[b]Rz: Amerykanin skarży się, że został okradziony. Twierdzi, że to on był lepszy i powinien wygrać...[/b]
[b]Tomasz Adamek:[/b] Każdy ma prawo do swoich sądów. Sędziowie widzieli co innego i zgodnie uznali, że zasłużyłem na wygraną. Nie mam żadnych wątpliwości, że tak było.
[b]Spodziewał się pan, że walka będzie tak trudna i męcząca?[/b]
To jest waga ciężka, a Jason Estrada jest dobrym pięściarzem. Wiedzieliśmy, że bardzo trudno czysto go trafić, że jest sprytny, szybki. I to wszystko się potwierdziło.
[b]Co mówił panu trener Andrzej Gmitruk w przerwach między rundami?[/b]
Kazał przepuszczać jego ciosy i atakować seriami.
[b]Wykonywał pan wszystkie zalecenia?[/b]
Myślę, że mogłem bić dłuższymi seriami. Nie cztery ciosy, tylko sześć, ale byłem ostrożny, bo Estrada potrafi przyjąć i oddać. Trzeba przyznać, że to twardy chłopak. Dlatego nie szukałem jednego kończącego uderzenia, tylko wybierałem pewniejsze rozwiązania.
[b]Nie zachwiał się ani razu?[/b]
Był taki moment, który chyba odczuł. Trafiłem najpierw prawym, a ułamek sekundy później lewym sierpowym. Po lewym sierpie na wątrobę też się zgiął, ale szybko dochodził do siebie. Walczył lepiej niż z Aleksandrem Powietkinem, widać było, że jest dobrze przygotowany.
[b]A pan jego ciosy poczuł? Kilka doszło celu i wyglądało to groźnie.[/b]
Nie poczułem żadnego. Mam chyba szczękę z granitu, a jemu brak kończącego uderzenia, więc czułem się bezpiecznie. A to, że lubię w ringu wojnę i wymianę ciosów? Taki już jestem. Ludzie, którzy płacą za bilety, też muszą coś z tego mieć. Robię to dla nich.
[b]Prawie po każdej rundzie Estrada podnosił demonstracyjnie rękę w geście zwycięstwa. Denerwował tym pana?[/b]
Staram się nie zaprzątać sobie głowy takimi drobiazgami. Byłem skoncentrowany na sobie, wiedziałem, że mam do wykonania odpowiedzialną pracę i starałem się robić to najlepiej, jak potrafię.
[b]Za niespełna trzy miesiące zmierzy się pan w Kalifornii z Chrisem Arreolą. Jest znacznie cięższy od pana, wyższy i silniejszy. Estrada powiedział: “Jeśli Adamek nie potrafił mnie zdominować, to tym bardziej nie da rady tego zrobić z Arreolą”. Co pan na to?[/b]
Sama siła i masa jeszcze nie wystarczą, trzeba umieć boksować i mieć pomysł na walkę. Ja będę od niego znacznie szybszy. To będzie mój atut i postaram się go wykorzystać.
[b]Znajdzie pan czas na odpoczynek?[/b]
Miesiąc powinien wystarczyć, później zabieramy się do roboty. Wiem, o co walczę, nie mogę niczego zawalić.
[b]Jak się pan czuje w kategorii ciężkiej?[/b]
Bardzo dobrze, teraz to moja naturalna waga.
[b]I naprawdę wierzy pan, że zostanie mistrzem świata?[/b]
Gdybym nie wierzył, nie zostałbym mistrzem w wadze półciężkiej i junior ciężkiej. Przyjdzie czas na kolejny, trzeci już tytuł.
[b]Pokona pan braci Witalija i Władymira Kliczków?[/b]
Jest jeszcze jeden mistrz, któremu można odebrać pas: Anglik Davide Haye, który tak jak ja przeszedł z wagi junior ciężkiej. Mamy podobne parametry, lubimy się bić, więc publiczność miałaby prawdziwą bokserską ucztę. Ale na razie to jedynie marzenia. Teraz trzeba podpisać kontrakt na walkę z Arreolą, później odpocząć i zacząć solidne przygotowania. Mam już 34 lata i nie mogę sobie pozwolić na błędy.