Trener Vital Heynen mówił, że to najbardziej nietypowe zgrupowanie w jego życiu. Pan też tak do tego obozu podchodził?
Mieliśmy już w życiu bardzo wiele zgrupowań, ale na pewno był to ewenement, że mieliśmy obóz, który nie przygotowywał nas do żadnego turnieju, żadnych meczów o stawkę. To było zgrupowanie, które można by powiedzieć, dopiero wprowadzało nas do czynnego uprawiania sportu. Siłą rzeczy wyglądało inaczej. Zaznaczam jednak, że nikt nie przyjechał do Spały zaniedbany. Nie było o to łatwo, ale przez tych kilka tygodni zamknięcia każdy starał się podtrzymywać formę, wykonywać ćwiczenia, na jakie pozwalały mu warunki. Tego wymagał szacunek dla naszych pracodawców klubowych, dla reprezentacji, dla kibiców.