To miała być dla Igi rozgrzewka przed poważniejszymi wyzwaniami, jakie czekają ją w kolejnych dniach w Paryżu. Ale takie mecze potrafią często sprawić najwięcej problemów.

17-letnia Jones, finalistka juniorskiego Australian Open, w spotkaniu ze Świątek nie miała nic do stracenia. Porównywana jest do słynnej Ashleigh Barty, zajmuje obecnie 136. miejsce w rankingu WTA i marzy o awansie do pierwszej setki. Iga pokazała jednak Australijce, że przed nią jeszcze długa droga na tenisowy szczyt – Raszynianka pozwoliła rywalce wygrać tylko trzy gemy. Pojedynek trwał godzinę.

Polskie tenisistki w komplecie w drugiej rundzie Roland Garros

–  Cieszę się z powrotu na ten kort. Jestem zadowolona z gry. Te pierwsze spotkania zawsze są wymagające. Nic nie przychodzi łatwo. Musisz się przystosować do warunków, a one są inne niż w Rzymie – opowiadała Świątek po zwycięstwie. –  Od początku wiedziałam jednak, jak chcę zagrać. Od początku do końca wiedziałam, jaki plan chcę zrealizować – dodała w rozmowie z Eurosportem.

Czytaj więcej

Niech Paryż znów będzie polski. Iga Świątek powalczy o piąty triumf w Paryżu

Kolejne spotkanie rozegra prawdopodobnie w środę, a jej przeciwniczką będzie Czeszka Sara Bejlek (35. WTA), która wyeliminowała Amerykankę Sloane Stephens (6:3, 6:2), mistrzynię US Open 2017 i finalistkę Roland Garros 2018. To będzie ich pierwszy pojedynek.

Roland Garros nie mógł się zacząć lepiej dla polskich tenisistek, które w komplecie stawiły się w drugiej rundzie.

Jeszcze w niedzielę awansowały Magda Linette i Magdalena Fręch, ale największą sensację sprawiła Maja Chwalińska, która w poniedziałek w swoim debiucie w Roland Garros wyrzuciła za burtę mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng, wygrywając 6:4, 6:0.

Czytaj więcej

Maja Chwalińska. Tenisistka inna niż wszystkie

Chinka, zajmująca 56. miejsce w rankingu WTA, zna paryskie korty doskonale. W końcu dwa lata temu to tu sięgnęła po olimpijskie złoto, stając na drodze do finału Idze Świątek. Zheng nie kryła zaskoczenia świetną grą Chwalińskiej, popełniała błędy, w drugim secie poprosiła o przerwę medyczną, ale naszej tenisistki nawet to nie wybiło z rytmu.

Życiowy sukces Mai Chwalińskiej. Mistrzyni olimpijska za burtą

– Czułam się dziś dużo swobodniej niż w ostatnim pojedynku kwalifikacji. Ale nie wiedziałam, czego się spodziewać, bo nie mam jeszcze dużego doświadczenia w rywalizacji z tak wysoko notowanymi zawodniczkami. Chciałam się skupić na sobie i grać swój tenis najlepiej, jak potrafię – przyznała Polka przed kamerami Eurosportu.

Wyrównała swoje życiowe osiągnięcie. Tylko raz była w drugiej rundzie turnieju wielkoszlemowego – w Wimbledonie 2022. Teraz zmierzy się z Belgijką Elise Mertens (21. WTA).