Reklama

Mistrz świata odpada z mundialu: Niemcy nie zawsze wygrywają

Reprezentacja Niemiec nie obroni tytułu. Przegrała 0:2 z Koreą Płd. i pierwszy raz w historii swoich startów w mistrzostwach świata nie wyszła z grupy.
Mistrz świata odpada z mundialu: Niemcy nie zawsze wygrywają

Foto: AFP

„Futbol to prosta gra. 22 facetów biega za piłką, a na końcu nie zawsze wygrywają Niemcy. Poprzednia wersja przeszła do historii" - napisał na Twitterze po środowym meczu Gary Lineker, twórca słynnego powiedzenia o grze Niemców do ostatniego gwizdka sędziego.

Czytaj więcej:

Tylko u nas: #zapytajSzczepłka o mundial i reprezentację

Jeszcze kilka dni temu o słuszności tego przysłowia przekonali się Szwedzi, tracąc bramkę w piątej minucie doliczonego czasu. Koreańczycy wyciągnęli wnioski, choć w starciu z piłkarzami Joachima Loewa byli skazywani na pożarcie.

Zwycięstwo nad Szwecją miało natchnąć mistrzów świata do rzeczy wielkich i rozpocząć ich powolny marsz do finału. Zwycięstwo z Koreą miało przyjść łatwo, wystarczyło wygrać i czekać, co wydarzy się w równolegle rozgrywanym spotkaniu Meksyku ze Szwecją, którego wynik decydowałby o kolejności w tabeli.

Reklama
Reklama

Niemcy bili głową w koreański mur, ale nawet gdy zegar wskazywał już 90. minutę, wydawało się, że w końcu swój cel osiągną. Dziewięć dodatkowych minut zamieniło się jednak w niemiecki koszmar, emocjonalny rollercoaster.

Dośrodkowanie z rzutu rożnego, Young-Gwon Kim trafia z bliska, ale sędzia liniowy podnosi chorągiewkę, studząc głowy Koreańczyków. Chwile niepewności. Interwencja VAR rozwiewa wątpliwości - spalonego nie było, piłkę pod nogi przeciwnika zagrywał Toni Kroos. 1:0 dla Korei. Niemcy rzucają wszystko na jedną szalę. Manuel Neuer wychodzi z bramki na połowę rywali, ale traci piłkę, a długie podanie do Heung-Min Sona kończy się trafieniem na 2:0. Niemcy na kolanach.

- Nie zasłużyliśmy na ponowną wygraną w mundialu, ale nie zasłużyliśmy też, by odpaść tak wcześnie - twierdzi Joachim Loew.

W środę zawiodła przede wszystkim skuteczność. 26 prób i ani jednego gola. Mats Hummels tylko się uśmiechnął, gdy w ostatnich sekundach po jego strzale głową piłka przeleciała minimalnie nad poprzeczką.- Trudno wytłumaczyć to, co się stało. Nie brakowało nam okazji, sam miałem dużo szans. Wiedzieliśmy, że żaden zespół nie rozłoży przed nami czerwonego dywanu. Wygląda na to, że nie byliśmy do tego turnieju odpowiednio przygotowani. Musimy usiąść i wspólnie się zastanowić nad tym, co poszło nie tak - przyznał obrońca Bayernu Monachium.

Niemcy mieli spróbować w Rosji dokonać niemożliwego i zostać pierwszą od ponad pół wieku i Brazylii Pelego drużyną, która obroni trofeum. Dopisali jednak niechlubny rozdział historii. W XXI wieku czterech z pięciu mistrzów świata nie wyszło z grupy. Udało się tylko Brazylijczykom, którzy w 2006 roku dotarli do ćwierćfinału.

Zespół Loewa podzielił los Francuzów (2002), Włochów (2010) i Hiszpanów (2014). Kiedy w grudniu losowano skład grup, nikt nie przypuszczał, że Meksyk, Szwecja i Korea sprawią Niemcom aż tak duże problemy, a mistrzowie świata po trzech meczach będą zamykać tabelę. Wówczas nic nie zapowiadało katastrofy.

Reklama
Reklama

Triumf w rezerwowym, odmłodzonym składzie w Pucharze Konfederacji, czyli próbie generalnej przed mundialem, i kolejne udane eliminacje (bez straty punktu) chyba uśpiły czujność. Pierwszym sygnałem alarmowym były wyniki tegorocznych sparingów. Remis z Hiszpanią, porażki z Brazylią, a nawet Austrią i tylko jedno wymęczone zwycięstwo nad Arabią Saudyjską przyjęto z rozczarowaniem, ale bez paniki. Niemcy mieli pokazać to, co najlepsze, dopiero w Rosji.

Jeszcze przed wyjazdem atmosfera stała się napięta po tym, jak Mesut Oezil i Ilkay Guendogan pozowali z uśmiechem do zdjęć z kontrowersyjnym prezydentem Turcji Recepem Erdoganem. Pisano, że doszło do podziałów w kadrze, że piłkarze Bayernu tworzą oddzielną grupę, a ośrodek w podmoskiewskich Watutinkach (dawny garnizon Armii Radzieckiej, późniejsza siedziba rosyjskiego wywiadu wojskowego) nie przypomina bazy mistrzów świata tylko szkołę z internatem.

Nie szczędzono także ostrych słów pod adresem trenera. Zarzucano mu zbytnie przywiązanie do nazwisk, szerokim echem odbił się brak powołania dla Leroya Sane, który zbierał świetne recenzje w Premier League.

Pod wodzą Loewa, czyli od 2006 roku Niemcy kończyli wszystkie wielkie turnieje w strefie medalowej. Nie brak opinii, że poczuli się nasyceni sukcesami, a trenerowi zabrakło pomysłu i odwagi. Przed mistrzostwami Loew przełużył umowę z federacją do 2022 roku. Ale jeśli szefowie uznają, że czas na nowego selekcjonera, chyba nie trzeba będzie go namawiać do złożenia dymisji.

Niemcy - Korea 0:2 (0:0)

Bramki: Kim (90+4), Son (90+6)

Reklama
Reklama

Niemcy: Neuer - Kimmich, Hummels, Sule, Hector 978. Brandt) - Khedira (58. Gomez), Kroos - Goretzka (63. Muller), Ozil, Reus - Werner.

Korea: Cho - Lee Yong, Yun, Kim, Hong - Lee Jea-Sung, Jung, Jang, Moon (69. Ju) - Koo (56. Hwang, 79. Ko), Son.

>Meksyk - Szwecja 0:3 (0:0)

Bramki: Augustinsson (50), Garnqvist (61, karny), Alvarez (74, samobójcza).

Meksyk: Ochoa - Velazquez, Salcedo, Moreno, Gallardo (65. Fabian) - Guardado (75. Corona), Herrera, Layun (89. Peralta), Vela, Lozano - Chicharito

Reklama
Reklama

Szwecja: Olsen - Lustig, Lindelof, Granqvist, Augustinsson - Claesson, Larsson (57. Svensson), Ekdal (80. Hiljemark), Forsberg - Berg (68. Thelin), Toivonen

Sport
Andrzej Chyra dla „Rzeczpospolitej” po premierze spektaklu o Wilimowskim: Chcemy poznawać takie historie
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Sport
Powstaje film o Adamie Małyszu. Kto zagra wybitnego skoczka?
Sport
Ostatni rozdział mistrzyni olimpijskiej. Aleksandra Mirosław ogłosiła to w dniu urodzin
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Sport
Prezydent na ślubowaniu olimpijczyków: Nikt by nie uwierzył
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama