Z tego artykułu dowiesz się:

  • Z jakimi wyzwaniami mierzy się Iga Świątek w jednym z najtrudniejszych sezonów w karierze.
  • Jak długa przerwa spowodowana kontuzją wpłynęła na formę obrońcy tytułu w US Open, Carlosa Alcaraza.
  • Jakie trudności czekają na polskich tenisistów na nowojorskich kortach.

Od ostatniego triumfu Igi w Wielkim Szlemie wydarzyło się wiele. Wygrany w 2025 r. Wimbledon rozbudził mocno apetyty, ale potem przyszła bolesna weryfikacja.

W czterech kolejnych turniejach wielkoszlemowych Świątek nie zdołała przebrnąć ćwierćfinału. W swoim ulubionym Roland Garros zanotowała najsłabszy wynik, odkąd weszła do tenisowej elity (porażka w czwartej rundzie). Z Wimbledonu odpadła już po trzech meczach, a do domu wysłała ją Filipinka Alexandra Eala. To kosztowało Polkę spadek na ósme miejsce w rankingu WTA. W dodatku w kwietniu zmieniła trenera. Belga Wima Fissette'a zastąpił Hiszpan Francisco Roig.

US Open. Kiedy grają Iga Świątek i inni polscy tenisiści?

Do Nowego Jorku przyleciała jednak w dobrym nastroju. W Toronto wygrała pierwszy turniej od blisko roku, a później w Cincinnati dotarła do półfinału. – To z pewnością nie jest dla mnie łatwy sezon, a prawdopodobnie najtrudniejszy i najbardziej wymagający. Dwa ostatnie turnieje były jednak bardzo pozytywne. To, co robiłam z Francisco, od początku przychodziło dość naturalnie, ale teraz w pewnym sensie coś kliknęło – przyznaje Iga.

Pierwszą rywalką Polki w US Open będzie Chinka Xiyu Wang (82. WTA). Grały ze sobą dwukrotnie – w 2024 r. Oba mecze zakończyły się zwycięstwami Igi. W Madrycie wygrała 6:1, 6:4, a podczas turnieju olimpijskiego w Paryżu 6:3, 6:4.

Na pierwszą silną przeciwniczkę może trafić dopiero w czwartej rundzie (Szwajcarka Belinda Bencic lub Amerykanka Madison Keys). Ćwierćfinał to potencjalne starcie z Japonką Naomi Osaką czy z Kazaszką Jeleną Rybakiną, która chciałaby zrzucić z pozycji liderki światowego rankingu Sabalenkę. Półfinał to możliwy pojedynek z Amerykanką Coco Gauff, Rosjanką Mirrą Andriejewą czy Łotyszką Jeleną Ostapenko.

Iga już od kilku dni trenuje w Nowym Jorku. W przerwach między przygotowaniami miała okazję zobaczyć dwa spektakle na Broadwayu. Teraz czekamy na jej widowiskową grę na korcie. Zaczyna w nocy z poniedziałku na wtorek około godz. 1.00 polskiego czasu.

Czytaj więcej

Iga Świątek ofiarą Ewy Woydyłło? A może jest odwrotnie?

Wcześniej tego samego dnia (ok. 18.30) zobaczymy także Maję Chwalińską. Finalistka Roland Garros po raz drugi w karierze przystępuje do turnieju wielkoszlemowego jako rozstawiona zawodniczka. To będzie zresztą jej debiut w US Open. – Żartowałam sobie nawet, że to już mój najlepszy wynik w Nowym Jorku, więc od teraz nie ma żadnej presji – mówiła.

Dla niej losowanie nie było łaskawe. Już na początku czeka ją pojedynek z utytułowaną deblistką, Amerykanką Taylor Townsend (95.), która niedawno na wimbledońskiej trawie sprawiła problemy Świątek.

