Roland Garros. Pytali: "Czy on jest nadczłowiekiem?", a Novak Djoković wycofał się z turnieju

Serb po raz 59. awansował do ćwierćfinału turnieju Wielkiego Szlema. Niektórzy zastanawiali się, czy stracił ogień, ale ten wciąż płonie. 37-latek dalej jednak nie zagra. Zatrzymała go kontuzja.

Aktualizacja: 04.06.2024 17:47 Publikacja: 04.06.2024 07:04

Novak Djokovic

Novak Djokovic

Foto: AFP

Korespondencja dziennikarza „Rzeczpospolitej” Kamila Kołsuta z Paryża
Djoković, pokonując w czwartej rundzie Roland Garros Francisco Cerundolo 6:1, 5:7, 3:6, 7:5, 6:3, wygrał 370. mecz w turnieju wielkoszlemowym i pobił rekord Rogera Federera. Moment wybrał niezły, bo spotkanie było epopeją, w której po raz kolejny udowodnił, że jest człowiekiem, który nigdy nie godzi się na porażkę.

37-latek przez blisko pięć godzin upadał i się podnosił, aby odnieść zwycięstwo.

Czytaj więcej

Aryna Sabalenka mówi o Idze Świątek. "To jakiś zupełnie inny poziom, mogłabym zwariować!"

Zaczęło się zgodnie z planem, bo pierwszego seta wygrał 6:1, ale w drugim poprosił o przerwę medyczną. – Czułem w ostatnich tygodniach lekki dyskomfort, ale nie było żadnego problemu, aż do teraz – wyjaśnia Djoković. Ból mogło wywołać to, że wyjątkowo często ślizgał się na korcie, a nie pomógł fakt, że dzień wcześniej skończył mecz z Lorenzo Musettim o trzeciej nad ranem.

Cerundolo wygrał dwa kolejne sety, a Djoković kulał. Jego diesel rozgrzał się w ostatniej chwili, gdy zaczęły wreszcie działać środki przeciwbólowe, bo rywal prowadził w czwartej partii już 4:2

Roland Garros. Novak Djoković znów odegrał monodram

Ta chwila słabości mogła być przełomowym momentem wieczoru. Cerundolo, który jest Argentyńczykiem, więc możemy domniemywać, że w jego żyłach płynie krew z domieszką mączki, wygrał dwa kolejne sety: 7:5 i 6:3.

Djoković kulał. Zdarzały się akcje, w których w ogóle nie ruszał piłki, jakby magazynował energię albo — jak dowiedzieliśmy się po meczu — czekał, aż zaczną działać środki przeciwbólowe, bo choć dostał najwyższą możliwą dawkę, to uwalniały się w organizmie 30-45 minut. Jego diesel rozgrzał się w ostatniej chwili, bo Cerundolo prowadził już w czwartym secie 4:2.

Czytaj więcej

Iga Świątek gra z Marketą Vondrousovą. Legenda wróży mecz do jednej bramki

Kiedy Serb się chwieje, trzeba go powalić i wbić mu w serce osinowy kołek, ale Argentyńczyk tego nie zrobił. Djoković wrócił więc znad krawędzi i zaczął sięgać po to, co zawsze było jego.

Poczuł krew, odzyskał kontrolę. Po jednej z akcji, gdy w szpagacie odegrał piłkę tuż za siatkę i zdobył punkt, leżąc na korcie, zaczął udawać, że pływa, a my wiedzieliśmy, że blefuje, bo już latał, a kibice zaczynali się unosić wraz z nim.

Gruchnął o ziemię kolejnego dnia. Organizatorzy poinformowali, że przez kontuzję kolana wycofał się z turnieju.

Roland Garros. Novak Djoković szuka motywacji do tenisa

Rok temu wydawał się niepokonany. Wygrał Australian Open, Roland Garros, US Open oraz ATP Masters i zapowiedział, że w kolejnym sezonie zostanie pierwszym od 55 lat tenisistą, który zdobędzie Wielkiego Szlema, ale wrócił inny. Hegemon, którego można wprawdzie zranić, ale nie da się go złamać, zaczął przypominać człowieka.

Niektórzy podnosili, że zagubił się w dążeniu do perfekcji, próbując poprawić return, który i tak miał najlepszy na świecie. Jego były współpracownik Marco Panichi wskazywał na porażkę z Jannikiem Sinnerem w Pucharze Davisa, która miała pozostawić bliznę na sportowej duszy Djokovicia. Jeszcze inni zastanawiali się, czy w Serbie wciąż płonie miłość do tenisa, skoro sam podał to w wątpliwość.

Są poranki, kiedy jestem zdemotywowany i brakuje mi inspiracji na myśl o podróżach, graniu. Chciałbym normalnego życia w domu z dziećmi i żoną

Novak Djoković

ejów Wielkiego Szlema wspominał w podcaście Nicka Kyrgiosa, że choć wciąż jest w nim czteroletni Novak, który pokochał sport, biegając z rakietą po korcie w rodzinnym Kopaonik, to sąsiaduje on z Novakiem ojcem, dla którego istnieje życie poza tenisem.

– Część mnie chce dalej grać, bo nie mam limitów ani daty przydatności. Jest też jednak druga, która wie, że tenis uprawiam profesjonalnie od 20 lat i zrobiłem w nim więcej, niż mogłem marzyć. Pojawiają się więc poranki, kiedy jestem zdemotywowany i brakuje mi inspiracji na myśl o podróżach, o graniu. Chciałbym w takich momentach jedynie normalnego życia z dziećmi i żoną – mówił.

