Korespondencja z Paryża
Jak
się cieszyć z brązowego medalu igrzysk olimpijskich?
Przede wszystkim nie zawsze trzeba się cieszyć z wyniku w pierwszym rzucie, jeśli ktoś akurat tego nie czuje. Wszystkie emocje są dozwolone, bo nie ma jednej reguły. Szukamy wzorców, jak reagować w różnych sytuacjach zapominając czasami, że dana sytuacja dla różnych osób może znaczyć coś innego. Wiktoria Azarenka - ona jako jedyna, będąc liderką rankingu i walcząc o medal olimpijski, zdobyła brąz - powiedziała, że dla niej taki medal jest cenniejszy niż srebro. To cenne i satysfakcjonujące, kiedy dostaje się szansę zakończenia turnieju na swoich warunkach. Może więc nie ma radości, ale mogą być satysfakcja, duma, spełnienie.
To sytuacja w tenisie nietypowa, kiedy porażka wcale nie kończy udziału w zawodach…
Podobnie jak to, że między meczem półfinałowym i o brąz jest ok. 24 godziny przerwy. To czas na akceptację oraz szansa na przepracowanie natłoku emocji, ale też z drugiej strony długie oczekiwanie w tych emocjach na kolejny mecz. Mamy do czynienia z wymagającą sytuacją, którą warto spróbować przeformułować jako szansę.
Czytaj więcej
- Medal to spełnienie marzeń, ale jestem dumna z siebie głównie dlatego, że umiałam wyjść na kort i po prostu cieszyć się grą - mówi brązowa medal...
Agnieszka Radwańska uważa, że ból po takich porażkach „to nie jest kwestia godzin, tylko tygodni, miesięcy, a nawet więcej”. Ma rację?
Każdy przepracowuje różne sytuacje w różnym tempie. Wiele zależy od zasobów wewnętrznych i zewnętrznych, od inteligencji emocjonalnej zaczynając, na wsparciu społecznym kończąc. Myślę, że to przede wszystkim ogromna lekcja, z której wynika dużo wiedzy dotyczącej tego, czym jest, a czym nie jest sport.
Wieczór po półfinałowej porażce Igi Świątek z Qinwen Zheng był najtrudniejszym w waszej pracy?
Chyba tak.
Czasami potrzebujemy doświadczenia, jakiegoś trudnego bodźca, aby skonfrontować się z pewnymi rzeczami. Zdarzają się sytuacje, które uświadamiają nam, że jednak nie wiemy czegoś o sobie, o życiu
Iga powiedziała: „Zdałam sobie sprawę, że choć znamy się z Darią od tylu lat i pracujemy dość efektywnie, to wciąż mam tyle myśli, które trzymam w sobie”. Igrzyska otwierają nowy rozdział waszej pracy?
Czasami potrzebujemy doświadczenia, jakiegoś trudnego bodźca, aby skonfrontować się z pewnymi rzeczami. Zdarzają się sytuacje, które uświadamiają nam, że jednak nie wiemy czegoś o sobie, o życiu, a dla sportowca, który w tak młodym wieku dochodzi do takiej pozycji i takiego sukcesu, takie lekcje są cenne.
Mit igrzysk olimpijskich był ciężarem, którego nie dało się przepracować?
Ten mit funkcjonuje i obciąża wielu mistrzów - także w tenisie. Nie jest czymś, od czego można się odciąć, to nieadaptacyjne. Docelowo najlepsza jest akceptacja, zrozumienie trudności sytuacji. Ważne, aby szukać strategii, aby sobie z tym poradzić. Mogą to być rutyny, a może być modyfikowanie źródeł motywacji.
Czytaj więcej
- To była deklasacja, dominacja. Iga Świątek grała swój najlepszy tenis, a Anna Karolina Schmiedlova nie miała żadnych argumentów - mówi Agnieszka...
„Zdałam sobie sprawę, że nie grałam tak naprawdę dla siebie, tylko dla wszystkich innych, dla kraju, dla mojego teamu, dla każdego, kto miał nadzieję, że zdobędę złoto” - powiedziała Iga…
Rozmawialiśmy już kiedyś o tym, że niektórzy nazywają Igę „skarbem narodowym". To w pewnym sensie odbieranie sportowcowi autonomii i szansy, aby mógł zrobić coś dla siebie. Trudno jednak coś zrobić z zewnętrznymi oczekiwaniami, które rosną wraz z poziomem oraz skalą sukcesu. Tak wygląda świat. Możemy jedynie szukać strategii, aby nimi zarządzać i odnajdywać siebie.
Co czeka was dalej?
Mamy plan, potrzebujemy czasu na regenerację we wszystkich obszarach. Zostaniemy kilka dni w Paryżu, bo jako zespół chcemy Idze umożliwić, aby obejrzała igrzyska. Nie wracamy już do kraju, tylko lecimy prosto do Stanów Zjednoczonych.