Porażkę z Chorwacją dziennikarze jednej z argentyńskich telewizji uczcili w moskiewskim studiu minutą ciszy. Piłkarze zagrozili, że nie wyjdą na ostatni mecz fazy grupowej w Sankt Petersburgu, jeśli drużynę będzie nadal prowadził Jorge Sampaoli.
Groźba bojkotu była na tyle poważna, że w sobotę doszło do spotkania prezesa federacji Claudio Tapii z selekcjonerem i kadrowiczami. Ustalono podobno, że Sampaoli zachowa na razie stanowisko, ale nie będzie miał wpływu na wybór podstawowej jedenastki. Decyzję o tym, kto wybiegnie na boisko, miałby podjąć Leo Messi w porozumieniu ze starszymi zawodnikami.
– Rozmawialiśmy, jak wydostać się z tego impasu. Nawet najlepszy trener potrzebuje wskazówek swoich graczy – pojednawczo twierdzi jeden z liderów zespołu Javier Mascherano, choć zewsząd słychać, że Sampaoli stracił kontrolę nad szatnią.
Gdy rok temu prezes Tapia powierzał mu kadrę, mówił, że to selekcjoner na lata, który przeprowadzi niezbędną zmianę pokoleniową. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Sampaoliemu zabrakło pomysłu i odwagi.
Do Rosji nie zabrał króla strzelców Serie A Mauro Icardiego, a Paulo Dybalę trzyma na ławce rezerwowych. Woli Sergio Aguero, który w ostatnich miesiącach leczył kontuzję kolana, a w reprezentacji nie jest nawet w połowie tak skuteczny jak w Manchesterze City.