Czytaj więcej

"Zverev, idź do więzienia!". Nieoczekiwany finał procesu faworyta Roland Garros

Sezon zaczął od porażki z Sinnerem w półfinale Australian Open, po czym spuścił z tonu. Podczas amerykańskiego tournée szukał najwyraźniej work-life balance, skoro wystąpił tylko w Indian Wells – uległ w drugim meczu Luce Nardiemu – a z rodziną bawił się na meczach NBA.

Wygrał trzy mecze w Monte Carlo i jeden w Rzymie, gdzie podczas składania autografów uderzyła go w głowę butelka, która wypadła z plecaka jednemu z kibiców.

Brakowało mu rytmu, więc przed Roland Garros zgłosił się jeszcze do turnieju w Genewie, gdzie w trakcie przegranego meczu z Tomasem Machacem wymiotował. – Nie czułem żadnej przyjemności, tylko cierpienie. Trudno w takiej sytuacji koncentrować się na tenisie – mówił.

Roland Garros. Dlaczego Novak Djoković zmienił trenera

Djoković wcześniej rozstał się z trenerem Goranem Ivaniseviciem. Pracowali od 2019 roku i wygrali dziewięć turniejów wielkoszlemowych. Serb prawdopodobnie pozbył się w ten sposób ze swojego klanu może jedynego człowieka, z którym mógł się inspirująco ścierać i dyskutować.

Czytaj więcej

"Zverev, idź do więzienia!". Nieoczekiwany finał procesu faworyta Roland Garros

Najpierw towarzyszył mu Nenad Zimonjić. – Jego świeże spojrzenie na moją grę jest naprawdę interesujące – przekonywał, ale na Roland Garros zabrał Borisa Bosnjakovicia, który do tej pory był w ekipie Serba specjalistą od analizy danych, a wcześniej pracował jako trener w jego belgradzkim centrum tenisowym.

Przyjechał do Paryża bez etykietki faworyta, sam strzepywał ją z siebie niczym pył z kortu ziemnego. – Mam dużo nadziei, ale niewiele oczekiwań – mówił. – Wiele rzeczy się wydarzyło w dwóch ostatnich miesiącach, ale nie chcę otwierać puszki Pandory.

Roland Garros. Novak Djoković znów odegrał monodram

Wszystko, co złe, podobno zostawił za sobą. Pewnie pokonał Pierre’a-Hugesa Herberta (6:4, 7:6(3), 6:4) i Roberto Carballesa Baenę (6:4, 6:1, 6:2), a w trzeciej rundzie stoczył nocną batalię z Musettim (7:5, 6:7(6), 2:6, 6:3, 6:0), bo o ile w turniejach ATP i WTA nie wolno zaczynać meczów po 23.00, to imprezy wielkoszlemowe takich ograniczeń nie przewidują.

Djoković połowę ze swoich wielkoszlemowych tytułów zdobył już po trzydziestce i wciąż trzyma drzwi, w które stopę wkładają tenisiści młodej gwardii

Kiedy zaczynał Roland Garros, wielu uważało, że Djoković będzie pełzł z rundy do rundy, ale on przeszedł w Paryżu wszystkie stadia ewolucji i już kroczy wyprostowany, choć czasem kuleje.

To, że wiek uważa jedynie za liczbę, nie jest nadużyciem. – Zawsze miałem długoterminową strategię, aby grać jak najdłużej i dać mojej karierze lepsze szanse na więcej tytułów i rekordów – mówił, a później zwyciężał. Połowę ze swoich wielkoszlemowych tytułów zdobył po trzydziestce i wciąż tarasuje drzwi, w które stopę wkładają gwiazdy nowej generacji: Sinner czy Carlos Alcaraz.

– Gdybym miała pokazać dziecku, o co chodzi w tenisie, to wybrałabym jego spotkanie z Musettim – przekonuje Agnieszka Radwańska.

Czytaj więcej

Iga Świątek szybsza niż TGV. Polka zabrała głos po zdumiewającym zwycięstwie

Francuzi pytali po meczu, czy nie mamy przypadkiem do czynienia nadczłowiekiem obdarzonym nie tylko zdolnością do leczenie kontuzji adrenaliną, ale także umiejętnością błyskawicznej regeneracji, w której nie przeszkadza życie pozatenisowe.

Jeszcze w piątek Djoković był przecież w hali Bercy na pożegnaniu piłkarza ręcznego Nikoli Karabaticia, a w poniedziałek grał z przyjaciółmi w petankę w Lasku Bulońskim. Może tam wróci, bo bo na korcie podczas tegorocznego Roland Garros już go nie zobaczymy.

Korespondencja dziennikarza „Rzeczpospolitej” Kamila Kołsuta z Paryża
Djoković, pokonując w czwartej rundzie Roland Garros Francisco Cerundolo 6:1, 5:7, 3:6, 7:5, 6:3, wygrał 370. mecz w turnieju wielkoszlemowym i pobił rekord Rogera Federera. Moment wybrał niezły, bo spotkanie było epopeją, w której po raz kolejny udowodnił, że jest człowiekiem, który nigdy nie godzi się na porażkę.

37-latek przez blisko pięć godzin upadał i się podnosił, aby odnieść zwycięstwo.

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Tenis
Iga Świątek rezygnuje z ważnego turnieju. Zmęczenie dało o sobie znać
Tenis
Carlos Alcaraz. Lepszy niż Rafael Nadal w jego wieku
TENIS
Korespondencja z Paryża. Iga Świątek we łzach, Tomasz Wiktorowski zabrał głos
Tenis
Hiszpańska kontynuacja. Carlos Alcaraz wygrywa Roland Garros
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
TENIS
Korespondencja z Paryża. "Gigant!". "Inspiruje, ale nie porywa". Świat komentuje wyczyn Świątek
TENIS
Korespondencja z Paryża. Iga Świątek: Rok temu nie umiałam się cieszyć