ale nie można wykluczyć, że jednak dają mu dodatkowe metry. Na tym poziomie detale odgrywają ogromną rolę. Ale Adam w takich wiązaniach nie mógłby skakać. U niego narta odchyla się od buta nie więcej niż 0,7 cm, gdy u Ammanna prawie 3 cm. Awantura, którą rozpętali Austriacy, miała wytrącić z równowagi Ammanna, a ugodziła w nich samych, bo o niczym innym nie myśleli.

[b]Czy konkursy na normalnej i dużej skoczni były podobne?[/b]

Na podium stali ci sami, ale to były różne zawody. Te pierwsze rozgrywano w warunkach równych dla wszystkich. Na dużej skoczni wiało i wielu skoczków nie dało sobie z tym rady. Bałem się, że wiatr przeszkodzi też Adamowi. Za długo trzymano go na belce, dawałem znaki, żeby go już puścili, bo bałem się, że za chwilę wiatr znów będzie niekorzystny. Na szczęście wystartował w dobrych warunkach i to wykorzystał.

[b]Prezes PZN Apoloniusz Tajner mówi, że będzie pan pracował z Małyszem do przyszłorocznych mistrzostw świata w Oslo...[/b]

Na razie rozmowy o tym nie było. Jeśli Adam zechce, to porozmawiamy, ale najpierw musimy odpocząć. To była ciężka praca pod presją, bez gwarancji, że zdobędziemy te medale.