Na niespełna siedmiokilometrowej trasie w Maurepas Polak pokonał o setne części sekundy Australijczyka Rohana Dennisa i o 7 sekund trzykrotnego mistrza świata w jeździe na czas, Niemca Tony'ego Martina. Gorszy czas uzyskał również Brytyjczyk Bradley Wiggins, zwycięzca Tour de France z 2012 roku i – tak jak Kwiatkowski – mistrz świata z Poferrady, tyle że w jeździe na czas.
To kolejne cenne zwycięstwo Polaka, drugie w cyklu World Tour po wygranej – także prologu – w Tour de Romandie w kwietniu ubiegłego roku.
Na wiosenny start we Francji, w wyścigu ku słońcu, mistrz świata zdecydował się po raz pierwszy. W poprzednich dwóch latach wybierał o tej porze roku Tirreno–Adriatico. W ubiegłym roku we Włoszech przez pewien czas nawet prowadził, w 2013 roku zajął czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej. Wyprzedzili go wówczas tylko Vincenzo Nibali, Christopher Froome i Alberto Contador. Same tuzy zawodowego kolarstwa, zwycięzcy wielkich tourów.
W tym roku wielka trójka kolarstwa plus bohater ostatnich dwóch sezonów Nairo Quintana ponownie jadą we Włoszech. Przede wszystkim dlatego, że Tirreno–Adriatico jest cenniejszym sprawdzianem dla specjalistów od jazdy w górach, gwarantuje też bardziej sprzyjającą pogodę.
– Kiedy zobaczyłem, że czterech wspaniałych „górali" tam jedzie, powiedziałem: „O, cholera". Ale z trzema ostatnimi mistrzami świata: Gilbertem, Rui Costą, Kwiatkowskim, świetnymi specjalistami od sprintów i klasyków, nie odczuwam żadnego niepokoju o jakość tego wyścigu – stwierdził Christophe Prudhomme, dyrektor firmy ASO organizującej wyścig Paryż–Nicea.