Hiszpan, który w Londynie broni tytułu, odpowiedział w ten sposób na pytanie, jakie wielokrotnie podczas Roland Garros padało na łamach francuskich mediów. Gospodarze zachodzili w głowę, czy Serb posiadł zdolność do leczenie kontuzji adrenaliną, a niektórzy żartowali, że kiedy na korcie się chwieje, to trzeba mu wbić w serce osinowy kołek, bo inaczej wróci znad krawędzi i sięgnie po swoje.
Djoković już do Paryża przyleciał z problemami — mówił, że nie chce o nich opowiadać, aby „nie otwierać puszki Pandory” - które dały o sobie znać w meczu czwartej rundy z Francisco Cerundolo. Serb prosił o przerwę medyczną, kulał, ale zwyciężył, żeby dzień później wycofać się z turnieju.
Czytaj więcej
Jelena Rybakina i Barbora Krejcikova u pań oraz Novak Djoković i Lorenzo Musetti u panów jako ostatni wywalczyli awans do półfinałów Wimbledonu. Se...
Wimbledon. Novak Djoković, czyli alchemik tenisa
Zawiodła łąkotka, więc Djoković położył się na stole operacyjnym, choć przez lata uważał ciało za świątynię, której nie powinien tknąć skalpel ani igła. Wolał metody alternatywne: opowiadał o czerpaniu energii z obejmowania drzew i skoków na trampolinie oraz przemianie toksycznego pokarmu w zdrowy siłą woli, a w szczycie pandemii został bohaterem antyszczepionkowców.
Teraz, choć w przeszłości ufał raczej czuciu oraz wierze, ugiął się pod argumentami szkiełka i oka, podobnie jak przed laty po kontuzji łokcia, którego zabieg opłakiwał podobno przez trzy dni tłumacząc, że - godząc się na ingerencję chirurgiczną - sam siebie zawiódł.
Djoković operację kolana przeszedł 5 czerwca i choć powinien pauzować przez 6 tygodni, to wrócił do gry 27 dni później. - Jestem pewien swojego ciała, które w ostatnich tygodniach dało mi mnóstwo pozytywnych sygnałów - przekonywał oraz wyjaśniał, że wiarę czerpał z przykładu Taylora Fritza, który trzy lata wcześniej doznał podczas Roland Garros podobnego urazu i na Wimbledon zdążył.
Nie akceptuję tego, co robili kibice. Uwierzcie mi: jestem w tourze od 20 lat i znam wszystkie takie zagrywki. Wiem, jak to działa
Pokonał więc w Londynie Vita Koprivę (6:1, 6:2, 6:2), Jacoba Fearnley’a (6:3, 6:4, 5:7, 7:5), Aleksieja Popyrina (4:6, 6:3, 6:4, 7:6) oraz Holgera Rune (6:3, 6:4, 6:2). Ten ostatni mecz, który miał być dla ciała i ducha Djokovicia sprawdzianem generalnym, zamienił się w demonstrację siły.
Serb rozbroił duński dynamit, a po meczu udzielił lekcji kibicom, bo sposób, w jaki skandowali nazwisko rywala, uznał za buczenie. - Nie akceptuję tego. Uwierzcie mi: jestem w tourze od 20 lat i znam wszystkie takie zagrywki - wyjaśniał. Zachował się jak Michael Jordan, który w dokumencie „Ostatni taniec” wyjaśniał, jak wiele zachowań i słów podczas kariery odbierał bardzo osobiście.
Wimbledon. Czy Novak Djoković pragnie miłości trybun
Djoković, jak przystało na alchemika, zamienił te okrzyki w paliwo, podobnie jak w 2019 roku, gdy pokonując Rogera Federera na Wimbledonie wyjaśniał: - Kiedy kibice krzyczeli „Roger”, ja słyszałem: „Novak”. Może brzmi to głupio, ale próbuję sobie wmówić, że tak się właśnie dzieje.
Czytaj więcej
Zielona trawa na Wimbledonie – mimo że już udeptana – wciąż prezentuje się pięknie, ale mocno dała się we znaki wielu tenisistkom i tenisistom, w t...
Nie szuka miłości tłumu, bo chyba zrozumiał, że nigdy nie będzie tak kochany, jak Federer czy Rafael Nadal. Stoi sam przeciwko wszystkim i to chyba rola, w której jest najbardziej autentyczny. Często czerpie z trybun — jak to ujął brytyjski dziennikarz Mark Hodgkinson — ciemną energię. Najwyraźniej rację ma Boris Becker, który uważa, że Djoković kryje w sobie „duszę ulicznego wojownika”.
Stuart Fraser na łamach „Timesa” przypomina, że według tegoż Hodgkinsona, który wydał właśnie książkę „Searching for Novak”, jest pewien cytat Kobe Bryanta, który Djoković szczególnie lubi: „Hejterzy to problem, który warto mieć. Nikt nie nienawidzi tych dobrych. Nienawiść budzą wielcy”.
