Co było kluczem do zwycięstwa z USA?
- Przede wszystkim udało nam się zatrzymać jednego z najlepszych atakujących na świecie, Matthea Andersona. To na pewno duży plus tego meczu. Bardzo fajnie, że w kluczowych momentach poszczególnych setów funkcjonowała też zagrywka. Do tego dołożyliśmy blok, udawało się dobrze bronić i wyprowadzać skuteczne kontry. Cieszy, że potrafimy grać, gdy jesteśmy odrzuceni od siatki, przy słabszym przyjęciu. Graliśmy cierpliwie w ataku, powtarzając akcje i nie popełnialiśmy głupich błędów. W trudnych sytuacjach staramy się grać bardziej technicznie, np. „opierając” piłkę o blok rywali.