Było jak za dawnych dobrych lat: las biało-czerwonych transparentów na trybunach, grzmiące trąby i świetne polskie skoki. W połowie konkursu, który wbrew obawom o frekwencję zgromadził dziewięć drużyn, Kamil Stoch, Piotr Żyła, Paweł Wąsek i Dawid Kubacki objęli prowadzenie.
Doskonały początek zrobił Stoch, wyprzedził o ułamek punktu Daniela Tschofeniga, pozostała trójka twardo walczyła o utrzymanie tej pozycji, także Wąsek, na którego postawił trener Thomas Thurnbichgler, nie słuchając tych, którzy radzili, by dać szansę Aleksandrowi Zniszczołowi. Austriacy byli blisko, tracili po czterech skokach jedynie 2,8 pkt, Niemcy także od razu umieścili się na trzecim miejscu i skutecznie pilnowali tego osiągnięcia, mimo ataków Norwegii i Słowenii.