Rekiny zostały w oceanie

Liga Mistrzów: W fazie grupowej było wszystko co trzeba: dramatyczne mecze, zwroty akcji, piękne gole i rekordy.

Aktualizacja: 12.12.2014 00:22 Publikacja: 11.12.2014 23:53

Real: sześć meczów, sześć zwycięstw. Czy tak wygląda drużyna, która pierwsza obroni trofeum?

Real: sześć meczów, sześć zwycięstw. Czy tak wygląda drużyna, która pierwsza obroni trofeum?

Foto: AFP/GERARD JULIEN

– Musimy się pilnować, bo w oceanie pozostały rekiny, które czekają na nasze potknięcie – mówi przed poniedziałkowym losowaniem par 1/8 finału LM trener Chelsea Jose Mourinho.

Z grup wyszli sami faworyci, nie licząc Liverpoolu. Broniący trofeum Real nie stracił nawet punktu, bawarska maszyna Pepa Guardioli zacięła się tylko raz, Arsenal w fazie pucharowej jest 15. sezon z rzędu, Barcelona od ośmiu lat nie schodzi poniżej pierwszego miejsca w grupie. Tak jak przed rokiem awansowały tylko trzy zespoły spoza lig wielkiej piątki (FC Porto, FC Basel, Szachtar Donieck), każdy z nich zna już jednak smak rywalizacji w rundzie pucharowej. Ale jeśli ktoś powie, że w jesienne wieczory z Ligą Mistrzów się nudził, to znaczy, że nie kocha futbolu.

Wystarczy przypomnieć 21 października, gdy padło aż 40 bramek – najwięcej, od kiedy jednego dnia rozgrywanych jest osiem meczów. Ten sezon stoi zresztą pod znakiem śrubowania rekordów.

Francesco Totti został najstarszym strzelcem (38 lat i 59 dni), Brazylijczyk Luiz Adriano z Szachtara wyrównał osiągnięcie Leo Messiego, zdobywając w jednym spotkaniu pięć goli (7:0 w Borysowie, w sumie ma dziewięć trafień i jest liderem klasyfikacji strzelców), ale to wszystko zeszło w cień wobec pogoni Messiego i Cristiano Ronaldo za rekordem wszech czasów Raula (71 bramek). Wygrał Argentyńczyk, ale Portugalczyk też już byłą gwiazdę Realu wyprzedził (72; Messi – 75).

Odnotować należy także rekord niechlubny: BATE straciło 24 gole, średnio cztery na mecz. A Monaco pokazało, że można wygrać grupę bez Radamela Falcao i Jamesa Rodrigueza w składzie, strzelając zaledwie cztery bramki. Pod warunkiem że traci się tylko jedną.

Benfice wyprzedaż gwiazd bardzo zaszkodziła. Finalista Ligi Europejskiej to chyba nawet większe rozczarowanie niż Liverpool. W łatwej grupie z Bayerem, Zenitem i Monaco zajął ostatnie miejsce i z pucharami pożegnał się definitywnie, w jednym rzędzie z Łudogorcem Razgrad.

Debiutanci z Bułgarii nie mają nawet stadionu, który spełniałby wymogi UEFA (grali w Sofii), ale przeżyli przygodę, o której będą opowiadać wnukom. Do piłkarskiego raju dostali się kosztem Steauy, po rzutach karnych, w których bronić musiał zawodnik z pola, bo ich bramkarz został ukarany czerwoną kartką. Wygrali z FC Basel po golu w doliczonym czasie, zremisowali u siebie z Liverpoolem, niewiele zabrakło, by wywalczyli też punkt na Anfield.

