Hiszpan, który w Londynie broni tytułu, odpowiedział w ten sposób na pytanie, jakie wielokrotnie podczas Roland Garros padało na łamach francuskich mediów. Gospodarze zachodzili w głowę, czy Serb posiadł zdolność do leczenie kontuzji adrenaliną, a niektórzy żartowali, że kiedy na korcie się chwieje, to trzeba mu wbić w serce osinowy kołek, bo inaczej wróci znad krawędzi i sięgnie po swoje.
Djoković już do Paryża przyleciał z problemami — mówił, że nie chce o nich opowiadać, aby „nie otwierać puszki Pandory” - które dały o sobie znać w meczu czwartej rundy z Francisco Cerundolo. Serb prosił o przerwę medyczną, kulał, ale zwyciężył, żeby dzień później wycofać się z turnieju.