Ci, którzy odwrócili się do niego plecami po porażce z Chadem Dawsonem w ubiegłym roku, znów uśmiechają się szeroko. Rejterada Bella w Katowicach musiała wywrzeć spore wrażenie. Do tej pory się nie poddawał. Nawet jak padał na deski, to wstawał i nokautował rywali. Jeśli Adamek zmusił go do rezygnacji, to znaczy, że jest znakomitym pięściarzem.
Zwycięstwo w Katowicach ma określoną wartość. Mistrz świata organizacji IBF Amerykanin Steve Cunningham najpóźniej do 29 września musi stoczyć z Polakiem walkę w obronie tytułu.
Być może wcześniej uzyska zgodę IBF na dobrowolną obronę, ale to nic pewnego.
O zgodę na walkę przed pojedynkiem z Cunninghamem będzie się też starał Adamek, który chciałby w lipcu walczyć w Polsce.
Wiele spraw wyjaśni się podczas pobytu Adamka w USA, gdzie poleci za dwa tygodnie. Ziggy Rozalski, wspólnie z grupą Main Events promotor polskiego pięściarza, wspominał o walce z Evanderem Holyfieldem w wadze ciężkiej, ale na takie starcie (dla pieniędzy i sławy) trzeba będzie poczekać.
Za wcześnie też mówić, gdzie odbędzie się pojedynek z Cunninghamem. Rozalski wspomina o Chicago, ma też nadzieję, że walkę pokażą telewizje HBO lub Showtime, ale to nic pewnego. Jeśli dojdzie do przetargu, staną do niego szefowie Bullit KnockOut Promotion Andrzej Wasilewski i Piotr Werner. W Katowicach wykonali dobrą robotę, a 8 tysięcy ludzi w Spodku stworzyło świetną atmosferę.
Walkę Adamka z Bellem pokazały na żywo ESPN Classic w USA oraz telewizje z RPA, Kanady, Rosji i Ukrainy. Średnia oglądalność w Polsacie wyniosła prawie 2 mln osób.
Co ciekawe, Adamek walczył z Bellem na licencji stanu Floryda ważnej do grudnia. Wydział Boksu Zawodowego przy PZB nie podjął jeszcze decyzji w sprawie wydania licencji byłemu mistrzowi świata. Wyraził tylko zgodę na sobotni pojedynek i zrobił unik w zasadniczej kwestii.