Wimbledon. Magiczny kort nr 18 i coraz lepsza gra Huberta Hurkacza

Wimbledon znów inspiruje Huberta Hurkacza, Polski tenisista gra coraz lepiej i po zwycięstwie nad Janem Choinskim jest już w trzeciej rundzie turnieju.

Aktualizacja: 07.07.2023 06:27 Publikacja: 07.07.2023 03:00

Hubert Hurkacz po dobrym meczu awansował do trzeciej rundy Wimbledonu

Hubert Hurkacz po dobrym meczu awansował do trzeciej rundy Wimbledonu

Foto: PAP/EPA

Kort numer 18 to miejsce, które da się lubić – zwłaszcza jeśli świeci słońce i gra Hurkacz. Mówić w pierwszy czwartek Wimbledonu o całkowitym odrodzeniu formy pierwszej polskiej rakiety może jeszcze za wcześnie, ale mecz z Choinskim dał sygnał, że sprawy idą w dobrą stronę.

Hurkacz gra wreszcie z werwą niewidzianą od kilkunastu tygodni. Zawsze świetnie się poruszał, choć jest jednym z najwyższych zawodników ATP Tour, ale w czwartkowym meczu do szybkości dołączył chęć ataku: pojawiał się przy siatce, grał skróty, loby i podcinał klasycznie piłkę, gdy tylko zachodziła taka potrzeba. Nie zwlekał też z atakami.

 Craig Boynton. Tajemnice warsztatu trenera Huberta Hurkacza

Trener Craig Boynton wyraźnie polubił możliwość podpowiedzi, jaką mają dziś szkoleniowcy. Na korcie nr 18 dziennikarze mogą usiąść bardzo blisko ekip wspierających tenisistów, więc mieliśmy obserwację bezpośrednio zza trenerskich pleców.

Czytaj więcej

Wimbledon: Hubert Hurkacz nie traci setów i czasu

Zaznaczywszy swą obecność intensywnie łososiową bejsbolówką i czarnymi okularami, oraz coraz dłuższą siwą brodą (tradycyjnie – do zgolenia po znaczącym sukcesie) trener posadził przy sobie córkę (też przyciągała wzrok) i nie ustawał w podpowiedziach. Ujawnijmy tajemnice warsztatu: głównie chwalił, ale też kazał przycisnąć, gdy była potrzeba, no i podtrzymywał na duchu, choć akurat to musiał robić najrzadziej.

Hubert zaczął bowiem mecz z łobuzerskim uśmiechem i dwa razy rozstrzygnął sety, przełamując podanie Choinskiego przy stanie 4:4, czyli w chwili, gdy na odrobienie straty nie zostaje wiele czasu.

W trzecim secie też miał szansę zakończyć pracę przed tie-breakiem, ale nie było na co narzekać. Wygrał po klasycznym, krótkim, dobrym wimbledońskim meczu.

– To dobrze, że z boku tak to wyglądało, ale łatwo nie było. Jan zagrał solidne spotkanie. Starałem się być agresywny, naciskać i zadziałało – ocenia Hurkacz oraz zaznacza: – Trener wie, co czuję na korcie. Zawsze jest między nami komunikacja. Znamy się od lat i chodzi o to, by odpowiednio reagować w różnych momentach. Czuję się na trawie coraz lepiej – potwierdza.

Jan Choinski tańczy też poza kortem

Brytyjsko-niemiecko-polski rywal był znany Hurkaczowi z lat juniorskich. Rodzice Choinskiego tańczyli zawodowo w balecie. Mama Dominique urodziła się w Singapurze jako córka brytyjskiego oficera marynarki, potem dorastała w Southampton na południowym wybrzeżu Anglii. Została tancerką londyńskiego Royal Ballet. Gdy dołączyła do zespołu, w Niemczech poznała Andrzeja Choińskiego, tancerza z Polski.

Czytaj więcej

Polska nawałnica na Wimbledonie. Iga Świątek wygrała z Sarą Sorribes Tormo

Zamieszkali nad Renem, w Koblencji. Syn też tańczył, do 12. roku życia, w szkole swych rodziców. Nie chciał zostać profesjonalistą, wolał tenis, ale sala baletowa jest też salą treningową i może nieźle służyć za przygotowanie do gry na korcie.

Mały Janek początkowo reprezentował Niemcy. Nieźle się zapowiadał, był w 2014 roku półfinalistą juniorskiego US Open i dotarł do pierwszej dwudziestki świata. Mniej więcej w tym czasie spotkał Huberta i z nim w parze rozegrał wiele juniorskich turniejów deblowych. Jeden nawet wygrali. Nigdy nie mieszkał w Wielkiej Brytanii i po śmierci dziadka nie ma tam większej rodziny, lecz dzięki matce ma obywatelstwo brytyjskie.

W 2018 roku zmienił więc barwy. Pomimo konieczności operacji biodra i barku, które mocno przyhamowały postępy, Choinski dotarł do 167. miejsca na świecie i tyle wystarczyło, by organizatorzy dali mu dziką kartę. Tak został 27-letnim wimbledońskim debiutantem.

