To odroczona, ale nieuchronna kara za zbytni apetyt na kobiety i luksusy życia oraz, być może, biznesową naiwność.
Ława przysięgłych Sądu Koronnego w Southwark nie miała wątpliwości, że Becker jest winny czterech z 24 prokuratorskich zarzutów: po oficjalnym ogłoszeniu bankructwa, zamiast zgłosić wszystkie aktywa do rozliczeń z wierzycielami, przesłał z biznesowego konta 427 tys. euro do dziewięciu osób (wśród nich do dwóch byłych żon), nie ujawnił posiadania domu wartości ok. 1 mln funtów oraz ukrył pożyczone z banku 825 tys. euro (ponad 1,3 mln z odsetkami) i udziały o wartości 66 tys. funtów w firmie technologicznej.
Zabrakło pokory
Groziło mu do siedmiu lat pozbawienia wolności. Sąd wymierzył karę 30 miesięcy z możliwością zwolnienia warunkowego po połowie kary.
Czytaj więcej
Poturbowany przez życie Boris Becker znów stanął przed londyńskim sądem, tym razem z powodu zbyt...
Pani sędzia Deborah Taylor okazała się nieczuła na większość argumentów obrony, nie przekonała jej także postawa Beckera, w której niewiele było pokory, więcej skrzywdzonej niewinności.