– Jest niezwykle utalentowana. Na pewno będzie to duże wyzwanie: mecz z Amerykanką, w Stanach Zjednoczonych, w pierwszej rundzie Wielkiego Szlema. Mam nadzieję, że polscy kibice się tam pojawią i trochę wyrównamy siły – przyznała Chwalińska w rozmowie z Eurosportem. – Po sukcesie w Paryżu na pewno odczuwam większą uwagę z zewnątrz. Nie ukrywam, że wcześniej, gdy wychodziłam na kort, nie interesowało się mną zbyt wiele osób, a teraz jest inaczej. Jestem za to wdzięczna. Podczas pierwszego meczu w Toronto czułam się jak w Polsce. To był duży szok, a takich szoków było w ostatnich miesiącach wiele. Ludzie mają teraz wobec mnie dużo większe oczekiwania. Ja też mam wysokie oczekiwania, jestem swoim największym krytykiem.

Niewykluczone, że już w drugiej rundzie zobaczymy polski pojedynek. Najpierw jednak Magdalena Fręch musi pokonać 18-letnią Amerykankę Ivę Jović (14.), a Magda Linette – kwalifikantkę, Brytyjkę Francescę Jones (oba te spotkania zaplanowano we wtorek).

Niewiele brakowało, byśmy mieli w turnieju jeszcze jedną Polkę. Martyna Kubka dotarła do ostatniej rundy kwalifikacji, ale przegrała 4:6, 0:6 z Kristiną Liutową, 16-letnią Rosjanką, która porzuciła Moskwę i chce reprezentować USA.

Powrót Carlosa Alcaraza wydarzeniem US Open

Pierwszy z Polaków na kort wyszedł Kamil Majchrzak. W niedzielne popołudnie pokonał 6:3, 6:3, 6:3 Serba Hamada Medjedovicia (78.).

Dla drugiego z naszych singlistów – Huberta Hurkacza – Nowy Jork pozostaje wciąż niezdobytą ziemią. Nigdy nie przeszedł tu drugiej rundy. Może ten rok będzie przełomowy. Dopiero co triumfował w meksykańskim challengerze i jak sam twierdzi, z każdym tygodniem jego forma rośnie.

– Cały ten progres buduje się od momentu, kiedy w teamie pojawił się Gilles Cervara. Wdrażam z nim dobre nawyki na korcie treningowym. Nie ma przyzwolenia na słabsze zagrania, cały czas jest koncentracja. To później pomaga w meczach – tłumaczył w wywiadzie dla Eurosportu Hurkacz, który w poniedziałkowy wieczór spotka się z Bośniakiem Damirem Dzumhurem (103. ATP).

Wydarzeniem tegorocznego US Open będzie powrót Carlosa Alcaraza. Hiszpan przez cztery miesiące leczył kontuzję nadgarstka. Opuścił Roland Garros i Wimbledon.

– Pierwszy miesiąc był dla mnie ciężki, bo nie mogłem nic zrobić prawą ręką. Cieszyłem się czasem spędzonym z rodziną i przyjaciółmi. Ale gdy wznowiłem treningi, nie wiedziałem, kiedy zacznę grać. Te natrętne myśli były najtrudniejsze do zniesienia w tym żmudnym procesie. Myślę jednak, że kontuzja bardzo mi pomogła, bo teraz wiem, że wszystko siedzi w mojej głowie – podkreślał Alcaraz, który w Nowym Jorku będzie bronił tytułu.

Zabraknie jego największego rywala, Jannika Sinnera. Lider rankingu ATP wycofał się z powodu problemów z kolanem.

Szansę na trzeci tytuł z rzędu ma Sabalenka. Białorusinka nie wygrała jednak turnieju od marca (Miami), a z Toronto i Cincinnati odpadała już w 1/8 finału. Ubiegłoroczny triumf w Nowym Jorku był jej ostatnim wielkoszlemowym sukcesem, a teraz musi jeszcze odpierać ataki Rybakiny, która chętnie zajęłaby jej miejsce na tenisowym tronie.

Transmisje z US Open w Eurosporcie oraz na platformach HBO Max i Player