Paolini oraz Furlan razem wspięli się na szczyt. To on zaopiekował się jej tenisem i zbudował wokół pierwszej włoskiej rakiety profesjonalny sztab.
Owocem tej trwającej blisko dekadę współpracy był poprzedni sezon. Paolini, która jeszcze w 2023 roku zajmowała dopiero 30. miejsce w światowym rankingu i nigdy nie pokonała granicy drugiej rundy turnieju wielkoszlemowego, awansowała do finałów Roland Garros oraz Wimbledonu, zdobyła olimpijskie złoto w grze podwójnej z Sarą Errani, wystąpiła w WTA Finals oraz sięgnęła z reprezentacją po zwycięstwo w Billie Jean King Cup.
Czytaj więcej
WTA nie nominowała Jasmine Paolini do tytułu tenisistki, która zrobiła w tym sezonie największy p...
Żadna zawodniczka kobiecego touru nie zrobiła takiego postępu. Paolini była też w czołówce tą najrówniejszą, dzięki czemu zakończyła rok jako czwarta na świecie.
Jasmine Paolini odkryciem sezonu. Pomógł Renzo Furlan
Wielu uważało, że choć Włoszka słynie ze świetnej gry w obronie, to wzrost (163 m) nigdy nie pozwoli jej wygenerować takiej siły, aby rywalizować z najlepszymi. Nie mieli racji. Jej tenis budował zarówno Furlan, jak i deblowa partnerka Errani, bo to podobno właśnie dzięki grze podwójnej Paolini poprawiła serwis oraz wolej. - Zmieniłam w mojej grze mnóstwo małych rzeczy, zwłaszcza dotyczących techniki - wyjaśniała niedawno na łamach „L’Equipe”.