Próbował cztery razy. Zaczął w Pekinie w 2008 roku, mając 21 lat. Zdobył brąz. W półfinale uległ Rafaelowi Nadalowi. W meczu o trzecie miejsce pokonał Jamesa Blake’a. W Londynie był w strefie medalowej, ale uległ Andy Murray’owi i Juanowi Martinowi del Potro. Z Argentyńczykiem przegrał w pierwszej rundzie w Rio de Janeiro.
Najbardziej gorzki był jednak sezon 2021 z igrzyskami w Tokio. Porażka w półfinale z Alexandrem Zverevem podziałała na Serba na tyle deprymująco, że będąc absolutnym faworytem, przegrał brąz z Pablo Carreno Bustą. Była złość i płacz.
W końcu w Paryżu dopiął swego
Dla Novaka Djokovica liczyło się tylko złoto
Start na igrzyskach we Francji był dla Djokovicia oczkiem w głowie. Kiedy w stolicy Francji jeszcze w trakcie Roland Garrosa przeszedł operację kolana, zapowiedział, że nie zagra na Wimbledonie, aby na przełomie lipca i sierpnia powalczyć o złoty medal olimpijski. W Londynie jednak wystąpił. W finale pokonał go Carlos Alcaraz.
Czytaj więcej
- Nie zmieniłabym niczego w naszej logistyce. Gdybyśmy postąpili inaczej, mogłabym już wcześniej pożegnać się z turniejem - mówi brązowa medalistka...
Nie załamał się. Nie zmieniało to również jego głównego celu. Podczas konferencji prasowej przed finałem na pytanie, czy zadowoli go srebrny medal, odpowiedział bez namysłu, lekko zażenowany: „Następne pytanie proszę”.
Serb w tenisowej kolekcji zgromadził największe skarby — 24 razy wygrywał turnieje Wielkiego Szlema, siedem razy ATP Finals Masters, dziesiątki innych turniejów. Miał wszystko co tenisista może zapragnąć, ale wciąż brakowało mu tego wyjątkowego klejnotu z najcenniejszego kruszcu, który posiedli jego najwięksi historyczni rywale – Nadal w Pekinie, Murray w Londynie i Rio, Roger Federer w Pekinie, choć Szwajcar „tylko” w grze podwójnej.
Wzruszenie i płacz Novaka Djokovica. Zawiedziony Carlos Alcaraz
Po ostatniej piłce finału Djoković rozpłakał się jak dziecko. Po podziękowaniach złożonych Hiszpanowi przy siatce usiadł na ławce i znów ryczał. Nie przestał, gdy wziął do ręki flagę serbską, aby podzielić się radością z bałkańskimi kibicami. Mógł przecież nie przeżyć tej chwili wzruszenia. Ma 37 lat. Jego zdrowie coraz bardziej szwankuje. Ostatni raz zwyciężył w turnieju w listopadzie w ubiegłym roku w Mastersie w Turynie. Przeszedł długą drogę do złota.
Czytaj więcej
Carlos Alcaraz odniósł w Paryżu trzecie wielkoszlemowe zwycięstwo w karierze. Potrafi wygrywać na każdej nawierzchni, ma dopiero 21 lat. Takich tri...
Serb rozegrał turniej olimpijski jak największy mistrz. W sześciu meczach nie przegrał seta, a finał z Alcarazem był tenisową perłą w koronie. Stał na najwyższym poziomie. Wzięli w nim udział dwaj wybitni artyści na korcie. Hiszpan w ostatnich miesiącach wygrał przecież i Roland Garros i Wimbledon. Gdyby zdobył jeszcze olimpijskie złoto byłby jak Steffi Graff w 1988 roku i Rafael Nadal w 2008 roku, którzy jako jedyni zaliczyli ten wielki i unikalny turniejowy hat-trick.
21-letni tenisista pochodzący z przedmieść Murcji nie wykorzystał wielkiej szansy. W dziewiątym gemie pierwszego seta miał pięć break pointów na 5:4. Źle rozegrał oba tie-breaki. Zasłużenie uległ sędziwemu mistrzowi. Czuł jak wiele stracił. Proszony o telewizyjny wywiad po meczu nie był w stanie nic powiedzieć. Rozpłakał się - jak Iga Świątek po porażce w półfinale z Qinwen Zheng.
Ale Alcaraz ma jeszcze czas na olimpijskie złoto. Dla Djokovicia była to ostatnia szansa. W pięknym stylu ją wykorzystał.