Jak ocenia pan mecz?
Fajnie, że awansowaliśmy. W drugiej połowie za bardzo oddaliśmy pole rywalowi, Szwajcarzy zaczęli stwarzać sobie dużo dobrych okazji. Musimy nad tym jeszcze popracować. Bo w pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze, mieliśmy okazje na gole, zbieraliśmy drugie piłki, rywal momentami nie mógł nawet wyjść ze swojej połowy. Szwajcarzy próbowali rozgrywać od tyłu, ale nic im z tego nie wychodziło. Kontrolowaliśmy ten mecz. W drugiej połowie jednak już był inny obraz. Nie wiem czy podświadomie postanowiliśmy, że będziemy już tego 1:0 bronić. Że w głowach mieliśmy taką zbytnią ostrożność.
Tak od 70 minuty bramka dla nich wisiała w powietrzu. Też to czuliście równie mocno na boisku, jak my na trybunach?
Zdawaliśmy sobie sprawę, że mają zbyt dużo okazji. Zabrakło nam tego abyśmy przytrzymali trochę piłkę z przodu, pograli, stworzyli coś sami. Tak się jednak nie stało, Szwajcarom udało się strzelić gola, zresztą bardzo ładnego. Najważniejsze, że to my awansowaliśmy i że gramy dalej. Idziemy cały czas do przodu.
Były obawy przed wykonaniem rzutu karnego? Trener do pana podszedł i spytał czy czuje się pan na siłach?
Nie. Wyznaczył mnie do strzelania jako drugiego, a ja nie mam żadnego problemu z wykonywaniem jedenastek. Byłem wyznaczony do nich w klubie.
Jakie to uczucie być w ósemce najlepszych drużyn w Europie?
Fantastyczne. Jestem dumny, że gram w tej reprezentacji, z tak fajnymi chłopakami, że tworzymy tak dobrą drużynę. Osiągnęliśmy już coś dużego, nigdy wcześniej w historii naszej piłki nie byliśmy w ćwierćfinale Euro, ale jednocześnie mamy jeszcze mecz przed nami. Możemy sprawić jeszcze niespodziankę. Teraz mamy pięć minut dla siebie, na radość, ale od niedzieli już tylko regeneracja i skupianie się na kolejnym rywalu. Mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec.
Musi paść pytanie o kolejną niewykorzystaną przez pana sytuację?
Wiem, że musi. Nie trafiłem , trudno. Ciężko mi cokolwiek powiedzieć... Szkoda, że nie strzeliłem gola. Próbowałem później kreować kolejne okazje, ale już równie klarownej nie miałem. Z kąta uderzałem, ale nie było aż tak groźnie.
Dramatycznie wyglądała ta sytuacja, gdy doznał pan urazu kostki.
Nie widziałem powtórek jeszcze. Ale oczywiście poczułem tę sytuację. Już wcześniej miałem problem z tą kostką, ale mam nadzieję, że szybko się z tego wyleczę. Mamy teraz pięć dni na regenerację i wierzę, że się uda.
Będzie dziś impreza?
Nie ma na to czasu. Co chwila gramy mecze i to jest dla nas najważniejsze. Wiemy, że po turnieju będą wakacje i czas na zabawę.
Notował w Saint-Etienne Piotr Żelazny