Uśmiech na twarzach Polek kwitł jeszcze kilka minut. W twardej walce o każdy punkt, to one zadawały więcej celnych ciosów. Prowadziły 3:1 w kolejnym, wydawało się ostatnim secie, i nagle zrobiło się nerwowo. Błąd japońskiego sędziego Sakaidy Osamu, przyznającego punkt Kubankom, gdy piłka po ataku Glinki spadła na boisko rywalek (wcześniej jedna z nich wpadła w siatkę) wywołał gwałtowną reakcję Bonitty. Sędzia szybko wyciągnął żćłtą kartkę i straciliśmy kolejny punkt. Następne zdobywały już rywalki (9:17), a odpowiedzi długo nie było. Przyszła za późno, i naprawdę niewiele brakowało, by pogoń zakończyła się sukcesem.
Tie break okazał się szczęśliwy dla Kubanek. Po skutecznym, pojedyńczym bloku Mileny Sadurek (rozgrywająca) na wyższej o głowę Carcaces Polki prowadziły 12:11. Chwilę później atakowała Glinka i było już13:12. - Słyszałam co pokrzykują między sobą. Znam trochę hiszpański. Wściekały się, gdy nie mogły mnie zablokować, padały ostre słowa - mówiła po meczu Glinka, która gra w Murcji, w lidze hiszpańskiej.
Prawdopodobnie, gdyby Podolec skończyła choć jeden z dwóch ataków w ostatnich minutach spotkania wynik byłby korzystny dla naszego zespołu. - Nie wiem, nie pamiętam, czy zastanawiałam się jak uderzyć. W takiej chwili bijesz z całej siły, o niczym innym nie myślisz - tłumaczyła mierząca 193 cm 22- letnia skrzydłowa reprezentacji Polski. Jej dwa ataki zostały jednak zablokowane. Kubanki poszły za ciosem i skończyły mecz asem serwisowym. Piłka spadła między naszą libero Mariolę Zenik i Katarzynę Skowrońską Dolatę. - Nie wiem co się stało. To koszmar - powtarzała ta druga ze łzami w oczach.
W turnieju bez porażki są już tylko trzy drużyny - Brazylia, Włochy i USA. Brazylijki pokonały łatwo Peru, Amerykanki szybko rozprawiły się z Kenią, która dziś zmierzy się z Polską. Włoszki męczyły się w Osace z Serbią pięć setów. Miesiąc temu w Luksemburgu w finale mistrzostw Europy wygrały do zera. - W tym spotkaniu nie byłyśmy sobą, popełniłyśmy stanowczo zbyt dużo błędów - tłumaczyła słabszą dyspozycję Włoszek ich kapitan, znakomita rozgrywająca Eleonora Lo Bianco. Polki po meczu z Kenia, w którym będą zdecydowanymi faworytkami lecą od razu do Sapporo, gdzie pod koniec tygodnia grać będą kolejno z Włochami, Japonią i Serbią. Wiedzą, że limit porażek już wyczerpały i jeśli chcą jeszcze odegrać znaczącą rolę w tym turnieju, muszą pozostałe mecze wygrać. Nie tylko te w Sapporo, ale również w Nagoyi z Dominikaną, Koreą i Tajlandią. Miejsca na podium to nie gwarantuje, ale walka o igrzyska toczyć się będzie jeszcze w przyszłym roku w turniejach kontynentalnym (Niemcy- styczeń) i światowym (Japonia - maj). Aby się tam znaleźć mile widziane jest jak najwyższe miejsce w rankingu FIVB. Dlatego każda wygrana w Pucharze Świata może mieć ogromne znaczenie.
To był dla nas najważniejszy mecz. Wygrana z Kubankami dawała realne szanse, by walczyć o podium i olimpijski awans. Porażka zmniejsza je do minimum, by nie powiedzieć, że sprowadza do zera. Takie przegrane bolą szczególnie, bo zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. Graliśmy dobrze, a z siatkówki jaką zaprezentował mój zespół jestem zadowolony. Wystarczy spojrzeć na statystyki. Podobne ilości błędów, bloków, asów serwisowych, udanych ataków. Po podliczeniu wszystkich punktów Kubanki wygrały tylko jednym punktem,109:108, ale w tie breaku, to my mieliśmy piłkę w górze na 14:12. Czasami porażki bywają niesprawiedliwe, tak jak niektórzy sędziowie. To dziwne, że głównym sędzią tego spotkania był Japończyk, w sytuacji, gdy reprezentacja tego kraju będzie z nami walczyć o jak najwyższą pozycję w tym turnieju. Na tym poziomie rywalizacji nie powinno to mieć miejsca, tak samo jak decyzje, które ten pan podejmował na naszą niekorzyść.