Nazywali go najlepszym tenisistą, który nie zdobył tytułu wielkoszlemowego. W niedzielę w końcu wykorzystał fakt, że faworyci (Włoch Jannik Sinner, Serb Novak Djoković) szybko odpadli z turnieju, a Hiszpan Carlos Alcaraz w ogóle nie przyjechał do Paryża bronić tytułu, bo leczył kontuzję.
– Odczuwam teraz wszystkie możliwe emocje. Miałem w tym meczu wzloty i upadki. Pomijając skurcze, kondycyjnie czułem się dobrze. Najlepiej zagrałem w piątym secie – opowiadał szczęśliwy Zverev po zwycięstwie nad Cobollim.
Alexander Zverev spełnił marzenie. Wygrał Roland Garros
Niemiec wygrywał turnieje ATP Finals i Masters 1000, sięgał po olimpijskie złoto w Tokio (2021), wspiął się na pozycję wicelidera światowego rankingu, ale w Wielkim Szlemie zawsze coś stawało mu na przeszkodzie. Siedem razy odpadał w półfinale, a gdy już docierał do najważniejszego meczu, nie potrafił postawić kropki nad i. W 2020 r. przegrał w US Open z Austriakiem Dominikiem Thiemem, dwa lata temu w Roland Garros – z Alcarazem, a przed rokiem w Australian Open – z Sinnerem.
Czytaj więcej
Nie miałam jeszcze okazji przejrzeć wszystkich wiadomości z gratulacjami. Czy były jakieś niespodziewane telefony? Nie wiem, bo ja nie odbieram nie...
– Nie wiem, czy kiedykolwiek będzie mi dane podnieść trofeum. Ale będę wracał i próbował – obiecywał.
Doszło do tego, że przed niedzielnym finałem w Paryżu mówił, iż ma nadzieję na zostanie najgorszym tenisistą, który zdobył wielkoszlemowe trofeum. Tak pragnął tego triumfu, że nie interesowały go okoliczności wygranej.
– Ten kort jest dla mnie wyjątkowy pod wieloma względami. Przeżyłem na nim najlepsze i najgorsze chwile w karierze. Cztery lata temu zerwałem tu więzadła i złamałem kości, przed dwoma laty przegrałem finał, ale teraz doczekałem się wreszcie szczęśliwego zakończenia – przyznał z ulgą po pokonaniu Cobollego.
– Teraz, gdy spełniłeś swoje marzenie, pozwól mi następnym razem wygrać – żartował jego rywal, dla którego był to z kolei pierwszy finał Wielkiego Szlema.
29-letni Zverev, pochodzący z tenisowej rodziny i mówiący o sobie, że urodził się z rakietą w dłoniach, został dopiero trzecim Niemcem w erze open, który wywalczył tytuł wielkoszlemowy, pierwszym od czasu wygranej Borisa Beckera w Australian Open 1996.