[b]Rz: Miała pani pomysł na ten mecz?[/b]
[b]Agnieszka Radwańska:[/b] Nie miałam żadnej taktyki. Trudno było coś ustalać, jeśli widziało się raz Oudin w telewizji. Wszystko rodziło się na korcie, na początku zobaczyłam jej trochę słabszy bekhend, potem to, że woli grać w defensywie i dużo biegać. Myślałam, że będzie grać bardziej agresywnie.
[b]Skąd nowa plakietka reklamowa na pani koszulce?[/b]
To jednorazowy układ, na razie na ten mecz. Kiedy gra się na telewizyjnym korcie, to dostaje się takie propozycje.
[b]Ćwierćfinał z Venus Williams. Źle trafić na pięciokrotną mistrzynię Wimbledonu?[/b]
Już trochę przyzwyczaiłam się do niej, niemal zawsze w Wielkich Szlemach i większych turniejach trafiam w ćwierćfinale na jedną z sióstr Williams albo Swietłanę Kuzniecową. Różnie wyglądały te nasze mecze, raz lepiej, ostatnio gorzej. Na trawie jeszcze z nią nie grałam. Gdy patrzę na ten turniej, to widzę, że tym razem losowanie mi nie pomagało. Nie miałam łatwych meczów, nawet ten z pierwszej rundy wymagał wysiłku.
[b]Chciałaby pani zagrać pod tym sławnym dachem?[/b]
Nie ma to znaczenia.
[b]Szykuje się rekordowa wypłata za pani pracę w Londynie. Będą specjalne zakupy?[/b]
Będą, ale jeszcze nie robię żadnych planów. Na razie najważniejszy jest turniej. Do sklepów ruszę po ostatnim meczu.