W Atlas Arenie zdarzył się wreszcie sportowy cud – tworzona z mozołem przez trenera Stefano Lavariniego nowa drużyna odkryła, że może zrobić znacznie więcej, niż podpowiadały porównania, rankingi i statystyki. Szczególny smak tego zwycięstwa zapewnił trudny początek spotkania – kilka kolejno przegranych piłek, przerwa trenerska, potem zaciekły pościg, który odbudował polskie siatkarki.
Po tym pierwszym wygranym secie nagle wszystko zaczęło być łatwiejsze, rewelacyjnie pracował blok, poprawiła się obrona, dobra zagrywka wyłączała z akcji przyjmujące amerykańskie, a gdy trzeba było atakować, to do potęgi strzałów Magdy Stysiak dołączały też pozostałe: Olivia Różański, Zuzanna Górecka i środkowe, zwłaszcza Agnieszka Korneluk i Kamila Witkowska.