Noriaki Kasai. Kim jest legendarny skoczek narciarski i jak dba o formę?

Noriaki Kasai wrócił do Pucharu Świata. Chce dotrwać do igrzysk w Cortinie d’Ampezzo, choć w czerwcu skończy 52 lata. „Księga Guinnessa” to dla niego za mało.

Publikacja: 13.03.2024 03:00

Noriaki Kasai brał udział w ośmiu igrzyskach olimpijskich

Noriaki Kasai brał udział w ośmiu igrzyskach olimpijskich

Foto: AFP

Kiedy 16-letni Noriaki Kasai, uczeń pierwszej klasy japońskiego liceum, debiutował w konkursie PŚ w Sapporo, świat wyglądał inaczej. W grudniu 1988 roku Michaił Gorbaczow właśnie zapowiedział w ONZ jednostronną redukcję zbrojeń, premier Indii po raz pierwszy od 34 lat przybył z wizytą do Chin, a w skokach narciarskich tydzień wcześniej w Lake Placid Szwed Jan Boklöv po raz pierwszy wygrał konkurs pucharowy, stosując kontrowersyjny styl V.

W Polsce też się działo: właśnie tworzył się Komitet Obywatelski przy Lechu Wałęsie, Sejm wprowadzał pakiet ustaw liberalizujących działalność gospodarczą („ustawy Wilczka”), a w TVP 2 szykowano się do emisji pierwszego odcinka telenoweli „W labiryncie”.

Czytaj więcej

Raw Air. Forfang wygrywa drugi konkurs, Kraft prowadzi w turnieju

Młody Kasai był 31. na skoczni normalnej Miyanomori, dzień później na dużej, Okurayamie, zajął 24. miejsce. Punktów pucharowych nie zdobył, gdyż wtedy dostawała je pierwsza piętnastka, zatem w podsumowaniu tamtej zimy ze skokami Noriakiego nie ma.

Kiedy trzy lata później debiutował w zimowych igrzyskach w Albertville, Bill Clinton walczył o fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych, Michael Jordan był wciąż najlepszym koszykarzem NBA, a w Polsce właśnie zmienił się ustrój, no i styl V już podbił świat skoków.

Trener był potworem. Podczas obozów kazał przebiegać skoczkom dystans 1500 m poniżej 5 minut, podnosić stukilogramową sztangę i pocić się na ćwiczeniach od świtu do zmierzchu.

Pożyczone narty przyszłej legendy skoków narciarskich

W kwestii sportu wielkiego wyboru nie miał. Shimokawa-cho na Hokkaido to region narciarski. Po lekcjach dzieciaki chodzą tam na stoki, jedni zjeżdżają i biegają, inni skaczą. On wybrał w trzeciej klasie podstawówki skakanie, bo namawiał kolega. Była też druga, ważniejsza przyczyna: rodzina była biedna, bezrobotny ojciec gdzieś zniknął, matka pracowała, ile mogła, by utrzymać syna i dwie córki, czasem nie starczało nawet na codzienny ryż. Sukcesy w sporcie, zwłaszcza medal olimpijski, obiecywały zmianę na lepsze, więc mały Noriaki miał powody, by na pożyczonych nartach, w pożyczonych butach i kasku z uporem trwać przy skakaniu.

Czytaj więcej

Raw Air 2024. W Oslo jak zawsze: skaczą wszyscy, wygrywa Stefan Kraft

Skończył podstawówkę, zrobił maturę w Tokai University Senior High School i trenował. Dołączył, jak każdy aspirujący sportowiec, do korporacji Jisaki Kogyo. Ćwiczył, jak sam mówił, „jakby wymiotował krwią”. Trener był potworem. Podczas obozów kazał przebiegać skoczkom dystans 1500 m poniżej 5 minut, podnosić stukilogramową sztangę i pocić się na ćwiczeniach od świtu do zmierzchu. Może są dziś lepsze sposoby, ale tamten wysiłek, pomimo ciągłego wyczerpania, dał Noriakiemu sprężyste odbicie i bazę na lata.

Skoczek szybko zaczął się liczyć w kraju, pojechał na zawody Pucharu Świata i igrzyska. W Albertville jeszcze wiele nie zrobił, w Lillehammer zdobył z drużyną srebro. Rodzina była dumna, ale kłopoty trwały: młodsza o pięć lat siostra Kumiko zachorowała w 1994 roku na niewydolność szpiku kostnego, w 1998 mama Sachiko odniosła poważne obrażenia w pożarze domu. Chorobę siostry dało się na kilkanaście lat zahamować, matka po roku zmarła, zostawiając Noriakiemu przesłanie w listach ze szpitala: „Nie zatrzymuj się, trenuj, bądź szczęśliwy”.

