Reklama

Inżynier odpowiada

Podczas turnieju serii mistrzowskiej w Madrycie znakomity przed laty zawodnik, ale przede wszystkim jeden ze sprytniejszych w branży menedżerów Ion Tiriac lansował koncepcję powiększenia tenisowej piłeczki.

Przyrost o powiedzmy 10 procent da nam same korzyści – dowodził Rumun. Jego zdaniem skorzysta uroda gry, bo wrócą akcje typu serwis i wolej, które dziś kompletnie przestały się opłacać. Dodatkowo – mówił Tiriac – wymiany grane większymi piłkami będą lepiej widoczne na telewizyjnym ekranie i wszyscy na tym skorzystamy.

Odpowiedź przyszła szybciej, niż można było przypuszczać. Inżynier Rich James, człowiek, który pracował w dwóch wielkich firmach produkujących sprzęt tenisowy, opisał swoje doświadczenia sprzed 20 lat. Testował wtedy piłki o wyraźnie powiększonej średnicy, a wnioski, jakie zebrał, były głównie zniechęcające. Przede wszystkim ich odbijanie zupełnie nie kojarzyło się z tradycyjną grą w tenisa. Z powodu większych sił odśrodkowych piłki niemal nie przyjmowały rotacji i dziwnie trzepotały w powietrzu, zamiast kręcić się wokół osi. Fizycy, którzy prowadzili eksperymenty, zauważyli natomiast, że gdy się piłkom zdejmie po kilka gramów wagi, to ich lot staje się nagle wolniejszy, następuje odbijanie kozłem od podłoża, a nie ślizganie, no i grać można takim sprzętem w sposób dostarczający większej satysfakcji zawodnikom technicznie zaawansowanym.

Ponieważ Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) od zawsze zależało na zwiększaniu popularności tenisa wśród młodzieży, wybrano przed laty wariant pozwalający grę przyspieszać, a nie zwalniać. Zielone światło dostały wówczas rakiety typu oversize, bo taki powiększony sprzęt każdemu ignorantowi ułatwiał grę. Dziś zbieramy owoce tamtych decyzji.

Obserwujemy niestety lawinę kontuzji u wyczynowców, a na korcie mamy spektakl przypominający coraz bardziej tenis stołowy, tyle że grany z linii końcowej za pomocą rakiet o mocno powiększonej powierzchni strun.

To jasne, że od postępu nie ma ucieczki. Jest oczywiste, że do tamtej, z lekka już archaicznej gry w tenisa, przy której używano ciężkich drewnianych rakiet oraz lekkich piłek, powrotu być nie może. Patrząc jednak na nerwowe poszukiwania sterników tenisa oraz na powrót do przerabianych wcześniej pomysłów, odczuwam żal.

Reklama
Reklama

Mój sport zawsze skutecznie się bronił przed nowinkami, ale jak kilka razy zdecydowano się dokonać wyłomu, to ludzie nauki wskazujący sensowne rozwiązania posłuchu jednak nie zyskali. Ważniejsze były zyski i marketing.

[ul][li][b][link=http://blog.rp.pl/blog/2008/10/21/karol-stopa-inzynier-odpowiada/]Skomentuj na blogu[/link][/b][/li][/ul]

Tenis
Billie Jean King Cup. O awans do turnieju finałowego nasze tenisistki zagrają w Polsce
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Tenis
Iga Świątek nie robi sobie przerwy po Australian Open. Kierunek: Katar
Tenis
Nie chcą się czuć jak w zoo. Gwiazdy tenisa mają dość kamer
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Tenis
Iga Świątek nie wygra Australian Open, Jelena Rybakina za silna
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama