Euro 2024. Stefan Szczepłek: Gruzin chwycił za miecz

To, czego dokonali Gruzini, awansując do 1/8 finału Euro 2024, miało już swoje odpowiedniki w historii mistrzostw Europy. Sensem takich turniejów, i sportu w ogóle, są przecież niespodzianki.

Publikacja: 27.06.2024 15:55

Euro 2024. Stefan Szczepłek: Gruzin chwycił za miecz

Foto: AFP

 Kiedy wygrywa ktoś, kto teoretycznie wygrać nie ma prawa, zyskuje szacunek i sympatię oraz jest podawany za wzór ("oni mogą, to i ty możesz”), a swoim kibicom daje radość - tym większą, że nieoczekiwaną.

Takimi bohaterami byli w 1992 roku Duńczycy, którzy w ostatniej chwili, bez przygotowania, prosto z plaż przyjechali na mistrzostwa w Szwecji i je wygrali, pokonując po drodze Holendrów oraz Niemców. W 2004 roku najbardziej nieoczekiwanym mistrzem Europy została z kolei Grecja.

Czytaj więcej

Gruzja ma nowe marzenie. Jak outsider awansował do 1/8 finału Euro 2024?

Duńczycy oraz Grecy miewali na różnych etapach swoich futbolowych historii wybitnych zawodników, ale zwykle osiągali oni - zwłaszcza ci pierwsi - sukcesy w barwach zagranicznych klubów. W przypadku Danii to się zmieniło w latach osiemdziesiątych. Z Gruzinami było inaczej.

Euro 2024. Piękna historia piłki nożnej w Gruzji

Oni, nie mając swojego państwa, musieli grać w barwach Związku Radzieckiego. A kiedy w 1981 roku Dynamo Tbilisi wywalczyło Puchar Zdobywców Pucharów, czyli drugie w kontynentalnej hierarchii trofeum klubowe, mówiono i pisano, że zwyciężyła drużyna sowiecka, tyle że z siedzibą w Gruzji.

Gruziński Związek Piłki Nożnej został założony w 1936 roku, ale aż do 1989 wchodził w skład Federacji Futbolu ZSRR. Powstał na nowo rok później, a swój pierwszy mecz międzypaństwowy — ze Słowenią, która usamodzielniła się po rozpadzie Jugosławii — tamtejsza reprezentacja rozegrała raptem trzydzieści lat temu.

Czytaj więcej

Polska na Euro 2024. Dlaczego ten turniej nie jest naszą porażką?

Bez gruzińskich piłkarzy nie byłoby oczywiście reprezentacji ZSRR, na przełomie lat 50. i 60. jednej z najlepszych na świecie. Michail Meschi oraz Sława Metreweli uważani byli za wzory skrzydłowych.

Anzor Kawazaszwili był rezerwowym najlepszego bramkarza świata Lwa Jaszyna. Giwi Czocheli grał blisko nich na obronie. Po nim, kiedy na prawej obronie występował Rewaz Dżodżuaszwili, komentatorzy angielscy uważali, że jest to najtrudniejsze nazwisko świata, i wymieniali tylko jego numer na koszulce. Spróbujcie sami.

Murtaz Churciława cieszył się zasłużoną opinią jednego z czołowych środkowych obrońców Europy. Jego następcą był Aleksandr Cziwadze. Obydwaj wkładali opaski kapitana sbornej. Ramaz Szengielija i Władimir Gucajew byli wybitnymi napastnikami. Tengiz Sułakwelidze, Witalij Daraselia, Dawit Kipiani, Achrik Cwejba - to były nazwiska dobrze znane w Europie. Wszyscy w najlepszych latach swoich karier musieli grać w klubach gruzińskich lub rosyjskich, ponieważ władze polityczne odrzucały oferty ich zatrudnienia, składane przez zawodowe kluby zachodniej Europy. Jak w Polsce.

Czytaj więcej

Euro 2024. Stefan Szczepłek: To nie Michał Probierz powinien być gwiazdą

To się zmieniło dopiero po ogłoszeniu przez Gruzję niepodległości. Szota Arweładze robił karierę w Ajaksie Amsterdam, Kacha Kaładze w AC Milan i Genoi, Temuri Kecbaia - w Newcastle United oraz Wolverhampton, był też trenerem reprezentacji Gruzji, a do niedawna Cypru.

Jak i dlaczego Gruzja awansowała do 1/8 finału Euro 2024

Prawie wszyscy piłkarze kadry Gruzji na Euro 2024 grają w zagranicznych klubach — także polskich. Obrońca Otar Kakabadze w Cracovii, a pomocnik Niko Kwekweskiri w Lechu Poznań. Giorgi Mamardaszwili, który obronił wszystkie strzały w meczu z Portugalią jest bramkarzem Valencii, a Chwicza Kwaracchellia - napastnikiem Napoli.

W ciągu 30 lat kadrę prowadzili trenerzy gruzińscy, ale i bardzo znani zagraniczni: Holender Johan Boskamp, Francuz Alain Giresse, Niemiec Klaus Topmmoller,  Argentyńczyk Hector Cuper czy Słowak Vladimir Weiss. Żadnemu się nie powiodło, ale pewnie każdy zostawił w Tbilisi coś ze swojej szkoły.

W roku 2021 selekcjonerem został francuski wicemistrz świata z piękną karierą w AS Monaco oraz Bayernie Monachium Willy Sagnol. Dlaczego akurat jemu się udaje? Może po latach przyszła pora, może trener umiał dotrzeć do zawodników, a może trafił na dobrą generację. Pewnie wszystkiego po trochu.

Czytaj więcej

Szczepłek: Dlaczego mam słabość do Kamila Grosickiego

Kierowca czołgu Rudy 102 Grigorij Saakaszwili w chwilach zagrożenia mówił: „Gruzinie, chwyć za miecz”.

Gruzini na pewno wygrali tym, że się nigdy nie poddają. I kiedy zbliżał się ostatni mecz, z Portugalią, w których teoretycznie nie mieli żadnych szans, nie myśleli o nim w kategoriach „meczu o honor”, tylko o zwycięstwo. Honor przychodzi, kiedy się wygrywa - wbrew wszystkiemu i logice.

 Kiedy wygrywa ktoś, kto teoretycznie wygrać nie ma prawa, zyskuje szacunek i sympatię oraz jest podawany za wzór ("oni mogą, to i ty możesz”), a swoim kibicom daje radość - tym większą, że nieoczekiwaną.

Takimi bohaterami byli w 1992 roku Duńczycy, którzy w ostatniej chwili, bez przygotowania, prosto z plaż przyjechali na mistrzostwa w Szwecji i je wygrali, pokonując po drodze Holendrów oraz Niemców. W 2004 roku najbardziej nieoczekiwanym mistrzem Europy została z kolei Grecja.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Euro 2024
Z akademika na piłkarskie salony. Rodri - najlepszy zawodnik Euro 2024
Euro 2024
Finał Euro 2024. Hiszpania - Anglia. Triumf pięknego futbolu, Anglicy znów z pustymi rękami
Euro 2024
Euro 2024: Tabele grupowe i wyniki meczów
Euro 2024
Stefan Szczepłek: Futbol wrócił do korzeni
Materiał Promocyjny
Mity i fakty – Samochody elektryczne nie są ekologiczne
Euro 2024
Euro 2024 okiem Stefana Szczepłka: Futbol się obronił