Plotki, że jeden z czołowych siatkarzy świata ma znów zagrać na polskich parkietach, pojawiały się od kilku tygodni. O tym, że sprawa jest przesądzona, pierwszy napisał „Przegląd Sportowy”.
Kurek ma podpisać dwuletni kontrakt i od przyszłego sezonu będzie pomagał wrócić na szczyt przeżywającej głęboki kryzys ekipie z Kędzierzyna-Koźla. Latem ZAKSĘ czeka przebudowa. Pożegnano już trenera Tuomasa Sammelvua, odejdą gwiazdy: przyjmujący Aleksander Śliwka i Bartosz Bednorz oraz atakujący Łukasz Kaczmarek.
Tego ostatniego zastąpi Kurek. Dla samego siatkarza będzie to podróż sentymentalna, bo właśnie w Kędzierzynie-Koźlu zaczynał poważną karierę jeszcze jako licealista. Na jeden z ligowych meczów jechał tuż po napisaniu egzaminu maturalnego.
Dla kibiców to szansa na oglądanie co tydzień kapitana kadry, dla PlusLigi – pokazanie, że jest miejscem atrakcyjnym dla najlepszych siatkarzy.
Największy transfer sezonu PlusLigi? Oczekiwania są duże
– Kurek jest graczem z grupy premium i dlatego ten transfer pasjonuje kibiców nie tylko w Kędzierzynie-Koźlu - wyjaśnia „Rz” były reprezentant Polski, a dziś komentator Polsatu Sport Wojciech Drzyzga.
Nasz rozmówca podkreśla jednocześnie, że to zapewne dopiero początek dużych transferów ZAKSY. – Klub ma za duże straty kadrowe, żeby skończyć na sprowadzeniu jednego znaczącego zawodnika. Kurek jest jeszcze w takim wieku i kondycji, że będzie stanowił wartość dodaną. Byłoby jednak niedobrze, gdyby został jedyną opcją w ataku. Na przyjęcie trzeba zaś ściągnąć gracza o kalibrze porównywalnym do Śliwki. Podobno Wilfredo Leon dostaje oferty z Polski. Widziałbym tam i jego, i Michała Kubiaka – mówi.
Sam Kurek ma na tyle duże nazwisko, że nie pozwoliłby sobie raczej wypłynąć na nieznane wody. Skoro podpisał kontrakt w Kędzierzynie-Koźlu, to raczej ma pewność, że będą kolejne transfery, które pomogą zbudować drużynę walczącą o najwyższe cele. Jego przyjście można też wykorzystać jako argument w negocjacjach z kolejnymi zawodnikami.
– Kurek to postać, która daje gwarancję, że w klubie jest porządek, myśl, wizja przyszłości. On też jako człowiek jest lubiany i szanowany przez wszystkich – przypomina „Rz” trener Ireneusz Mazur.
O tym, że kapitan reprezentacji Polski może mieć pozytywny wpływ na zespół i cały klub nie tylko poprzez zdobywanie punktów, przekonuje również były kapitan kadry Marcin Możdżonek.
– To jest na pewno największy transfer sezonu, wielkie nazwisko. Grał w najmocniejszych ligach Europy i świata, jest ikoną siatkówki. Ma już swoje lata, ale też przeogromne doświadczenie. Jest opoką naszej kadry i nawet nie będąc na boisku, miał na nią wpływ – mówi „Rz”.
Doświadczenie i klasa sportowa to jedna strona medalu, ale wiadomo też, że Kurek nie jest już najmłodszym graczem, skoro w tym roku skończy 36 lat. Nie jest raczej inwestycją w przyszłość, lecz transferem, który ma przynieść korzyści tu i teraz. Nikt w Kędzierzynie-Koźlu nie chce przecież czekać z powrotem na szczyt.
To, że miał w karierze kilka kontuzji, ekspertów nie martwi. – Zawsze wyróżniał się przygotowaniem fizycznym i jest wielkim profesjonalistą. Dba o siebie i spokojnie przez kilka lat jeszcze pogra. Poza tym jest bardzo uczciwy. Jeśli czułby, że nie da rady, to by o tym powiedział, bo wie, jak duże są wobec niego oczekiwania – mówi Drzyzga.
Bartosz Kurek w ZAKSIE. "Wniesie ożywienie i jakość"
W PlusLidze, która jest trudniejsza od ligi japońskiej, może być mu paradoksalnie łatwiej znieść trudy sezonu. Tutaj nie będzie musiał zdobywać samodzielnie wszystkich punktów, czego często się oczekuje od zagranicznych siatkarzy w Japonii, zwłaszcza że tamtejsze kluby mogły do niedawna zatrudniać tylko jednego obcokrajowca.
– W Polsce jest zupełnie inny styl grania. Tutaj siatkówka jest bardziej wyważona. Gramy taktycznie, czasem sprytem – zauważa Możdżonek.
Jeśli ktoś oczekuje, że Kurek wejdzie do PlusLigi z drzwiami, to raczej się rozczaruje. Na pewno jest graczem wybitnym i stać go na to, żeby co tydzień zachwycać kibiców, ale poziom jest tak wysoki i wyrównany, że nawet najlepszym nie gra się łatwo nad Wisłą.
– Wniesie ożywienie i jakość oraz będzie ważny w taktyce ZAKSY, ale nie stanie się z miejsca rekinem, który zacznie rządzić całym oceanem. Kluby są bardzo mocne, a wymagania wysokie. Nie będzie to dla niego łatwa droga. Oczekiwania są duże i każde niepowodzenie zostanie zauważone. Jest zbyt ważną postacią i zbyt wiele par oczu będzie go obserwowało – mówi Mazur i przypomina, że podobne przeżycia miał Sebastian Świderski, który też ruszał w świat z Kędzierzyna-Koźla i wrócił tam na koniec kariery.
Niewykluczone, że utytułowany zawodnik zacznie sezon jako medalista olimpijski, bo dobry występ na igrzyskach w Paryżu jest dla niego bardzo ważny. To dla wielu naszych siatkarzy może być ostatnia olimpijska szansa w karierze.
Do podium nie doskoczy sam, tak samo jak mistrzostwa nie zdobędzie w pojedynkę. Jego powrót do PlusLigi to jednocześnie sygnał, że polskie rozgrywki wciąż trzymają się mocno.