37-latek podczas Wimbledonu odbudowuje przekonanie o swojej niezniszczalności - nie tylko tej mentalnej - po kryzysie, w jaki wpadł na początku sezonu. Miał problemy zdrowotne i zdradzał się z wątpliwościami dotyczącymi dalszych losów kariery. Jeszcze w Australian Open dotarł do półfinału, ale później — w Indian Wells, Monte Carlo, Rzymie i Genewie — wygrał tylko siedem meczów.
Novak Djoković awansował do półfinału turnieju Wielkiego Szlema
Wrócił podczas Roland Garros, z którego wycofał się przed ćwierćfinałem. Teraz los oddał mu przysługę, którą rezygnacją sprawił w Paryżu Holgerowi Rune. Djoković do półfinału Wimbledonu awansował bez gry, gdy kontuzji doznał Alex de Minaur.
Kim jest Lorenzo Musetti, który zagra o finał Wimbledonu
Serb po raz 49. awansował do półfinału turnieju Wielkiego Szlema i 13. raz dokonał tego na Wimbledonie, wyrównując rekord Federera. Szwajcar wygrał turniej osiem razy, a Serb - siedem. Teraz czeka go mecz z Lorenzo Musettim, z którym walczył w trzeciej rundzie Roland Garros do trzeciej nad ranem. Nigdy żaden mecz turnieju w Paryżu nie zakończył się tak późno.
Musetti, który nigdy nie zdradził się z miłością do gry na trawie i najlepiej czuje się na nawierzchni ziemnej — rok temu pokonał nawet Djokovicia w Monte Carlo — pierwszy raz w karierze awansował najpierw do ćwierćfinału, a teraz półfinału wielkoszlemowej imprezy.
zagrał na tym Wimbledonie Musetti, a Djoković - tylko 14
Przeszedł ścieżkę zdrowia. O ile 37-letni Serb ma za sobą w Londynie dopiero 14 setów, to 22-letni Włoch rozegrał ich już 22, pokonując kolejno Constanta Lestienne’a (4:6, 7:6, 6:2, 6:2), Luciano Darderiego (6:4, 4:6, 6:7, 6:4, 6:4), Francisco Comesanę (6:2, 6:7, 7:6, 6:3), Giovanniego Mpetshiego Perricarda (4:6, 6:3, 6:3, 6:2) oraz Taylora Fritza (3:6, 7:6, 6:2, 3:6, 6:1).
- Czeka nas wielka walka - przekonuje. Musetti, pokonując Fritza, został czwartym Włochem w półfinale Wimbledonu, po Nicoli Pietrangelim (1960), Matteo Berrettinim (2021) i Janniku Sinnerze (2023). Może być pierwszym, który na londyńskim odcinku Wielkiego Szlema zwycięży.
Musetti, który ma trzy tatuaże — linię rytmu bicia serca z rakietą tenisową, kotwicę z hasłem „rodzina” oraz napisane po włosku hasło: „najlepsze jeszcze przyjdzie” - płynie na fali rozkwitu włoskiego tenisa i w najlepszej „czwórce” turnieju dość nieoczekiwanie wypełnił lukę po Sinnerze. Lider rankingu ATP przegrał z Daniiłem Miedwiediewem po meczu, w którym źle się czuł i miał zawroty głowy.
Czytaj więcej
Świątek trzeci raz z rzędu wygrała Roland Garros. - To kobieca wersja Nadala - mówi Pierce. - Trzeba zagrać mecz idealny, aby z nią wygrać - uważa...
Wimbledon. Carlos Alcaraz — Daniił Miedwiediew w grze o finał
Rosjanin był w ostatnich latach jednym z nielicznych, którzy naruszyli wielkoszlemową hegemonię Djokovicia, Federera i Nadala, wygrywając w 2021 roku US Open. Był nawet liderem światowego rankingu, trzykrotnie awansował też do finału Australian Open.
Trafił jednak z karierą w trudny czas, bo dojrzewał, kiedy wciąż dominowali dawni mistrzowie, a dziś - gdy jest w kwiecie tenisowego wieku — musi stawić czoła nowej fali. Teraz, choć po raz dziewiąty gra w półfinale turnieju Wielkiego Szlema, nie jest faworytem, bo po drugiej stronie siatki stanie Alcaraz, który ma wszystko, żeby na lata zdominować Wimbledon, jeśli oczywiście dopisze mu zdrowie.
- Musimy znaleźć strategię, aby zepchnąć go z odpowiedniej ścieżki i zaprosić do strefy, gdzie zaczyna wątpić, bo dopiero wtedy popełnia błędy — mówi „L’Equipe” trener Miedwiediewa Gilles Cervara. Początek męskich półfinałów Wimbledonu w piątek o 14.30.