Bolesna półfinałowa porażka z Coco Gauff (1:6, 1:6) oznaczała, że Iga może zanotować spadek na trzecie miejsce w światowym rankingu, jeśli Amerykanka wygra cały turniej. Tak się na szczęście nie stało, bo Gauff w finale uległa Arynie Sabalence 3:6, 6:7 (3-7).
To jednak marne pocieszenie, podobnie jak fakt, że w każdym z tegorocznych turniejów Świątek docierała przynajmniej do ćwierćfinału. Forma Polki - fizyczna, ale przede wszystkim mentalna - niepokoi. Ma za sobą jeden z najgorszych meczów w karierze - i to na swojej ulubionej nawierzchni. Wydawało się, że przejście na korty ziemne pozwoli jej na pierwszy sukces od ubiegłorocznego Roland Garros, ale nawet to nie pomogło.
Porażka w Madrycie. Iga Świątek nie miała planu B
Po porażce z Gauff przyznała, że nie była w stanie wejść na wyższy poziom. Narzekała na pracę nóg. - Wymuszałam ruchy, zamiast robić je intuicyjnie. Czułam, że nie stałam we właściwym miejscu przed uderzeniami. Zwykle nie muszę o tym myśleć podczas meczu. Nie miałam nawet planu B, bo dziś zupełnie nic mi nie wychodziło. Wszystko się posypało - nie kryła bezradności.
Zapowiadała, że potrzebuje kilka dni wolnego, ale szybko zmieniła plany. Co prawda po przyjeździe do Rzymu wybrała się na kawę i spacer po mieście razem z Mają Chwalińską, ale już w niedzielę trenowała na Foro Italico. Jej sparingpartnerką była Wiktoria Azarenka.
Czytaj więcej
Stowarzyszenie Zawodowych Tenisistów (PTPA) podjęło kroki prawne przeciw największym organizacjom tenisowym ATP, WTA, ITF i ITIA. Domaga się bardzi...
- Iga prawdopodobnie nie czuje się teraz najlepiej, ale takie okresy się zdarzają i jestem przekonana, że jeszcze wróci na szczyt - opowiadała Sabalenka.
Białorusinka taki trudny czas przeżywała po porażce z Madison Keys w Australian Open. Zdołała się jednak pozbierać i awansowała do czterech finałów z rzędu (Indian Wells, Miami, Stuttgart, Madryt), dwa z nich wygrała. W Madrycie zdobyła 20. tytuł w karierze, w tym roku triumfowała też w Miami i Brisbane.
- Naprawdę ciężko było mi zaakceptować tamtą bolesną przegraną w Melbourne. W lutym próbowałam znaleźć swoją drogę. Potem poczułam głód i złość - w dobrym tego słowa znaczeniu. Myślę, że tamto niepowodzenie zmusiło mnie do jeszcze cięższej pracy. To był dla mnie dobry impuls - wspominała Sabalenka.
Teraz Rzym. Imponujący bilans Igi Świątek
Jej przewaga nad Igą w najnowszym rankingu wzrośnie do ponad 4300 punktów - a może jeszcze bardziej, bo Polka ma do obrony w Rzymie i w Paryżu podczas Roland Garros 3000 pkt.
Czytaj więcej
Iga Świątek nie wygra po raz trzeci w karierze turnieju w Stuttgarcie. W ćwierćfinale przegrała 3:6, 6:3, 2:6 z Łotyszką Jeleną Ostapenko.
- Nie potrzebuję silnej przeciwniczki do wywierania na mnie presji, potrafię sama się zmotywować. Ciągle zmuszam się do poprawy i dużo od siebie wymagam, by być gotowa na kolejne wyzwania - tłumaczy Sabalenka, która jako trzecia tenisistka - po Świątek i Serenie Williams - przekroczy granicę 11 000 punktów.
Białorusinka potwierdza, że teraz celem są pierwsze w karierze zwycięstwa w Roland Garros i Wimbledonie.
Czytaj więcej
Rozpoczął się WTA 500 Porsche Tennis Grand Prix w Stuttgarcie, czyli turniej otwierający w Europie cykl turniejów na nawierzchni ceglanej. Dla Igi...
Najpierw jednak Sabalenka zawita do Rzymu, czyli kolejnego z ulubionych miejsc na tenisowej mapie Igi. Polka triumfowała tam w sumie trzykrotnie (2021, 2022, 2024). W pierwszym z tych finałów pokonała 6:0, 6:0 Karolinę Pliskovą, w ostatnim wygrała 6:2, 6:3 z Sabalenką. Jej bilans na Foro Italico jest imponujący: 20 zwycięstw i tylko dwie porażki. Jeśli odniesie tam czwarty triumf, zrówna się liczbą trofeów z Sereną Williams, Conchitą Martinez i Gabrielą Sabatini. Rekordzistką - z pięcioma tytułami - jest jednak Chris Evert (1974, 1975, 1980, 1981, 1982).
Świątek rywalizację w Rzymie zacznie od drugiej rundy (w pierwszej będzie miała wolny los), więc na kort wyjdzie pewnie w czwartek lub w piątek. Losowanie turniejowej drabinki w poniedziałek. Finał 17 maja i obyśmy w końcu zobaczyli tam Igę.