Iga zaczęła ten mecz tak pewnie, jakby chciała wyrzucić z głowy to, co stało się na igrzyskach w Paryżu, choć rewanż za olimpijską porażkę wzięła przecież na Zheng już wcześniej – w marcu 2025 r. podczas Indian Wells.
Pamiętamy rozdzierające serce łzy Polki w mixed zonie w Paryżu. Chciała zdobyć olimpijskie złoto na kortach Rolanda Garrosa, w miejscu, w którym wygrywała już Wielkie Szlemy. Marzenie się jednak nie spełniło. Ta zadra nadal w niej siedzi, więc kiedy w Nowym Jorku wyszła na prowadzenie 5:0, wydawało się, że będziemy świadkami tenisowego nokautu i Świątek zamknie to spotkanie w ekspresowym tempie.
Iga Świątek żegna się z US Open. Porażka trudna do wytłumaczenia
Obie miały za sobą w US Open wyczerpujące pojedynki. Świątek w poprzedniej rundzie wygrała z Czeszką Marie Bouzkovą po dwóch tie-breakach, Zheng pokonała Amerykankę Madison Keys, mimo że w trzecim secie przegrywała już 0:5. A przecież Chinka, która miała długą przerwę z powodu operacji łokcia, musiała w Nowym Jorku przebijać się jeszcze przez trzy rundy kwalifikacji.
Czytaj więcej
Iga Świątek pokonała Czeszkę Marie Bouzkovą 7:6 (7-3), 7:6 (7-3) i jest już w czwartej rundzie US Open. To było jednak dla niej nieoczekiwanie trud...
Wielu zawodników spisałoby takiego seta na straty. Mimo to Zheng nie zamierzała się poddawać bez walki i wyszła z beznadziejnej sytuacji. Niestety dla Igi powtórzyła to w poniedziałek.
Polka prowadziła 5:0, zapowiadało się jednostronne widowisko, ale nagle coś złego stało się z grą Igi. Nie wykorzystała żadnej z trzech piłek setowych, zaczęła popełniać błędy, pojawiły się nerwowe reakcje, a jej rywalka rozkręcała się z każdą minutą i ostatecznie zwyciężyła 7:5.
Świątek skorzystała z przerwy toaletowej, a po powrocie na kort, przy prowadzeniu 2:1, poprosiła o przerwę medyczną i pomoc fizjoterapeuty. Nic nie zwiastowało jednak dalszych problemów, ale ostatecznie to Chinka przechyliła szalę na swoją korzyść, wygrała 6:3 i to ona zameldowała się w ćwierćfinale.
Qinwen Zheng koszmarem Igi Świątek
– Dzisiaj zaczęłam mecz nie za dobrze, ale powoli odzyskiwałam rytm. Byłam bardzo skoncentrowana, w pewnym momencie zapomniałam nawet o wyniku. Dawno też nie grałam na tak dużym korcie – opowiadała Zheng. – Wiele osób pyta, czy jestem zmęczona. Nie jestem. Znajduję właściwy rytm gry i cieszę się każdą chwilą na korcie.
Iga, opuszczając kort, rzuciła rakietą o ziemię, do szatni schodziła ze łzami w oczach. Miała ostatecznie uporać się z olimpijską traumą, ale kto wie, czy tej trudnej do wytłumaczenia porażki w Nowym Jorku nie będzie jej wymazać z pamięci jeszcze ciężej.
Jak zauważa oficjalna strona WTA, Świątek nigdy wcześniej w Wielkich Szlemach nie przegrała z kwalifikantką (na 15 takich pojedynków), a Zheng, choć zwykle nie sprawiała jej problemów (bilans: siedem zwycięstw Polki, dwie porażki) – w przeciwieństwie do na przykład Jeleny Ostapenko – już dołączyła do listy najbardziej znienawidzonych rywalek Polki.