Iga dopisała w czwartek kolejną rywalkę do listy pokonanych, ale zamiast szybkiego zwycięstwa zobaczyliśmy dwugodzinną walkę, jakiej się nie spodziewaliśmy.
Z Lamens wcześniej Polka nie grała, ale było jasne, że w starciu z 66. zawodniczką rankingu WTA będzie faworytką. Nic nie wskazywało, że będzie miała kłopoty. Zaczęła od prowadzenia 3:0, w pierwszym secie – trwającym równo pół godziny – straciła tylko gema. To była demonstracja siły naszej tenisistki.
US Open. Z kim w trzeciej rundzie zagra Iga Świątek?
W drugim secie wszystko się jednak nieoczekiwanie zmieniło. Lamens była w stanie postawić się Idze, wytrącić ją z rytmu i zmusić do błędów. Pokazała, że potrafi grać w tenisa, wykorzystała życiową szansę i zwyciężyła 6:4.
„Weź oddech, nie skupiaj się na błędach, masz narzędzia” – krzyczała do Igi Daria Abramowicz, gdy Holenderka, która nigdy w karierze nie pokonała przeciwniczki z czołowej dwudziestki, zaczęła decydującego seta od prowadzenia.
Czytaj więcej
Po sukcesie w Cincinnati Iga Świątek nie miała czasu na świętowanie. Wsiadła w samolot i poleciała do Nowego Jorku. Już w niedzielę rusza US Open.
Iga wzięła sobie te słowa do serca, bo wygrała cztery kolejne gemy, ale potem znów do głosu doszła Lamens. To jednak Świątek lepiej wytrzymała próbę nerwów i zakończyła spotkanie asem serwisowym.
– To nie był łatwy mecz. Popełniałam błędy, ale cieszę się, że w trzecim secie objęłam prowadzenie i dowiozłam zwycięstwo – przyznała Polka.
Teraz Iga spotka się z Anną Kalinską. W równolegle toczącym się pojedynku Rosjanka pokonała 6:1, 7:5 Julię Putincewą z Kazachstanu.
Faworytki odpadają, awantura na kortach US Open
Z Nowym Jorkiem pożegnało się już kilka faworytek. Z turnieju odpadły m.in. Amerykanki Madison Keys i Danielle Collins, Dunka Clara Tauson, Ukrainka Elina Switolina, a przede wszystkim Łotyszka Jelena Ostapenko, która przecież jest koszmarem Świątek (sześć zwycięstw w sześciu meczach).
Czytaj więcej
Iga Świątek zaczęła US Open od zwycięstwa 6:1, 6:2 nad Kolumbijką Emilianą Arango. W drugiej rundzie są też już Kamil Majchrzak i Magdalena Fręch.
Łotyszka po porażce z Taylor Townsend (5:7, 1:6) wdała się z rywalką w awanturę przy siatce.
– Ludzie denerwują się, gdy przegrywają. Niektórzy mówią złe rzeczy. Usłyszałam od niej, że nie mam klasy ani wykształcenia i że przekonamy się, co się stanie, gdy wyjedziemy poza Stany Zjednoczone – opowiadała Amerykanka, a Ostapenko przedstawiła swoją wersję zdarzeń w mediach społecznościowych.
„Dziś po meczu powiedziałam mojej przeciwniczce, że zachowała się bardzo niegrzecznie, ponieważ w decydującym momencie zagrała piłkę po siatce i nie przeprosiła, ale ona odparła, że w ogóle nie musi przepraszać. Dostałam wiele wiadomości, że jestem rasistką. Szanuję wszystkie narody, dla mnie nie ma znaczenia, skąd pochodzisz. Po prostu w tenisie obowiązują pewne zasady i niestety, gdy kibice są za tobą, nie możesz ich wykorzystywać w sposób lekceważący wobec rywala”.