Kasai miał na to tylko jedną odpowiedź: trenował jeszcze więcej. Podczas igrzysk w Nagano nie wystartował w konkursie drużynowym przez kontuzję, Japonia zdobyła wtedy złoto. Cierpiał okrutnie. Praca nie dała efektów także w Salt Lake City. Korporacja Jisaki zbankrutowała, Noriaki Kasai przeszedł w 2001 roku do organizacji Tsuchiya Home, która zatrudniła młodego fińskiego trenera Janne Vaatainena. Szkoleniowiec kompletnie zmienił sposób myślenia Noriakiego, który dotychczas miał w głowie skoki przez 24 godziny na dobę i martwił się, że nie trenuje cały czas.

Jest i chyba będzie tylko jeden taki: uczestnik ośmiu igrzysk olimpijskich, mistrz świata w lotach, zdobywca siedmiu medali MŚ, dwukrotnie drugi w Turnieju Czterech Skoczni, zwycięzca 17 konkursów PŚ.

Przemiana dała odpocząć i ciału, i umysłowi skoczka. Zaczął się dobry czas zwycięstw w PŚ, medali w mistrzostwach świata, budowanie legendy.

Noriaki Kasai dużo pali

W 2014 roku w Soczi miał ponad 41 lat i 8 miesięcy, gdy zdobył drugi medal olimpijski, srebro indywidualne za Kamilem Stochem na dużej skoczni w Krasnej Polanie. Dodał brąz w drużynie. Mówił wtedy, że wśród dziesięciu wskazówek sukcesu jego korporacji jedna brzmi: „Przeciwności losu to największa szansa, jaką dało ci niebo”. Wciąż wierzy w te słowa.

Wiekiem się nie przejmuje. Ćwiczy o jedną trzecią mniej niż wtedy, gdy był młody. Biega 150 km miesięcznie, spożywa dziennie do 1500 kcal. Ma taki przelicznik: kilogram więcej to dwa metry lotu mniej. Prywatny rekord długości lotu: 241,5 m, pobił względnie niedawno, w 2017 roku.

Czytaj więcej

Ryoyu Kobayashi wygrywa i bije rekord nowej skoczni w Trondheim

Nadal chce zwyciężać. Po kilku słabszych sezonach w lutym 2024 roku wygrał na Okurayamie krajowe zawody TVh Cup i trenerzy kadry uznali, że może skakać w Pucharze Świata w Sapporo. Skoczył, w pierwszym konkursie był 30., w drugim 43. Poleciał z kadrą do Europy, w Lahti był 38. i 28. W sumie ma więc cztery pucharowe punkty. Mało dla kogoś, kto dwa razy był trzeci w klasyfikacji końcowej PŚ, ale przecież nikt legendzie tego nie wytknie.

Jest i chyba będzie tylko jeden taki: uczestnik ośmiu igrzysk olimpijskich, mistrz świata w lotach, zdobywca siedmiu medali MŚ, dwukrotnie drugi w Turnieju Czterech Skoczni, zwycięzca 17 konkursów PŚ. We wtorek w Trondheim pojawił się na starcie 576. konkursu pucharowego. „Księga Guinnessa” pełna jest jego rekordów, niemal wszystkie zaczynają się od frazy: „Najstarszy skoczek narciarski, który…”. Rocznik 1972.

Jego firma wypuściła na rynek projekt domu jednorodzinnego o nazwie „Model Legenda Kasai 2014”, napisano o nim dwie piosenki. Jest od dekady mężem, od paru lat ojcem dwojga dzieci. Także dyrektorem w Tsuchiya Home. Ma jedną wadę. Dużo pali.

Kiedy 16-letni Noriaki Kasai, uczeń pierwszej klasy japońskiego liceum, debiutował w konkursie PŚ w Sapporo, świat wyglądał inaczej. W grudniu 1988 roku Michaił Gorbaczow właśnie zapowiedział w ONZ jednostronną redukcję zbrojeń, premier Indii po raz pierwszy od 34 lat przybył z wizytą do Chin, a w skokach narciarskich tydzień wcześniej w Lake Placid Szwed Jan Boklöv po raz pierwszy wygrał konkurs pucharowy, stosując kontrowersyjny styl V.

W Polsce też się działo: właśnie tworzył się Komitet Obywatelski przy Lechu Wałęsie, Sejm wprowadzał pakiet ustaw liberalizujących działalność gospodarczą („ustawy Wilczka”), a w TVP 2 szykowano się do emisji pierwszego odcinka telenoweli „W labiryncie”.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Skoki narciarskie
Konkurs lotów w Planicy. Kryształy były dla innych
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Skoki narciarskie
Planica. Ostatni kryształ dla Daniela Hubera, piękne loty Olka Zniszczoła
Skoki narciarskie
Finał PŚ w Planicy. Drużynowo najlepsi Austriacy, Polska piąta
Skoki narciarskie
Skoki narciarskie. Alexander Stoeckl może przejąć reprezentację Polski
Skoki narciarskie
Puchar Świata. Peter Prevc żegna skoki zwycięstwem w Planicy