Będziemy w długie zimowe wieczory wspominać, jak tonący Manchester City wracał na powierzchnię, wykorzystując w końcówce dwa błędy Bayernu, zwyciężając 3:2 po hat-tricku Sergio Aguero. I jak dwa tygodnie później bez swojego snajpera pokonał na wyjeździe Romę, udowadniając, że nie jest uzależniony od Argentyńczyka. Nie zapomnimy wymiany ciosów Juventusu z Olympiakosem, zakończonej wygraną mistrzów Włoch 3:2 po spotkaniu pełnym zwrotów akcji, ani wyrównanego dwumeczu Schalke ze Sportingiem, w którym zobaczyliśmy aż 13 goli. Będziemy się wreszcie dziwić, jak Arsenal roztrwonił trzybramkową przewagę i pozwolił Anderlechtowi wywieźć punkt z Londynu (3:3), tak jak Wojciech Szczęsny dziwił się, że można trafić w taki sposób jak Aaron Ramsey w spotkaniu z Galatasaray (łatwiej zobaczyć, niż opisać).

Szczęsny to jeden z pięciu Polaków, którym będziemy wciąż kibicować. Do Łukasza Piszczka dołączy w Borussii Dortmund Jakub Błaszczykowski, od stycznia leczący zerwane więzadła krzyżowe (grał już pięć minut z Anderlechtem). W Bayerze Leverkusen jest Sebastian Boenisch, a Robert Lewandowski będzie się bił z Bayernem o końcowy triumf. Na razie zdobył dwa gole i miał dwie asysty.

W Lidze Mistrzów zadebiutowali Łukasz Skorupski (Roma) i Paweł Cibicki (Malmoe), ale najwięcej radości dał nam Arkadiusz Milik (Ajax). Środowy mecz z APOEL-em (4:0) to był jego show. 20-letni Polak wywalczył rzut karny, miał asystę, wreszcie sam strzelił bramkę. Kibice w Amsterdamie zgotowali mu owację na stojąco. Luis Suarez i Zlatan Ibrahimović w jego wieku mieli w Ajaksie odpowiednio osiem i sześć goli, Milik zdobył ich już 17. Ciąg dalszy w przyszłym roku, już w Lidze Europejskiej.

1/8 FINAŁU

Rozstawieni

Atletico Madryt, Real Madryt, AS Monaco, Borussia Dortmund, Bayern Monachium, Barcelona, Chelsea, FC Porto

Nierozstawieni

Juventus Turyn, FC Basel, Bayer Leverkusen, Arsenal, Manchester City, Paris Saint-Germain, Schalke 04 Gelsenkirchen, Szachtar Donieck

Losowanie par w poniedziałek o godz. 12 w Nyonie. Transmisja w Eurosporcie i nSport+.

– Musimy się pilnować, bo w oceanie pozostały rekiny, które czekają na nasze potknięcie – mówi przed poniedziałkowym losowaniem par 1/8 finału LM trener Chelsea Jose Mourinho.

Z grup wyszli sami faworyci, nie licząc Liverpoolu. Broniący trofeum Real nie stracił nawet punktu, bawarska maszyna Pepa Guardioli zacięła się tylko raz, Arsenal w fazie pucharowej jest 15. sezon z rzędu, Barcelona od ośmiu lat nie schodzi poniżej pierwszego miejsca w grupie. Tak jak przed rokiem awansowały tylko trzy zespoły spoza lig wielkiej piątki (FC Porto, FC Basel, Szachtar Donieck), każdy z nich zna już jednak smak rywalizacji w rundzie pucharowej. Ale jeśli ktoś powie, że w jesienne wieczory z Ligą Mistrzów się nudził, to znaczy, że nie kocha futbolu.

Pozostało 82% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Sport
Czy Witold Bańka krył doping chińskich gwiazd? Walka o władzę i pieniądze w tle
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Sport
Chińscy pływacy na dopingu. W tle walka o stanowisko Witolda Bańki
Sport
Paryż 2024. Dlaczego Adidas i BIZUU ubiorą polskich olimpijczyków
sport i polityka
Wybory samorządowe. Jak kibice piłkarscy wybierają prezydentów miast
Sport
Paryż 2024. Agenci czy bezdomni? Rosjanie toczą olimpijską wojnę domową