– Jesteśmy bardzo szczęśliwe, że awansowałyśmy do najlepszej czwórki turnieju. To jest dla nas bardzo ważne. Na pewno mecz półfinałowy będzie trudny, ale podejdziemy do niego jako zespół i będziemy walczyć o każdą piłkę – mówiła po ćwierćfinale Julita Piasecka.

Na taki mecz polskie siatkarki czekały siedem lat. Ostatni raz grały w półfinale w 2019 r. z Turcją i przegrały tamten mecz 1:3, a potem w spotkaniu o brąz uległy Włoszkom. Dużo się od tego czasu zmieniło. Stefano Lavarini zbudował drużynę, która regularnie stawała na podium Ligi Narodów i weszła do europejskiej czołówki. Na wielkich imprezach nie była jednak w stanie wyjść poza poziom ćwierćfinału.

Polskie siatkarki powalczą o medale mistrzostw Europy

Jeśli jednak ta niemoc miała zostać przerwana, to właśnie w Turcji, gdzie zaczęła się era „Złotek” pod wodzą Andrzeja Niemczyka. Można było mieć nadzieję, tym bardziej że Polki grały w tym turnieju bardzo dobrze i wygrały swoją grupę. W spotkaniu 1/8 finału łatwo pokonały Portugalię i teraz na ich drodze stawały Holenderki. Tej drużyny nie można było lekceważyć, bo w ostatnich pięciu turniejach ME aż cztery razy wystąpiła w półfinale, a dwa razy awansowała nawet do finału (srebrne medale w 2015 i 2017 r.).

Czytaj więcej

Siatkarki w ćwierćfinale Mistrzostw Europy. W walce o półfinał spotkają się z Holenderkami

Polki nie zaczęły tego meczu dobrze, bo w pierwszym secie po bloku na Julicie Piaseckiej przegrywały 1:4. Na szczęście, dzięki punktom Mai Koput i Magdaleny Stysiak, szybko udało się odrobić straty. Zaraz potem świetnie zaczęła grać Magdalena Jurczyk i dzięki temu biało-czerwone wyszły na prowadzenie 11:7. Polki w tym meczu dzieliły się obowiązkami i nie było tak, że zdobywanie punktów spoczywało tylko na jednej zawodniczce, praktycznie każda dała coś od siebie. W końcówce seta włączyła się Monika Lampkowska, która asem serwisowym podwyższyła prowadzenie na 22:14 i za chwilę Polki mogły świętować wygranie seta.

Reprezentacja Holandii jest trudnym rywalem i było wiadomo, że nie złoży łatwo broni. Polskie problemy w ataku, szybsze rozegranie po stronie rywalek i zaczęły się kłopoty. Set przegrany do 20 pokazał, że w tym meczu będzie jeszcze sporo pracy.

Polska – Włochy w półfinale mistrzostw Europy. Kiedy mecz?

Potem jednak Polki wróciły na właściwą ścieżkę. Punkty dawały Stysiak i Jurczyk, a mniej skuteczną Lampkowską zmieniła Paulina Damaske, która zdobyła punkt tuż po wejściu na boisko i do niej należały też ostatnie akcje w trzecim secie.

To nie był koniec nerwów, bo przez sporą część czwartego seta to rywalki były w natarciu i nawet od wyniku 15:13 dla Polski szybko potrafiły przejść do prowadzenia 19:17. Zanosiło się na tie-break, a tam wszystko mogło się zdarzyć. Trener Lavarini zmienił Piasecką na Martynę Czyrniańską, która za chwilę zaserwowała asa. Zaraz potem punkt zdobyła Julia Szczurowska, a mecz skończyła Damaske.

Teraz rywalkami Polek będą Włoszki, czyli główne, obok Turcji, faworytki do złota. Mecz odbędzie się w sobotę o godzinie 15 lub o 18. Transmisję będzie można zobaczyć na sportowych antenach Polsatu.

Turcja broni tytułu. Polska chce poprawić wynik

Obrońcą tytułu jest reprezentacja Turcji. W finale poprzedniej edycji, rozegranej w 2023 r., Turczynki pokonały Serbię 3:2. Brązowy medal zdobyła wówczas Holandia. Polska zakończyła tamten turniej na piątym miejscu, odpadając w ćwierćfinale po porażce z Turcją.

W środę do półfinałów tegorocznych mistrzostw Europy awansowały Serbia i Włochy. Ostatniego półfinalistę wyłoni spotkanie Niemcy – Turcja.