W niedzielę pojawiła się na trybunach Santiago Bernabeu. Wraz z trenerem przygotowania fizycznego i fizjoterapeutą Maciejem Ryszczukiem obejrzała El Clasico. Wcześniej zadeklarowała się jako kibic Realu. Królewscy pokonali Barcelonę 3:2. Miała więc powody do radości.
Treningi zaczęła we wtorek w centrum tenisowym Caja Magica (Magiczne Pudełko). Zaskoczyły ją warunki panujące na miejscu. W Madrycie jest co prawda cieplej niż w Polsce, świeci słońce, ale różnica temperatur – niewielka. Termometry wskazują poniżej 20 stopni Celsjusza. I tak ma być przez kilka najbliższych dni.
Czytaj więcej
Iga Świątek rozpoczęła 100. tydzień na pierwszym miejscu rankingu WTA. Jej przewaga nad rywalkami jest na tyle duża, że na tym się nie skończy.
To jednak nie z tego powodu polska tenisistka ma problemy z grą w Madrycie. Mutua Madrid Open – nie licząc imprez niższej rangi WTA na samym początku kariery zawodowej (Budapeszt, Praga, Lugano) – jest jedynym turniejem rozgrywanym na mączce, którego nie wygrała. Były zwycięstwa w Stuttgarcie, Rzymie, w Roland Garros, ale w Hiszpanii nie zdobyła głównego trofeum. W ubiegłym roku przegrała w trzech setach w finale z Aryną Sabalenką, a dwa lata wcześniej pokonała ją w trzeciej rundzie Ashleigh Barty.
Trudno więc zaliczyć Polkę do głównych faworytek tegorocznego turnieju. Świątek jest co prawda rozstawiona z numerem 1, wiadomo, że na kortach ziemnych gra lepiej niż na twardej nawierzchni, w Stuttgarcie zaprezentowała się mimo porażki z Rybakiną nieźle, ale Madryt niweluje wiele przewag 22-letniej raszynianki.
Korty w Caja Magica są wyjątkowe, położone na wysokości, więc piłki latają o wiele szybciej, no i gra się szybciej, w każdym razie zupełnie inaczej niż w Rzymie czy w Paryżu na Roland Garros. Nieprzypadkowo dwie z ostatnich trzech edycji kobiecego turnieju w Madrycie wygrała Sabalenka.
WTA Madryt 2024: Dobre losowanie Igi Świątek
Skoro Świątek grała w Magicznym Pudełku w finale, to jednak potrafi się dostosować do specyficznych tutejszych warunków. W tym roku ma też korzystne losowanie.
Z Rybakiną (albo z Sabalenką) może się zmierzyć dopiero w finale. Jej potencjalnymi rywalkami w czwartej rundzie mogą być Wiktoria Azarenka albo Elina Switolina, w ćwierćfinale – Maria Sakkari bądź Beatriz Haddad Maia, w półfinale – Coco Gauff, a może Ons Jabeur. W czwartek na pierwszy ogień idzie Chinka Xiyu Wang.
W turnieju singlistów rozstawiony z ósemką został Hubert Hurkacz. Wrocławianin jak na zawodnika, o którym się mówi i pisze, że nie potrafi grać na mączce, w Caja Magica osiągał całkiem niezłe rezultaty. Pięć lat temu, wchodząc do ATP Tour jako 22-letni nieznany jeszcze szerzej tenisista, przeszedł kwalifikacje, a w turnieju głównym przegrał po dobrym i zaciętym spotkaniu z Alexandrem Zverevem w trzeciej rundzie. Dwa lata temu doszedł do ćwierćfinału, w którym lepszy okazał się Novak Djoković.
Teoretycznie Hurkacz powinien dobrze czuć się w tych warunkach. Madrid Open zaczyna od drugiej rundy. Pierwszym jego rywalem będzie Thanasi Kokkinakis albo Jack Draper (mecz zakończył się po zamknięciu tego wydania gazety). Brytyjczyka niedawno pokonał w pierwszej rundzie w Monte Carlo. Potem na drodze Polaka mogą stanąć Arthur Fils (ew. III runda), Taylor Fritz (IV runda), a potem Zverev (ćwierćfinał).
Rafael Nadal nie traci nadziei
Z jedynką w Madrycie gra Jannik Sinner. Lider rankingu Novak Djoković wycofał się kilka dni temu. Serb nie podał przyczyn swojej absencji w turnieju, który wygrywał trzy razy. Pojawił się jednak w Madrycie. Tak jak Świątek oglądał El Clasico, a potem wziął udział w uroczystości wręczenia nagród Laureus World Sports Awards. W kategorii sportowiec roku wygrał po raz piąty.
Czytaj więcej
Rafael Nadal turniejem ATP 500 w Barcelonie wraca na kort i prawdopodobnie pisze ostatni rozdział swojej kariery w roli zawodowego tenisisty.
Przedstawicielem tenisowej „wielkiej trójki” w Madrycie będzie Rafael Nadal. 37-letni Hiszpan wrócił na kort po ponadtrzymiesięcznej przerwie w Barcelonie, gdzie pokonał Flavio Cobolliego, ale przegrał swój drugi mecz z Alexem de Minaurem. Teraz jego pierwszym rywalem będzie grający z dziką kartą 16-letni Amerykanin Darwin Blanch, który z tego powodu czuje się najbardziej szczęśliwym tenisistą w turnieju.
Nadal stara się twardo stąpać po ziemi, podchodzi do swojego występu realistycznie. Cieszy się z tego, że w ogóle może jeszcze grać. Nękany przez lata przez kontuzje, sponiewierany przez ból, mimo wszystko walczy o trwały powrót na kort. – Jestem tutaj, żeby się sprawdzić. Jeśli sytuacja się poprawi i fizycznie poczuję się lepiej, może będę gotowy do gry na dłużej. Będąc w domu, nie mógłbym się przygotować. Nie tracę nadziei. Akceptuję aktualną sytuację – powiedział Hiszpan.
Pytany o to, czy za miesiąc wystartuje w Roland Garros, który wygrywał 14 razy, nie składał czczych obietnic. – Zrobię wszystko, żeby wystąpić w Paryżu, ale jeśli czułbym się tak jak dziś, to bym nie zagrał – wyznał Nadal.
Transmisje turnieju kobiecego w Canal+, męskiego w Polsacie Sport