Trudno wyobrazić sobie większe wyzwanie niż mecz z rywalem z czołowej dziesiątki rankingu, reprezentantem gospodarzy, na korcie centralnym – może nie wypełnionym do ostatniego miejsca, ale wspierającym swojego rodaka.

Hubert Hurkacz po przyjeździe do Nowego Jorku opowiadał dużo o dobrej energii, która pojawiła się w jego zespole po zmianie trenera, o metodach szkoleniowych Gillesa Cervary, z którym pracował nad poprawą jakości gry i poruszaniem się po korcie.

Ben Shelton zaczynał jako futbolista amerykański

Po spotkaniu z Damirem Džumhurem trudno było jednak wyciągać konstruktywne wnioski. Weryfikacja miała nastąpić dopiero w meczu z Benem Sheltonem.

23-letni Amerykanin zaczynał jako futbolista amerykański. I choć rodzice nie naciskali, by zajął się tenisem, ostatecznie kontynuuje bogate rodzinne tradycje. Do świata zawodowców wszedł dopiero w 2022 r., ale nie przeszkodziło mu to błyskawicznie wspiąć się na szczyt. W listopadzie 2025 r. był w rankingu ATP już nawet piąty. Dziś jest dziewiąty, jednak cały czas najlepszy spośród Amerykanów. Wciąż czeka na wielkoszlemowy triumf, ale już dwukrotnie grał w półfinałach (US Open 2023, Australian Open 2025).

Poprzeczka była zawieszona bardzo wysoko. Tym bardziej, że Hurkacz od pięciu lat nie pokonał przeciwnika z czołowej dziesiątki ATP podczas wielkoszlemowej rywalizacji. Ostatnim, z którym wygrał, był genialny Roger Federer (ćwierćfinał Wimbledonu 2021).

Hurkacz odpadł z US Open. Walczył z Sheltonem przez ponad trzy godziny

Polak i Amerykanin nigdy wcześniej ze sobą nie grali, ale nie było tajemnicą, że atutem zarówno jednego, jak i drugiego jest serwis. I że będzie to klucz do zwycięstwa. Widzieliśmy to już w pierwszym secie. Obaj zdobywali punkty przy własnym podaniu, aż przy stanie 3:2 Shelton wykorzystał błędy Hurkacza i go przełamał – później zrobił to jeszcze raz, dzięki czemu wygrał całego seta.

Czytaj więcej

US Open. Porażka Mai Chwalińskiej w pierwszej rundzie, Hubert Hurkacz gra dalej

Druga partia toczyła się według podobnego scenariusza (grali już wówczas pod zasuniętym dachem, bo nad Nowy Jork znów nadciągnęły opady). Kolejny moment słabości sprawił, że Polak został przełamany i wpadł w tarapaty. Tym razem jednak szybko się z nich wydostał, kilkoma efektownymi zagraniami wzbudził entuzjazm publiczności i postawił Sheltona pod ścianą. Amerykanin zdołał obronić jeszcze dwie piłki setowe, ale kolejnej już nie i zabawa zaczynała się od nowa.

Trzeci set okazał się najbardziej zacięty, ponownie pod presją był Shelton, ale doprowadził do tie-breaka, a w nim bezwzględnie obnażył błędy Polaka.

Czytaj więcej

Iga Świątek gra dalej. Pewne zwycięstwo Polki na początek US Open

Czwarta partia zaczęła się dla Hurkacza źle. Wyglądał na przybitego, ale się nie poddawał. Walczył dzielnie, to jednak on cały czas gonił wynik. Ostatecznie po ponad trzech godzinach rywalizacji zszedł pokonany. Ale z podniesioną głową.

To był ósmy start Hurkacza w US Open i ani razu nie zaszedł dalej niż do drugiej rundy. Po tym, co pokazał w środowy wieczór, może jednak z nadzieją patrzeć w dalszą część sezonu.

Magda Linette też poza US Open

W cierpliwość uzbroić się musiała Magda Linette. Jej wtorkowy mecz pierwszej rundy został przerwany z powodu opadów deszczu w Nowym Jorku i przeniesiony na środę.

Linette przegrywała wówczas 4:6 z brytyjską kwalifikantką Francescą Jones. W środę pogoda też jednak nie rozpieszczała. Ledwo Polka i Brytyjka wyszły się rozgrzewać, a już musiały wracać do szatni. Wydawało się, że ta przerwa działa na korzyść Linette, bowiem po powrocie na kort wygrała drugiego seta 6:1. Nie poszła jednak za ciosem – w trzeciej partii Jones zwyciężyła 6:3 i to ona awansowała.

Transmisje z US Open w Eurosporcie oraz na platformach HBO Max i Player