Kiedy mistrzowie olimpijscy grają z mistrzami świata można spodziewać się fajerwerków, ale w piątkowym spotkaniu kończącym trzecią trzydniową serię rozgrywek w Rimini tak naprawdę wielkich emocji nie było. Brazylijczycy tego dnia byli wyraźnie lepsi, przede wszystkim pod względem fizycznym, dynamiką i szybkością gry wywalczyli to dość gładkie zwycięstwo.
Mimo różnic była szansa walczyć z nimi nieco dłużej, w drugim secie trener Vital Heynen w końcowych chwilach walki na przewagi wpuścił nawet na chwilę do akcji Wilfredo Leona w roli straszaka, ale ta trochę zaimprowizowana akcja się wiele nie dała.