Przyjechał na ten wymarzony debiut w towarzystwie taty (obecnie też trenera) i dziewczyny, wygrał pierwszy mecz z dość cenionym Serbem Dusanem Lajoviciem i dzięki temu zwycięstwu trafił znów na Hurkacza. 

W singlu Hurkacz zmierzy się w piątek z Lorenzo Musettim, turniejowym nr. 14. Wprawdzie w Wimbledonie młody Włoch (ma 21 lat) dotychczas dwa razy odpadał w pierwszej rundzie, ale teraz wygląda na oswojonego z londyńską zielenią. Wygrał dwa mecze bez straty seta z Juanem Pablo Varillasem i Jaime Monarem.

– Ma bardzo dobry sezon. Gra jednoręcznym bekhendem i jeśli da mu się czas, potrafi świetnie rozprowadzać rywala po korcie. Ma ogromny talent – ocenia Hurkacz.

Wimbledon: w piątek gra Iga Świątek

Przesłanie na piątek jest jasne: trzeci mecz zagra Świątek. Znów na korcie centralnym, tym razem po spotkaniu Carlosa Alcaraza z Alexandre Mullerem zaplanowanym od 14.30 czasu polskiego.

Rywalką Polki będzie Petra Martić (pokonała Dianę Parry w trzech setach), czyli Chorwatka, z którą Polka wygrała w tym roku w Madrycie 6:0, 6:3 oraz ponad dwa lata temu w Indian Wells 6:1, 6:3.

Lekceważyć nikogo nie można, ale napisać, że wspomnienie poprzednich starć będzie mocno ciążyć jednej z pań – możemy na pewno.

Wśród wielu czwartkowych meczów warto wspomnieć o pierwszych zwycięstwach Alexandra Zvereva, Matteo Berettiniego i Jule Niemeier (silna Niemka wygrała z finalistką Roland Garros Karoliną Muchovą), drugim Eliny Switoliny, Wiktorii Azarenki, Andrieja Rublowa oraz Stana Wawrinki (teraz zmierzy się z Novakiem Djokoviciem). Odpadł Casper Ruud, ale pokonała go także kontuzja nadgarstka, więc Liam Broady (dzika karta) miał w piątym secie ułatwione zadanie.

Poza kortami wimbledońskie życie jest równie bogate, można rzec, że to bogactwo sprowokowała w miarę udana akcja organizacji Just Stop Oil na znanym nam dobrze korcie nr 18 – na trawie pojawiło się konfetti i kawałki puzzli.

All England Club zorganizował zatem panel dyskusyjny Sport and Sustainability (sport i zrównoważony rozwój), by jakoś pojednać aktywistów z działaczami. Szef World Athletics Sebastian Coe rzekł nawet, że „drzwi dla protestujących są zawsze otwarte”, ale nie do wysypywania substancji lub przykuwania się do obiektów sportowych, tylko do dialogu.

Gary Lineker stwierdził, że można zrozumieć protestujących i docenił wagę dyskusji. Kontrole na bramkach wejściowych nadal są dokładne.

Może nie każdy docenia, co znaczy Wimbledon dla społeczeństwa brytyjskiego, więc dodajmy, że oprócz rozstrząsania ważkich spraw społecznych i środowiskowych, na terenie All England Tennis Club znalazło się miejsce na obchody 75-lecia National Health Service, czyli systemu państwowej służby zdrowia. Z tej okazji przedstawiciele mediów mogli zjeść za darmo śniadanie, a 75 pracowników szpitala St. George’s dostało zaproszenie na teren klubu, by poczuli, że mają jubileusz.

Kort numer 18 to miejsce, które da się lubić – zwłaszcza jeśli świeci słońce i gra Hurkacz. Mówić w pierwszy czwartek Wimbledonu o całkowitym odrodzeniu formy pierwszej polskiej rakiety może jeszcze za wcześnie, ale mecz z Choinskim dał sygnał, że sprawy idą w dobrą stronę.

Hurkacz gra wreszcie z werwą niewidzianą od kilkunastu tygodni. Zawsze świetnie się poruszał, choć jest jednym z najwyższych zawodników ATP Tour, ale w czwartkowym meczu do szybkości dołączył chęć ataku: pojawiał się przy siatce, grał skróty, loby i podcinał klasycznie piłkę, gdy tylko zachodziła taka potrzeba. Nie zwlekał też z atakami.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Tenis
Lider rankingu za mocny dla Huberta Hurkacza. Jannik Sinner wygrywa w Halle
Tenis
Coś w trawie piszczy. Hubert Hurkacz pokonał Aleksandra Zvereva
Tenis
Historyczny wyczyn Huberta Hurkacza. Poprawił swój najlepszy wynik
Tenis
Szybki mecz Huberta Hurkacza. Jest ćwierćfinał
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Tenis
Obiecujące początki Huberta Hurkacza na trawie. 19 asów w pierwszym meczu
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży