- Nie zagrywać w libero, tylko w „trójkę”, czyli Saymai Paladsrichuay. I wcale nie mocno. Bardziej się opłaca blokować. One będą grać na wąskim wycinku siatki. Uwaga na nr 5 (środkowa Pleumjit Thinkaow), atakuje z każdej pozycji. Ze skrzydeł grają wysoko i niezbyt szybko. Nie popełniać błędów, grać spokojnie. Tajki prezentują styl podobny do Koreanek, ale mają lepszy serwis. Dobrze bronią.
Tak mniej więcej wyglądała odprawa przed ostatnim meczem Polek w Pucharze Świata. Mauro Masacci zastępujący Marco Bonittę, który z Japonii wrócił wcześniej do Włoch z powodów rodzinnych był jednak spokojny. Wiedział, że Tajki są słabsze nie tylko od Koreanek, ale też od drużyny Dominikany z którymi nasze siatkarki poradziły sobie bez problemów. Cel był więc jasno określony - wygrać wysoko, zapewnić Katarzynie Skowrońskiej tytuł najlepiej punktującej i poczekać na wynik meczu Japonia - Brazylia. Wygrana Brazylijek 3:1 dała Polkom szóste miejsce i punkty w rankingu Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej (FIVB) pozwalające wyprzedzić Holandię. Oznaczać to może jeszcze jedną szansę w walce o olimpijski awans, gdyby nie powiodło się w styczniu w kontynentalnym turnieju w Halle (awansuje tylko zwycięzca). Tam jednak, jeśli nie wygra Polska, musi wygrać Rosja lub Serbia. Tylko wtedy wrócimy w maju do Japonii, by podjąć w turnieju interkontynentalnym ostatnią próbę walki o Pekin (trzy miejsca). W razie niekorzystnych rozstrzygnięć dla Polek w Halle można spodziewać się, że do akcji wkroczy obecny w Nagoi prezes PZPS Mirosław Przedpełski i rozpocznie rozmowy z tradycyjnie życzliwym Polakom Rubenem Acostą - człowiekiem, który rządzi światową siatkówką. Ten ma zwykle w rękawie „dziką kartę”.
Mecz z Tajlandią Mauro Masacci rozpoczął bez Małgorzaty Glinki Mogentale i tak go skończył. Dał też później odpocząć Marii Liktoras, wypuszczając na boisko Agnieszkę Bednarek. Ona i Klaudia Kaczorowska wreszcie miały szansę trochę pograć w tym turnieju. Kiedy w drugim secie Bednarek efektownie zablokowała atak rywalek, Masacci zgiął się w ukłonie.
Dwa pierwsze sety były bardzo krótkie, trwały zaledwie 15 i 17 minut. Trzeci, gdy Tajki poprawiły przyjęcie był wprawdzie dłuższy (22 minuty), ale mecz i tak skończył się w niespełna godzinę. Królową polowania raz jeszcze była Katarzyna Skowrońska. Zdobyła 22 punkty, w tym trzy blokiem oraz jeden serwisem i po raz kolejny została wybrana najlepszą zawodniczką meczu. To nie jedyna nagroda. W klasyfikacji na najlepiej punktującą zawodniczkę imprezy wyprzedziła największe gwiazdy - Serbkę Jelenę Nikolić, Kubankę Yumilkę Tuiz i Amerykankę Logan Tom. MPV Pucharu Świata wybrano środkową zwycięskiej reprezentacji Włoch, Simonę Gioli. Polki znalazły się w czołówce kilku klasyfikacji, m.in. Mariola Zenik (libero i obrona), Maria Liktoras (blok), Milena Sadurek (rozegranie) i Skowrońska, czwarta wśród najlepszych atakujących, za Kubankami Carrillo i Ruiz, oraz dwumetrową Amerykanką Tayyibą Haneef.
Masacci pytany o ocenę turnieju trafił w sedno mówiąc o niedosycie. zwycięstwa z USA, Kubą i Japonią (a była taka szansa) Polki mogły da- Polkom kwalifikację olimpijską już teraz. A tak być może będą musiały wrócić w maju do Japonii.